Rosja miała przechwycić znaczną liczbę ukraińskich dronów i może posłać je nad terytorium NATO pod zmienioną banderą. Przed takim scenariuszem ostrzegł wicepremier i minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz. Zagrożenie ma być jednym z głównych tematów wtorkowych obrad rządowego komitetu bezpieczeństwa.
Przechwycone drony jako narzędzie
Wicepremier i minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz ostrzegł przed nowym scenariuszem rosyjskiej gry. Jak przekazał w poniedziałek, strona rosyjska miała przejąć sporą liczbę ukraińskich dronów i może wykorzystać je do prowokacji. Wystarczy zmienić oznaczenia albo flagę, by odpowiedzialność za incydent spadła na kogoś innego.
Mechanizm jest prosty i groźny zarazem. Maszyna wypuszczona nad obszar sojuszu pod cudzą banderą tworzy zamęt w chwili, gdy każda sekunda decyzji ma znaczenie.
Komitet bezpieczeństwa w trybie pilnym
Sprawa trafi na forum rządowe. Zagadnienie ma być we wtorek jednym z kluczowych punktów obrad komitetu bezpieczeństwa Rady Ministrów. W tle toczy się szersza dyskusja o zagrożeniach ze strony Federacji Rosyjskiej oraz o wzmocnieniu cyberbezpieczeństwa i ochrony infrastruktury krytycznej.
Cały wachlarz rosyjskich działań
Ostrzeżenie nie pada w próżni. W ostatnim czasie sojusznicze lotnictwo, w tym polskie i szwedzkie myśliwce, aż trzykrotnie w ciągu tygodnia przechwytywało rosyjskie samoloty nad Bałtykiem. Do tego dochodzi testowanie systemów obrony powietrznej, zagłuszanie sygnału GPS i operacje w cyberprzestrzeni.
Osobny rozdział to próby sabotażu na terytorium Polski, po których dochodziło do zatrzymań przez ABW i SKW. Obraz, jaki się z tego układa, to nie pojedynczy incydent, ale konsekwentna presja.
Wschodnia flanka pod presją
Szef MON zwrócił uwagę, iż z podobnymi zagrożeniami mierzą się także państwa bałtyckie, Finlandia i Rumunia. To argument za sojuszniczą solidarnością na całej wschodniej flance NATO.
Dla Polski wniosek jest jednoznaczny. Wojna hybrydowa nie potrzebuje formalnego wypowiedzenia, a przeciwnik testuje granice tego, co ujdzie mu bez odpowiedzi. Pytanie brzmi, czy Zachód odczyta te sygnały odpowiednio wcześnie.
Źródło: WP Wiadomości










