15 sierpnia 2026 r. w Warszawie, przy trasie defilady Wojska Polskiego, pojawiły się banery i plakaty z hasłem „PolskaSAFE”. Michał Rachoń i Jarosław Olechowski z Republiki ostro skrytykowali tę akcję. Stawką jest pytanie, czy święto armii wolno zamieniać w promocję rządowej pożyczki.
Banery przy trasie defilady
Podczas Święta Wojska Polskiego w Warszawie rządowy przekaz o programie SAFE wyszedł poza konferencje i komunikaty. Jak podał portal Do Rzeczy, przy defiladzie pojawiły się materiały promujące unijną pożyczkę. Niezależna.pl informowała z kolei o banerach i plakatach z hasłem „PolskaSAFE” umieszczonych w okolicach trasy uroczystości.
To nie był drobiazg estetyczny. Defilada 15 sierpnia jest państwowym rytuałem pamięci, siły i wdzięczności wobec żołnierza. Święto Wojska Polskiego w Warszawie upamiętnia zwycięstwo 1920 r., a nie program komunikacji politycznej rządu. o ile w takim dniu na pierwszym planie pojawia się marka pożyczki, ludzie mają prawo pytać, kto naprawdę reżyseruje przekaz.
Republika reaguje ostrymi słowami
Michał Rachoń, dyrektor programowy TV Republika, nazwał akcję w serwisie X „propagandą na trytytkach”. Jarosław Olechowski ocenił, iż rząd Donalda Tuska wykorzystał Wojsko Polskie do promowania instrumentu SAFE. To mocne słowa, ale nie oderwane od faktów: promocja programu pojawiła się w przestrzeni uroczystości wojskowej.
Były szef MON Mariusz Błaszczak przypominał tego samego dnia, iż prezentowany sprzęt nie jest prostym owocem SAFE, bo wiele zakupów przeprowadzono przed grudniem 2023 r. Niezależna.pl opisała jego reakcję oraz wpisy dziennikarzy Republiki w tekście o wykorzystaniu wojska do promocji SAFE. To ważna korekta wobec narracji, która potrafi zasłonić lata decyzji, kontraktów i podatków Polaków jednym świeżym skrótem.
Pożyczka nie jest sztandarem armii
Rząd ma argumenty finansowe. Według Komisji Europejskiej Polska jest największym odbiorcą SAFE, a pierwsza płatność wyniosła 6,6 mld euro, czyli 15 proc. z alokacji 43,7 mld euro. Władysław Kosiniak-Kamysz mówił podczas obchodów, iż litery SAFE oznaczają dla niego sojusze, armię, fabryki i Europę, a 89 proc. środków ma trafić do polskiego przemysłu obronnego.
Jeśli te pieniądze faktycznie wzmacniają polskie zakłady, trzeba to uczciwie odnotować. Ale choćby dobra pożyczka pozostaje pożyczką. Nie jest tradycją wojskową, nie jest cnotą żołnierską i nie jest dowodem suwerenności. Spór o SAFE na tle defilady pokazuje, jak łatwo administracja próbuje przykleić własny brand do państwowej uroczystości.
Polacy płacą, żołnierze służą
Najuczciwsze pytanie brzmi: co z tego wynika dla zwykłych Polaków? jeżeli rząd zadłuża państwo na dziesiątki miliardów euro, obywatel ma prawo znać warunki, koszty, wykonawców i realny udział krajowego przemysłu. jeżeli sprzęt kupowano wcześniej, nie wolno udawać, iż pojawił się dzięki jednemu programowi z Brukseli. Państwo poważne nie miesza wdzięczności dla żołnierza z autopromocją gabinetu.
Karol Nawrocki tego dnia przypomniał, iż na sztandarach Wojska Polskiego jest „Bóg, Honor, Ojczyzna”, a nie SAFE. Wojsko Polskie może rosnąć w siłę tylko wtedy, gdy modernizacja nie odrywa się od narodowej kontroli. Sojusze i kredyty są narzędziami. Polska armia nie może stać się planszą reklamową żadnego rządu.
Źródło: Do Rzeczy, Niezależna.pl, RMF24, Wirtualna Polska, Komisja Europejska
Źródło: Do Rzeczy












