Putin uderza w Tuska. Nord Stream wraca jako rosyjska broń propagandy

dzienniknarodowy.pl 2 часы назад
Zdjęcie: Putin uderza w Tuska. Nord Stream wraca jako rosyjska broń propagandy


Władimir Putin 23 sierpnia odniósł się do słów Donalda Tuska o ściganiu Wołodymyra Żurawlowa, podejrzewanego przez Niemcy w sprawie Nord Stream. Rosyjski przywódca mówił o prostych motywach Warszawy i utracie wpływów z tranzytu gazu. To próba Moskwy, by przykryć własną odpowiedzialność za gazowy szantaż Europy.

Kreml próbuje odwrócić role

Władimir Putin odpowiedział na wypowiedź Donalda Tuska dotyczącą sprawy Nord Stream i zatrzymanego w Chorwacji Wołodymyra Żurawlowa. Jak podała Wirtualna Polska, rosyjski przywódca sugerował, iż motywy polskiego premiera są dla niego jasne i mają wynikać z rachunku gospodarczego, czyli strat Polski po ominięciu tradycyjnych szlaków tranzytu rosyjskiego gazu.

To klasyczna metoda Kremla. Moskwa bierze projekt, który sama przez lata budowała jako narzędzie nacisku na Europę Środkową, i próbuje przedstawiać polski sprzeciw jako drobną urazę o pieniądze. Tymczasem Nord Stream od początku był wymierzony w bezpieczeństwo regionu. Omijał Polskę, Ukrainę i państwa bałtyckie, wzmacniał niemiecko-rosyjską oś energetyczną i dawał Rosji większą swobodę politycznego szantażu.

Tusk mówi o ściganiu podejrzanych

Sprawa wróciła po zatrzymaniu w Chorwacji Wołodymyra Żurawlowa, obywatela Ukrainy podejrzewanego przez niemieckie organy w związku z uszkodzeniem gazociągów Nord Stream. Premier Donald Tusk stwierdził, iż Niemcy nie powinni ścigać Ukraińców podejrzewanych o wysadzenie tej infrastruktury, a wstyd powinien ciążyć na tych, którzy gazociąg zbudowali. Takie stanowisko opisywała między innymi Rzeczpospolita.

W tym punkcie Tusk mówi językiem polskiego interesu, choćby jeżeli jego rząd zbyt często myli realizm z europejskim salonem. Nord Stream był błędem strategicznym Niemiec i prezentem dla Rosji. Polska ostrzegała przed nim latami, a Warszawa miała rację wcześniej niż Berlin odważył się to przyznać.

Rosyjska narracja po Zacharowej

Komentarz Putina nie pojawił się w próżni. Wcześniej rosyjskie MSZ i Maria Zacharowa uderzały w Polskę, próbując zbudować obraz Warszawy jako państwa, które rzekomo osłania sprawców sabotażu. Dziennik Narodowy pisał już, iż Zacharowa straszyła Polskę po słowach Tuska, a cała sprawa znów została użyta przez Moskwę do propagandowej presji.

Putin idzie krok dalej. Nie tylko atakuje stanowisko polskiego premiera, ale także próbuje przykleić Polsce motyw merkantylny: straciliście pieniądze, więc dziś bronicie tych, którzy uderzyli w rurę. To wygodne dla Kremla, bo usuwa z kadru najważniejsze fakty: rosyjską agresję na Ukrainę, wieloletnią zależność Niemiec od gazu z Rosji i lekceważenie ostrzeżeń płynących z Warszawy oraz państw naszego regionu.

Lekcja dla Polski i Europy Środkowej

Polski interes w sprawie Nord Stream nie sprowadzał się do opłat tranzytowych. Stawką było bezpieczeństwo energetyczne, polityczna suwerenność i realna zdolność Europy Środkowej do przeciwstawienia się Moskwie. Każdy, kto redukuje ten spór do księgowego rachunku, powtarza rosyjską ramę albo jej pomaga.

Dlatego Warszawa musi mówić jasno. Nord Stream był projektem przeciwko polskiej racji stanu. Był też ostrzeżeniem, czym kończy się niemiecka wiara, iż z Kremlem można robić wielki biznes ponad głowami narodów między Bałtykiem a Morzem Czarnym. Rachunek zapłaciła potem cała Europa, gdy Rosja pokazała, iż gaz nie jest zwykłym towarem, ale narzędziem nacisku.

Nie dać Moskwie pisać scenariusza

Sprawę Żurawlowa powinny wyjaśniać adekwatne organy, z poszanowaniem procedur i domniemania niewinności. Polska nie ma obowiązku przyjmować niemieckiej logiki bez pytań, tak jak nie miała obowiązku milczeć, gdy Berlin razem z Moskwą budował energetyczny korytarz ponad interesami regionu.

Putin chce dziś wmówić Europie, iż Polska kieruje się urażonym portfelem. To fałsz i wygodna zasłona dymna. Dla nas stawką jest wolność od rosyjskiego szantażu, bezpieczeństwo własnego państwa i twarda pamięć o tym, kto przez lata ostrzegał, a kto z tych ostrzeżeń kpił.

Źródło: Wirtualna Polska, Onet, Rzeczpospolita.

Źródło: WP Wiadomości

Читать всю статью