Polska i trzy państwa UE chcą uruchomić zamrożone aktywa Rosji

dzienniknarodowy.pl 4 часы назад
Zdjęcie: Polska i trzy państwa UE chcą uruchomić zamrożone aktywa Rosji


Ministrowie spraw zagranicznych Polski, Hiszpanii, Holandii i Szwecji zaapelowali 27 sierpnia, by UE wróciła do wykorzystania zamrożonych rosyjskich aktywów na wsparcie Ukrainy. Ich zdaniem pożyczka 90 mld euro na lata 2026-2027 nie wystarczy. Dla Polski oznacza to spór o to, kto ma płacić za powstrzymywanie rosyjskiej agresji.

Cztery państwa żądają powrotu do rozmów

Ministrowie spraw zagranicznych Polski, Hiszpanii, Holandii i Szwecji skierowali wspólny list do szefowej unijnej dyplomacji Kai Kallas oraz przedstawicieli Komisji Europejskiej. Chcą, by temat zamrożonych rosyjskich aktywów wrócił na stół podczas nieformalnego spotkania ministrów spraw zagranicznych, zaplanowanego na przyszły tydzień w Irlandii.

Sygnatariusze uznali unijną pożyczkę w wysokości 90 mld euro za istotny krok, ale stwierdzili zarazem, iż ta kwota nie pokryje wszystkich potrzeb. To ocena zgodna z wcześniejszymi wyliczeniami Rady UE. Według informacji Rady z lutego 2026 r. szacowana luka finansowa Ukrainy w latach 2026-2027 wynosiła 135,7 mld euro, przy założeniu zakończenia wojny w 2026 r.

Pożyczka obciąża wspólny budżet

Pożyczka 90 mld euro została uzgodniona przez Radę Europejską w grudniu 2025 r. i ma służyć potrzebom budżetowym oraz obronnym Ukrainy. Z tej sumy 30 mld euro przeznaczono na wsparcie makrofinansowe, a 60 mld euro na rozwój zdolności przemysłu obronnego i zakupy sprzętu wojskowego. Finansowanie pochodzi z długu zaciąganego przez UE na rynkach kapitałowych, zabezpieczonego przestrzenią w unijnym budżecie.

Konkluzje Rady Europejskiej przewidują, iż Ukraina ma spłacić pożyczkę dopiero po otrzymaniu reparacji od Rosji. Do tego czasu rosyjskie aktywa pozostają zamrożone, a UE zachowuje możliwość użycia ich do spłaty zobowiązania zgodnie z prawem unijnym i międzynarodowym. Problem jest więc jasno postawiony: dziś gwarantem długu pozostaje wspólnota europejska, podczas gdy majątek państwa agresora przez cały czas jest głównie unieruchomiony.

Polska ma prawo domagać się zmiany tej kolejności. Państwo, które napadło na sąsiada i zniszczyło jego infrastrukturę, powinno ponosić finansowy ciężar agresji. Rachunku nie można bez końca przesuwać na podatników państw wspierających Kijów.

Prawo, ryzyko i polityczna odpowiedzialność

Przejęcie kapitału rosyjskich aktywów wywołuje spory prawne oraz obawy państw, w których znajduje się znaczna część środków. Dlatego czterej ministrowie nie ogłosili gotowego mechanizmu konfiskaty. Zażądali wznowienia prac technicznych nad wariantami wykorzystania zamrożonego majątku w taki sposób, by żadne państwo członkowskie nie poniosło nieproporcjonalnego ryzyka.

Ostrożność prawna jest potrzebna. Nie może jednak zamieniać się w wygodny parawan dla bezczynności. UE już wykorzystuje nadzwyczajne dochody powstające z zamrożonych rosyjskich aktywów do obsługi wsparcia dla Ukrainy. Spór dotyczy pójścia dalej i sięgnięcia po sam kapitał lub oparcia na nim kolejnego instrumentu finansowego.

Rosja pozostaje wspólnym zagrożeniem dla Polski i Ukrainy, co nie znosi polskich sporów z Kijowem w sprawach historycznych i gospodarczych. Polski realizm wymaga jednocześnie twardej polityki pamięci i uznania rosyjskiego zagrożenia. Tak samo trzeba patrzeć na pieniądze. Pomoc ma wzmacniać bezpieczeństwo Rzeczypospolitej, podlegać kontroli i nie może tworzyć blankietowego zobowiązania polskiego podatnika.

Stawka dla Polski

Każde euro wydane na zdolność Ukrainy do obrony odsuwa rosyjską presję od polskiej granicy. Każde euro wspólnego długu pozostaje jednak zobowiązaniem, które może wrócić do budżetów państw UE. Dlatego stanowisko czterech państw ma sens: najpierw trzeba maksymalnie uruchomić zasoby agresora, a dopiero później sięgać głębiej do kieszeni Europejczyków.

Znaczenie ma też kondycja samej Rosji. Wojenne wydatki i sankcje wywierają presję na rosyjską gospodarkę, ale Kreml przez cały czas finansuje agresję. Zamrożony majątek jest jednym z niewielu narzędzi, które mogą przełożyć rosyjską odpowiedzialność na realny koszt, bez przerzucania całego rachunku na społeczeństwa państw wspierających Ukrainę.

Bruksela powinna przedstawić rozwiązanie prawnie odporne, finansowo przejrzyste i korzystne dla bezpieczeństwa państw frontowych. Polska nie potrzebuje kolejnej deklaracji solidarności opłacanej głównie wspólnym długiem. Potrzebuje mechanizmu, w którym za agresję płaci agresor.

Źródło: Bankier.pl, Rada Unii Europejskiej

Źródło: Bankier.pl

Читать всю статью