
„Wyznaczono nagrodę za moją głowę” – prof. Seyed Marandi ostrzega przed ponowną eskalacją działań przeciwko Iranowi
- uncut-news.ch 10 maja 2026 r. uncutnews-ch/sie-haben-ein-kopfgeld-auf-mich-ausgesetzt-prof-seyed-marandi-warnt-vor-neuer-eskalation-gegen-iran
W wywiadzie „ONI WYZNACZYLI ZA MNIE NAGRODĘ – Prof. Seyed Marandi o wojnie z Iranem” irański politolog Seyed Mohammad Marandi omawia niebezpieczeństwo nowej wojny między USA, Izraelem i Iranem, rolę syjonizmu w amerykańskiej polityce zagranicznej, strategiczną kontrolę nad Cieśniną Ormuz oraz osobiste groźby śmierci pod jego adresem. Wywiad przedstawia obraz regionu, który, zdaniem Marandiego, jedynie pozornie żyje w zawieszeniu broni, podczas gdy za kulisami realizowane są już przygotowania do kolejnej eskalacji.
Od początku jasno daje do zrozumienia, iż uważa nowy atak USA i Izraela na Iran za nie tylko możliwy, ale wręcz prawdopodobny. Stany Zjednoczone w ostatnich tygodniach masowo przerzuciły sprzęt wojskowy do regionu Zatoki Perskiej. Duże ilości żołnierzy i sprzętu zostały przerzucone do Kuwejtu, Bahrajnu i Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Jednocześnie liczne myśliwce stacjonują w Katarze, Arabii Saudyjskiej i Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Według Marandiego istnieją mocne dowody na to, iż Waszyngton przygotowuje zarówno wojnę powietrzną na dużą skalę, jak i potencjalne operacje lądowe.
Szczególnie niepokojące jest to, iż decyzje te nie były podejmowane racjonalnie. Błąd zachodnich analityków, jak twierdził, polegał na logicznym postrzeganiu sytuacji. Ludzie wokół Donalda Trumpa nie byli jednak racjonalni, twierdził Marandi. Prawdziwą siłą napędową eskalacji, jak twierdził, był syjonizm i wpływ izraelskiego lobby na politykę amerykańską. choćby Trump, jak twierdził Marandi, wiedział, iż wojna z Iranem nie leży w interesie USA, a mimo to był nieustannie popychany w tym kierunku.
Marandi powołuje się na wypowiedzi byłego wysokiego rangą oficera amerykańskiego wywiadu Joe Kenta, który oświadczył, iż Iran nie stanowi zagrożenia nuklearnego, a prawdziwą siłą napędową eskalacji jest agenda syjonistyczna. W ciągu ostatnich kilku miesięcy nic się w tej kwestii nie zmieniło. Siły, które rozpoczęły wojnę, pozostają aktywne i bynajmniej nie straciły swoich wpływów.
Irański profesor opisuje Trumpa jako politycznie nieprzewidywalnego. Prezydent USA regularnie zmienia swoje stanowisko w ciągu kilku godzin. Dlatego uważa, iż poważna analiza poszczególnych wypowiedzi Trumpa nie ma sensu. Podczas gdy zachodnie media interpretują każdą nową wypowiedź jako sygnał strategiczny, on postrzega ją raczej jako impulsywną i sprzeczną komunikację.
Marandi jest szczególnie krytyczny wobec reakcji Zachodu na retorykę Trumpa dotyczącą Iranu. Kiedy Trump mówi otwarcie o „unicestwieniu” lub „powrocie Iranu do epoki kamienia łupanego”, nie spotyka się to z oburzeniem ze strony zachodnich mediów ani potępieniem ze strony parlamentów europejskich. Świadczy to bardziej o kulturze politycznej Zachodu niż o samym Trumpie.
Centralnym pytaniem w dyskusji jest, dlaczego zawieszenie broni po 39-dniowej wojnie między Iranem a USA/Izraelem coraz bardziej się rozpada. Według Marandiego, Iran wielokrotnie oferował Waszyngtonowi możliwość deeskalacji. Po początkowej 12-dniowej wojnie, Stany Zjednoczone zażądały zawieszenia broni, ponieważ ich strategia „bezwarunkowej kapitulacji” zawiodła. Później USA przeprowadziły kolejny atak z użyciem ogromnej siły ognia, tym razem wykorzystując cały region Zatoki Perskiej jako bazę wojskową. Pomimo tej eskalacji, po 39 dniach Waszyngton został ostatecznie zmuszony do zaakceptowania irańskiego dziesięciopunktowego planu jako podstawy dalszych negocjacji.
Marandi opisuje późniejsze zawieszenie broni jako złożone porozumienie regionalne, obejmujące również Gazę i Liban. Iran zgodził się ponownie zezwolić statkom z niektórych państw Zatoki Perskiej na przepływanie przez Cieśninę Ormuz. Przejście to było wcześniej zablokowane wyłącznie dla państw aktywnie uczestniczących w amerykańskiej koalicji wojskowej – w tym Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Bahrajnu, Kuwejtu, Kataru i Arabii Saudyjskiej. Z drugiej strony, statki chińskie, rosyjskie, pakistańskie i indyjskie nigdy nie zostały objęte zakazem.
Jednak premier Izraela Benjamin Netanjahu celowo sabotował to porozumienie. Krótko po rozpoczęciu zawieszenia broni Izrael ponownie zbombardował Liban i próbował zniweczyć regionalne porozumienie. Jednocześnie Stany Zjednoczone nałożyły blokadę na irańskie porty – posunięcie, które Marandi określa jako jawne naruszenie zawieszenia broni i akt wojny.
Marandi obszernie omawia strategiczne znaczenie Cieśniny Ormuz. Wojna fundamentalnie zmieniła stanowisko Iranu. Przez dekady Teheran nie zabiegał o trwałą kontrolę nad cieśniną. Dopiero wykorzystanie Zatoki Perskiej jako bazy wypadowej do ataków na Iran zmieniło tę politykę. Z perspektywy Teheranu region ten nigdy więcej nie może być wykorzystywany jako platforma militarna przeciwko Iranowi. Dlatego Iran zamierza w przyszłości sprawować trwałą kontrolę nad bezpieczeństwem Cieśniny Ormuz.
Marandi obwinia za to przede wszystkim Zjednoczone Emiraty Arabskie. Twierdzi, iż Emiraty nawiązały szczególnie bliskie stosunki z Izraelem i Stanami Zjednoczonymi i aktywnie dążyły do eskalacji konfliktu. Według Marandiego, myśliwce Mirage – samoloty, których same Stany Zjednoczone nie posiadają – były używane w atakach na cele irańskie podczas wojny. Dlatego Iran zakłada, iż Emiraty brały bezpośredni udział w atakach.
Pośrednio oskarża prezydenta Emiratów Mohammeda bin Zayeda o narażanie własnego kraju na niebezpieczeństwo poprzez bliskie powiązania z Izraelem. Emiraty są w tej chwili centrum wpływów Izraela w regionie Zatoki Perskiej. Struktury Mossadu mają tam silną pozycję, izraelscy żołnierze regularnie operują w kraju, a polityka Emiratów jest coraz bardziej zgodna z interesami Izraela – zarówno w Zatoce Perskiej, jak i w Afryce Północnej i na Rogu Afryki.
Jednocześnie Marandi podkreśla, iż Iran historycznie nie był agresywną potęgą regionalną. Od około 300 lat Iran nie prowadził agresywnej wojny przeciwko sąsiednim państwom. Zamiast tego sam był wielokrotnie celem wojen – szczególnie podczas wojny iracko-irańskiej, kiedy Saddam Husajn zaatakował Iran przy wsparciu państw zachodnich i monarchii Zatoki Perskiej. Marandi przypomina, iż w tamtym czasie przeciwko Iranowi użyto broni chemicznej, a on sam przeżył dwa ataki gazem bojowym.
Profesor oskarża państwa Zatoki Perskiej o powtarzanie tych samych błędów pomimo wcześniejszych pojednań. Podczas wojny w Syrii Katar, Arabia Saudyjska i inne państwa wspierały ugrupowania ekstremistyczne, takie jak ISIS i Al-Kaida. Teraz te same państwa ponownie udostępniły swoje terytoria do ataków na Iran. Z perspektywy Iranu uczyniło to z nich strony konfliktu.
Rozmowa przybiera szczególnie burzliwy obrót, gdy Marandi ujawnia, iż podczas wojny publicznie wyznaczono nagrodę za jego głowę. Zweryfikowane konto na X/Twitterze zebrało milion dolarów na jego porwanie. Pomimo licznych skarg, platforma początkowo odmówiła usunięcia wezwania do działania. Wyjaśnia, iż podczas wojny żył w izolacji, aby uniknąć narażenia innych na niebezpieczeństwo w razie ataku.
Marandi wyjaśnia, iż Zachód systematycznie ukrywa prawdziwe przyczyny konfliktu. Ani prawa człowieka, ani terroryzm, ani irański program nuklearny nie są prawdziwym powodem nacisków na Iran. Prawdziwym sednem konfliktu jest wsparcie Iranu dla Palestyńczyków i jego sprzeciw wobec zniszczenia Palestyny. Według Marandiego, Zachód w rzeczywistości wspiera „zagładę” Palestyńczyków.
Program nuklearny to jedynie pretekst. Od dziesięcioleci izraelscy politycy twierdzą, iż Iran jest o krok od zbudowania bomby atomowej. Jednocześnie CIA, międzynarodowe agencje energii jądrowej, a choćby amerykańskie służby wywiadowcze wielokrotnie twierdziły, iż Iran nie pracuje nad bronią jądrową. Marandi powołuje się na oświadczenia Joe Kenta i Tulsi Gabbard, którzy publicznie zadeklarowali, iż Iran nie pracuje nad bronią jądrową.
Iran postrzega zatem swój program nuklearny jako suwerenne prawo. Rewolucja islamska była ostatecznie projektem niepodległości narodowej – decyzje powinny być podejmowane w Teheranie, a nie w Waszyngtonie. Według Marandiego, Zachód musi to w końcu zaakceptować.
Pod koniec wywiadu Marandi ostrzega przed dramatycznymi konsekwencjami ekonomicznymi nowej wojny. Szkody dla światowej gospodarki są już ogromne. Koszty dla USA i gospodarki światowej sięgają już bilionów. jeżeli konflikt się zaostrzy, zagrożeniem nie będzie zwykła recesja, ale depresja gorsza niż ta z lat 30. XX wieku. Szczególnie dotknięte zostałyby dostawy energii, petrochemia, rynki LNG i globalne łańcuchy dostaw.
Marandi jest zatem przekonany, iż nowa wojna nie wzmocni ani USA, ani Izraela. Spowoduje jedynie jeszcze większe zniszczenia, załamanie gospodarcze i głębszy globalny kryzys.














