Romanowski pisze z Naddniestrza. Państwo nie może tego lekceważyć

dzienniknarodowy.pl 4 часы назад
Zdjęcie: Romanowski pisze z Naddniestrza. Państwo nie może tego lekceważyć


Do Sądu Okręgowego w Warszawie 4 sierpnia wpłynął wniosek Marcina Romanowskiego o list żelazny; rzeczniczka sądu podała, iż przesyłkę nadano w Tyraspolu, w Naddniestrzu. To oznacza polityczny problem cięższy niż partyjna awantura: polski wymiar sprawiedliwości dostał sygnał z prorosyjskiej szarej strefy.

List z miejsca, które jest politycznym sygnałem

Do Sądu Okręgowego w Warszawie trafił wniosek Marcina Romanowskiego o wydanie listu żelaznego. Jak podała Interii sędzia Anna Ptaszek, pismo było podpisane przez byłego wiceministra sprawiedliwości, a z koperty i treści wynika, iż przesyłkę nadano w Tyraspolu, stolicy Naddniestrza. Wniosek miał wpłynąć do sądu 4 sierpnia i został zarejestrowany.

Naddniestrze nie jest zwykłym adresem pocztowym. To separatystyczny region Mołdawii, nieuznawany międzynarodowo, od lat pozostający w orbicie rosyjskich wpływów. o ile polski polityk ścigany w sprawie Funduszu Sprawiedliwości zwraca się do sądu z takiego miejsca, to stawka wykracza poza osobisty los jednego człowieka. Chodzi o powagę państwa i o to, czy polskie instytucje są traktowane serio.

List żelazny zamiast powrotu

List żelazny oznacza gwarancję, iż oskarżony lub podejrzany odpowiada z wolnej stopy, o ile spełnia warunki wskazane przez sąd. Romanowski, według relacji mediów powołujących się na sąd, chce takiej ochrony przed zatrzymaniem po przyjeździe do Polski. To jego prawo procesowe. Ale prawem opinii publicznej jest pytać, dlaczego pismo w tej sprawie przychodzi z miejsca tak symbolicznie obciążonego rosyjską obecnością.

W sprawie Romanowskiego najważniejsze pozostaje domniemanie niewinności. Prokuratura stawia zarzuty, sąd rozstrzyga. Tego porządku nie wolno odwracać, choćby gdy polityczny spór jest rozgrzany do czerwoności. Równocześnie prawica, o ile chce mówić o państwie narodowym poważnie, nie może udawać, iż miejsce pobytu podejrzanego polityka nie ma znaczenia. Ma. I to ogromne.

Fundusz Sprawiedliwości i długi cień sprawy

Tłem jest śledztwo dotyczące Funduszu Sprawiedliwości. Prokuratura Krajowa prowadzi kalendarium działań obejmujące między innymi wnioski dotyczące Marcina Romanowskiego, list gończy i Europejski Nakaz Aresztowania. To materiał oskarżycielski, nie wyrok. Pokazuje jednak skalę konfliktu między dawnym kierownictwem resortu sprawiedliwości a obecnym aparatem państwa.

Dziennik Narodowy nie ma obowiązku powtarzać liberalnej satysfakcji z polowania na ludzi poprzedniej władzy. Ma obowiązek patrzeć na interes Polski. A ten wymaga dwóch rzeczy naraz: odporności na polityczne nadużywanie prokuratury oraz twardej zasady, iż żaden obóz partyjny nie jest ważniejszy od ciągłości państwa. Ucieczka w szare strefy geopolityki, jeżeli faktycznie do niej dochodzi, niszczy wiarygodność całej strony, która mówiła o państwie silnym.

Komentarze są ostre, problem pozostało ostrzejszy

W sieci pojawiły się komentarze o „piątej kolumnie” i o „ukryciu się u Putina”. To polityczne skróty, a nie sądowy werdykt. Nie powinny zastępować faktów. Ale pokazują, jak wygląda rachunek wizerunkowy: przeciwnicy Ziobry dostali obraz, który łatwo sprzedać opinii publicznej jako dowód moralnej katastrofy środowiska.

Wcześniejszy spór o działania wobec Zbigniewa Ziobry już pokazywał, iż sprawa Funduszu Sprawiedliwości stała się jednym z głównych pól walki po zmianie władzy. Pisaliśmy o tym przy okazji wniosku o ekstradycję Ziobry do USA. Teraz dochodzi element jeszcze cięższy: Naddniestrze, czyli region, którego nazwa w polskiej polityce bezpieczeństwa brzmi jak ostrzeżenie.

Polska racja stanu ponad lojalność partyjną

Dla Polski najgorszy byłby wybór fałszywy: albo bezkrytycznie wierzyć obecnej prokuraturze, albo bezkrytycznie bronić każdego człowieka dawnego obozu władzy. Państwo narodowe nie może tak działać. Musi rozliczać nadużycia zgodnie z procedurą i bez medialnego linczu, ale musi też wymagać od własnych polityków zachowania, które nie wystawia kraju na kompromitację.

Naddniestrze to również stały element rosyjskiej presji na region. Gdy Moskwa kwestionuje granice i suwerenność sąsiadów, każdy polski sygnał związany z taką przestrzenią staje się paliwem dla propagandy. W tym sensie sprawa Romanowskiego dotyka tego samego problemu, o którym pisaliśmy przy analizie rosyjskich narracji po rozpadzie ZSRS i pretensji do porządku postsowieckiego.

Państwo musi działać chłodno i stanowczo

Teraz potrzebna jest procedura, nie teatr. Sąd powinien rozpoznać wniosek o list żelazny według prawa. Prokuratura powinna działać tak, by jej kroki były odporne na zarzut politycznej zemsty. Romanowski, o ile chce bronić się przed zarzutami, powinien zrobić to przed polskimi organami, a nie przez listy wysyłane z miejsca będącego symbolem rosyjskiej szarej strefy.

To realnie znaczy dla Polaków jedno: państwo, które traci zdolność egzekwowania odpowiedzialności własnych elit, słabnie na oczach obywateli i przeciwników. Prawica nie może tego problemu zamieść pod dywan. Suwerenność zaczyna się od elementarnej powagi wobec własnego państwa.

Źródło: Interia, RMF FM, Prokuratura Krajowa.

Źródło: Gazeta.pl Wiadomości

Читать всю статью