Rosja mnoży opłaty i warunki dla migrantów. Obywatelstwo droższe dwunastokrotnie

dzienniknarodowy.pl 2 часы назад
Zdjęcie: Rosja mnoży opłaty i warunki dla migrantów. Obywatelstwo droższe dwunastokrotnie


Rosja radykalnie podnosi opłaty dla cudzoziemców i zaostrza warunki pobytu. Od tego tygodnia samo ubieganie się o rosyjskie obywatelstwo kosztuje około dwunastokrotnie więcej niż dotąd, a nowe stawki to jedynie element szerszej, twardej polityki wobec migrantów. Kreml, który migracją straszy Zachód, u siebie zamienia ją w ściśle kontrolowany i kosztowny przywilej.

Opłaty w górę o setki procent

Zmiany wprowadza ustawa federalna podpisana przez Władimira Putina, nowelizująca rosyjski kodeks podatkowy. Najmocniej w górę poszła opłata skarbowa za nadanie oraz za zrzeczenie się obywatelstwa: z czterech tysięcy dwustu do pięćdziesięciu tysięcy rubli, czyli mniej więcej dwunastokrotnie. W przeliczeniu oznacza to skok z około dwustu do ponad dwóch tysięcy złotych za samo uruchomienie procedury.

Podrożały również pozostałe formalności. Zezwolenie na pobyt czasowy zdrożało z niespełna dwóch tysięcy do piętnastu tysięcy rubli, a karta stałego pobytu z sześciu do trzydziestu tysięcy. Więcej trzeba zapłacić także za zaproszenie do wjazdu i wizę, a pracodawca za każdego zatrudnionego cudzoziemca odda kolejne piętnaście tysięcy rubli. Pierwszy pakiet podwyżek wszedł w życie na początku tego tygodnia.

Filtr, nie zakaz

Rosyjskie władze nie ukrywają celu. Przewodniczący Dumy Wiaczesław Wołodin mówił wprost o „progu finansowym”, który ma wpływać na „jakość” napływających migrantów, a budżet ma na tym zyskać około piętnastu miliardów rubli rocznie. To filtr majątkowy, a nie zamknięcie granic.

Z nowych stawek zwolnione są dwie grupy. Pierwsza to uczestnicy programu przesiedleń rodaków wraz z rodzinami. Druga, znacznie bardziej wymowna, to cudzoziemcy, którzy podpiszą kontrakt na udział w wojnie przeciwko Ukrainie, oraz ich bliscy. W ten sposób opłaty stają się jednocześnie narzędziem werbunku: kto nie ma pieniędzy, może „zapłacić” służbą na froncie.

Rejestr, biometria, telefon na oku

Podwyżki są tylko fragmentem twardego kursu, który Kreml obrał po zamachu na salę koncertową Crocus City Hall pod Moskwą w marcu 2024 roku, gdzie zginęło ponad sto czterdzieści osób, a o atak oskarżono obywateli Tadżykistanu. Od tego czasu Rosja stworzyła rejestr osób „kontrolowanych”, pozwalający wydalać cudzoziemców bez wyroku sądu, wprowadziła obowiązkową biometrię na granicy, a w rejonie moskiewskim także monitorowanie migrantów przez lokalizację telefonów.

Śruba dokręcana jest dalej. Od 2027 roku migrant będzie musiał udokumentować dochód powyżej lokalnego minimum socjalnego, a w przeciwnym razie straci prawo pobytu i wyjedzie razem z rodziną. W samym 2025 roku rosyjskie służby wydaliły ponad siedemdziesiąt dwa tysiące obcokrajowców.

Paradoks Kremla

W tym wszystkim tkwi sprzeczność. Rosyjska gospodarka, uszczuplona mobilizacją i wyjazdami młodych mężczyzn, rozpaczliwie potrzebuje rąk do pracy z Azji Centralnej, a przekazy pieniężne migrantów stanowią ponad czterdzieści procent produktu krajowego Tadżykistanu. Mimo to Moskwa traktuje migrację przede wszystkim jako problem bezpieczeństwa i kontroli, a nie jako zasób. Powstaje model, w którym cudzoziemiec jest jednocześnie potrzebny i podejrzany, a państwo woli go inwigilować i opodatkować niż zintegrować. Dla Zachodu, wobec którego Rosja od lat instrumentalnie wykorzystuje presję migracyjną, to pouczający obraz: reżim, który migrantami gra na zewnątrz, u siebie zamyka ich w gęstej siatce rejestrów, opłat i nadzoru.

Źródło: Kresy.pl

Читать всю статью