Polska w Nuclear Sharing bez stałych głowic. Co oznacza wariant DCA

dzienniknarodowy.pl 4 часы назад
Zdjęcie: Polska w Nuclear Sharing bez stałych głowic. Co oznacza wariant DCA


Paweł Zalewski 27 sierpnia powiedział, iż Polska nie chce stałego składowania głowic jądrowych, ale ma uczestniczyć w odstraszaniu NATO. Wiceszef MON doprecyzował, iż rząd uzyskał możliwość wejścia do programu samolotów podwójnego zastosowania DCA. Dla Polski oznaczałoby to przygotowanie F-35A do misji nuklearnych bez magazynowania bomb w kraju.

Zalewski odrzuca stałe składowanie głowic

Wiceminister obrony Paweł Zalewski wypowiedział się po spotkaniu z Elbridge'em Colbym, zastępcą sekretarza obrony USA do spraw polityki. Pytany w Kwaterze Głównej NATO w Brukseli, czy przyszła obecność amerykańska w Polsce mogłaby obejmować zdolności nuklearne, odpowiedział, iż Polska nie chce głowic na swoim terytorium. Jednocześnie zaznaczył zainteresowanie udziałem w natowskim odstraszaniu jądrowym.

Ta deklaracja była zbyt szeroka. Nie rozróżniała stałego magazynowania bomb od czasowego rozmieszczenia w sytuacji bezpośredniego zagrożenia. Po fali krytyki Zalewski doprecyzował, iż chodzi mu o brak stałych składów. Według wiceministra rząd uzyskał możliwość udziału w programie DCA, który określił jako wstęp do Nuclear Sharing.

Minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz zapewnił następnie, iż Polska pozostaje zainteresowana programem NATO. Szef MON prostował przekaz płynący z własnego resortu, co samo w sobie pokazuje problem. W sprawach odstraszania jądrowego państwo musi mówić jednym, precyzyjnym głosem. Niejasność osłabia sygnał wysyłany sojusznikom i przeciwnikowi.

DCA, czyli samolot do dwóch rodzajów misji

DCA to samolot podwójnego zastosowania. Może wykonywać zadania konwencjonalne, a po odpowiedniej certyfikacji, przeszkoleniu personelu i decyzji politycznej także przenosić amerykańską broń jądrową. NATO wskazuje, iż takie maszyny są centralnym elementem wspólnego odstraszania, przy czym Stany Zjednoczone zachowują pełną kontrolę nad rozmieszczonymi w Europie ładunkami.

W polskim wariancie chodziłoby najpewniej o dostosowanie F-35A do przenoszenia bomb B61-12. To wymaga zgody USA, certyfikacji maszyn, przygotowania załóg, ochrony baz oraz włączenia do natowskich procedur planowania. Sam zakup F-35A nie daje automatycznie zdolności nuklearnej.

Taki model pozwala uczestniczyć w misji bez stałego magazynu bomb w Polsce. W razie kryzysu polskie samoloty mogłyby działać z innej bazy albo przyjąć ładunki czasowo, jeżeli przewidywałyby to uzgodnione plany. Szczegóły pozostają niejawne i właśnie dlatego publiczne deklaracje muszą zostawiać państwu możliwie szerokie pole działania.

Polska już wspiera ćwiczenia nuklearne NATO

Polskie Siły Powietrzne uczestniczą w ćwiczeniach Steadfast Noon od 2014 roku. Dotychczas wykonywały zadania konwencjonalnego wsparcia operacji nuklearnych, określane jako SNOWCAT lub CSNO. Polskie F-16 mogły zapewniać eskortę, osłonę i wsparcie w przełamywaniu obrony powietrznej.

To istotny wkład, ale słabszy niż status DCA. Samolot wsparcia ułatwia wykonanie misji przez innego sojusznika. Certyfikowany polski F-35A mógłby stać się jej bezpośrednim wykonawcą. Różnica dotyczy więc nie symbolu, ale realnej odpowiedzialności wojskowej oraz udziału Polski w najważniejszym mechanizmie odstraszania Sojuszu.

Stałe bazy i czasowe rozmieszczenie to różne decyzje

Budowa stałych składów w Polsce wymagałaby kosztownej infrastruktury, dodatkowej ochrony i odrębnej zgody politycznej Stanów Zjednoczonych oraz NATO. Według informacji przytoczonych przez Defence24 część sojuszników, w tym USA, nie popiera w tej chwili takiego kroku. To jednak nie przesądza, iż Polska powinna publicznie zamykać możliwość czasowego rozmieszczenia broni podczas najpoważniejszego kryzysu.

Marcin Przydacz, szef Biura Polityki Międzynarodowej Kancelarii Prezydenta, nazwał wypowiedź Zalewskiego sprzeczną z dotychczasową polityką państwa. Kancelaria Prezydenta podkreśliła poparcie prezydenta, Sejmu i rządu dla wejścia Polski do Nuclear Sharing. Były szef BBN gen. Stanisław Koziej także ocenił publiczne odrzucenie głowic jako błąd strategiczny.

Polska potrzebuje zdolności, nie mglistych haseł

Najbardziej prawdopodobny kierunek to rozszerzenie polskiej roli krok po kroku: od wsparcia konwencjonalnego przez certyfikację F-35A jako DCA, bez budowy stałych magazynów na obecnym etapie. Wcześniejsza deklaracja o Polsce bez głowic wymagała właśnie takiego technicznego dopowiedzenia.

Dla bezpieczeństwa Polaków liczy się efekt. Rosja ma wiedzieć, iż agresja na wschodnią flankę spotka się z wiarygodną odpowiedzią całego NATO. Polska nie może oddawać pola w najważniejszej debacie strategicznej przez niespójne komunikaty własnego rządu. Potrzebujemy certyfikowanych zdolności, uzgodnionych procedur i zachowania wszystkich rozsądnych opcji na czas zagrożenia.

Źródło: Defence24

Dokument sojuszniczy: NATO

Źródło: Defence24

Читать всю статью