Putin zawsze eskaluje. Reporter wojenny tłumaczy pułapkę Kremla

dzienniknarodowy.pl 1 час назад
Zdjęcie: Putin zawsze eskaluje. Reporter wojenny tłumaczy pułapkę Kremla


Rosja szykuje kolejne prowokacje, a przed jej krokami ostrzegają Polska i państwa bałtyckie. Zdaniem korespondenta wojennego Mateusza Lachowskiego kluczem do zrozumienia Kremla jest jedna prawidłowość: postawiony przed wyborem, Władimir Putin nigdy się nie cofa, tylko podnosi stawkę. Co to oznacza dla wschodniej flanki NATO?

Mateusz Lachowski, który od pierwszych dni pełnoskalowej inwazji relacjonuje wojnę zza linii frontu, w programie "Newsroom" serwisu Wirtualna Polska zwrócił uwagę na powtarzalny wzorzec zachowań rosyjskiego przywódcy. Jego zdaniem Władimir Putin, ilekroć musi wybrać między odwrotem a zaostrzeniem kursu, wybiera to drugie. Krótko mówiąc, zawsze eskaluje. Reporter dodał, iż taką skłonność potwierdzają zarówno analitycy wojskowi, jak i psychologowie badający sposób myślenia gospodarza Kremla.

Pułapka zastawiona na Zachód

Najciekawszy jest jednak mechanizm, który opisał Lachowski. Zaostrzając relacje z NATO, Rosja nie działa wyłącznie na pokaz. Każda prowokacja wobec sojuszu, od naruszeń przestrzeni powietrznej po incydenty z dronami, zmusza państwa członkowskie do zajęcia się własnym bezpieczeństwem. Im bardziej zachodnie stolice koncentrują się na obronie własnych granic, tym mniej uwagi i środków zostaje na pomoc dla Kijowa. Presja przeniesiona na NATO może więc pośrednio zaszkodzić Ukrainie, odcinając ją od wsparcia w najgorszym możliwym momencie.

Białoruski trop

Reporter wskazał także na rolę Białorusi. Eskalacja prowadzona częściowo z terytorium reżimu Alaksandra Łukaszenki ma, w tej interpretacji, jeszcze jedno zadanie: torpedować ewentualne próby zbliżenia Mińska z Zachodem. Gdy z białoruskiej ziemi płyną sygnały zagrożenia, trudno mówić o ociepleniu relacji ze Stanami Zjednoczonymi czy Unią. Kreml zyskuje więc podwójnie, jednocześnie strasząc sojusz i pilnując, by jego najbliższy satelita nie wymknął się spod kontroli.

Głos, który zna wojnę z bliska

Waga tych słów wynika również z tego, kto je wypowiada. Lachowski nie jest komentatorem ze studia. To korespondent wojenny, który od 24 lutego 2022 roku śledzi walki między innymi pod Bachmutem, Charkowem i w Donbasie, a przez kilka lat pracował na miejscu jako wysłannik polskich mediów. Jego ostrzeżenie nie jest wróżeniem z fusów, ale wnioskiem człowieka, który rosyjski sposób prowadzenia wojny obserwował z bliska.

Wniosek dla wschodniej flanki

Jeżeli reporter ma rację, najbliższe miesiące nie przyniosą Rosji nagłego umiaru. Dla Polski, leżącej na pierwszej linii sojuszu, płynie z tego prosty wniosek: prowokacje trzeba traktować nie jak przypadkowe incydenty, ale jak element przemyślanej strategii. Uspokajające założenie, iż Putin w końcu zmęczy się wojną i odpuści, może okazać się najkosztowniejszym z błędów.

Źródło: WP Wiadomości

Читать всю статью