Polska stawia warunek po kryzysie w Ceucie. Nielegalny wjazd nie może otwierać drogi do pobytu

dzienniknarodowy.pl 2 часы назад
Zdjęcie: Polska stawia warunek po kryzysie w Ceucie. Nielegalny wjazd nie może otwierać drogi do pobytu


Polska opowiedziała się za zasadą, zgodnie z którą nielegalne przekroczenie granicy Unii Europejskiej powinno wykluczać uzyskanie prawa pobytu. Stanowisko przedstawiono po masowym napływie migrantów do hiszpańskiej Ceuty i nadzwyczajnym posiedzeniu unijnych ministrów spraw wewnętrznych. To potrzebny kierunek, bo granica pozbawiona realnych konsekwencji staje się jedynie linią na mapie.

Polska domaga się jasnej konsekwencji

Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji poinformowało, iż Polska opowiada się za uznaniem nielegalnego wjazdu na teren Unii Europejskiej za przesłankę wykluczającą możliwość uzyskania prawa pobytu. Stanowisko przedstawiono we wtorek podczas nadzwyczajnego posiedzenia Rady UE do Spraw Wymiaru Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych, zwołanego po wydarzeniach w Ceucie.

Polski postulat dotyka sedna problemu. o ile sforsowanie zewnętrznej granicy może ostatecznie prowadzić do legalizacji pobytu, system wysyła niebezpieczny sygnał: procedury da się ominąć, a ryzyko może się opłacić. Państwo, które nie odróżnia w praktyce legalnego wjazdu od wejścia wbrew przepisom, osłabia własne prawo i zachęca przemytników ludzi do dalszej działalności.

Zasada musi oczywiście pozostawać zgodna z prawem międzynarodowym i gwarancjami należnymi osobom rzeczywiście wymagającym ochrony. Nie zmienia to faktu, iż azyl nie może służyć jako automatyczna nagroda za skuteczne przekroczenie granicy. Ochrona prześladowanych i kontrola migracji to dwa obowiązki, które odpowiedzialne państwo musi umieć pogodzić.

Ceuta pokazała skalę słabości granicy

Ceuta jest hiszpańskim terytorium w Afryce Północnej, graniczącym z Marokiem. Według Associated Press w czwartek i piątek dotarło tam nagle od 50 do 60 tysięcy migrantów. Większość niedługo wróciła do Maroka, ale wydarzenia wywołały kryzys humanitarny i gwałtowny spór polityczny w Europie. Hiszpania skierowała do Ceuty wojsko i dodatkowe siły policyjne.

Tragedii nie wolno sprowadzać do politycznej dekoracji. Hiszpańskie władze informowały o dziesiątkach ofiar śmiertelnych, w tym osobach, które utonęły lub zginęły w ścisku. Każda z tych śmierci przypomina, iż chaos na granicy uderza zarówno w mieszkańców, funkcjonariuszy i całe państwo, jak i w samych migrantów. Skuteczna kontrola granic jest więc obowiązkiem bezpieczeństwa, ale także warunkiem ograniczenia śmiertelnego procederu przemytu ludzi.

List z żądaniem skoordynowanej reakcji podpisało 22 przywódców państw UE, w tym Polski, Włoch, Niemiec, Danii, Czech i Węgier. Sygnatariusze ostrzegli, iż nie można dopuścić, aby niekontrolowane masowe przekroczenia granic lub instrumentalne wykorzystywanie migracji tworzyły przekonanie, iż nielegalny wjazd może zmienić się w legalny pobyt.

Europa potrzebuje kontroli, nie kolejnego półśrodka

Spór wokół Ceuty odsłonił różnicę pomiędzy państwami żądającymi twardszej ochrony granic a rządem Pedra Sáncheza. Premier Hiszpanii broni swojej polityki i podkreśla współpracę z Marokiem, natomiast jego krytycy wskazują na ryzyko tworzenia zachęt do podejmowania nielegalnej drogi. Komisja Europejska przyznała po kryzysie, iż zewnętrzne granice wymagają wzmocnienia, w razie potrzeby także przez fizyczne bariery.

Unia przyjęła już nowe regulacje migracyjne i powrotowe, ale o ich wartości zdecyduje egzekwowanie. Papierowa procedura nie zatrzyma nagłego naporu, o ile służby graniczne nie otrzymają odpowiednich uprawnień, ludzi i infrastruktury, a decyzje o powrocie pozostaną martwe. Solidarność europejska nie może oznaczać przymusowego rozdzielania skutków błędnej polityki między państwa. Powinna oznaczać wspólną ochronę granicy zewnętrznej i szybki powrót osób bez prawa pobytu.

Dla Polski stawka jest bezpośrednia. Swobodny przepływ wewnątrz strefy Schengen działa tylko wtedy, gdy zewnętrzna granica Europy jest szczelna. Inaczej koszt ponoszą obywatele: przez kontrole na granicach wewnętrznych, większe wydatki służb i spadek poczucia bezpieczeństwa. Warszawa ma zatem rację, domagając się twardej konsekwencji. Kto chce przyjechać do Europy, powinien korzystać z legalnej drogi. Prawo do decydowania, kto przekracza granicę, należy do państw, nie do przemytników ani do tłumu.

Źródło: Gazeta.pl Wiadomości

Читать всю статью