Nowy strategiczny raport nauki, przygotowany dla Donalda Trumpa przez dyrektora Biura Polityki Naukowej Białego Domu Michaela Kratsiosa, stawia mocną tezę: masowe wizy dla zagranicznych naukowców spychają amerykańskich studentów na margines rodzimej nauki. Dokument „Science: A New Golden Age" podaje, iż w 2024 roku posiadacze wiz czasowych stanowili około połowy doktorów informatyki i matematyki. Czy Waszyngton właśnie przestawia naukę na tory interesu narodowego?
Nauka najpierw dla Amerykanów
Głównym przesłaniem raportu jest zasada, iż publiczne pieniądze na badania powinny w pierwszej kolejności służyć obywatelom. „Poza wzmacnianiem nauki mamy też obowiązek zadbać, by jej owoce trafiały najpierw do Amerykanów", pisze Kratsios. Dokument przytacza liczby, które mają tę tezę uzasadniać. Posiadacze wiz czasowych to według raportu około połowy doktorów informatyki i matematyki z 2024 roku, ponad 40 procent doktorantów nauk ścisłych i blisko jedna czwarta studentów stosowanych nauk o życiu. Autorzy szacują też, iż co najmniej 1,5 miliona etatów umysłowych zajmują zagraniczni pracownicy kontraktowi, a około połowa młodych amerykańskich absolwentów kierunków ścisłych pozostaje poza karierą naukową z powodów finansowych.
Bezpieczeństwo i transfer technologii
Raport nie ogranicza się do kwestii rynku pracy. „Przez dekady Stany Zjednoczone finansowały liczne grupy zagranicznych studentów i tolerowały transfer technologii za granicę przy zbyt luźnych standardach bezpieczeństwa", czytamy w dokumencie. Uzależnienie amerykańskiej nauki od cudzoziemskich kadr autorzy przedstawiają jako wyzwanie dla bezpieczeństwa narodowego. To pierwsza tak całościowa próba przemyślenia amerykańskiej polityki naukowej od ponad 80 lat, od słynnego raportu Vannevara Busha „Science: The Endless Frontier" z 1945 roku.
Co proponuje raport
Dokument nie poprzestaje na diagnozie. Kratsios proponuje, by publiczne pieniądze kierować przede wszystkim do konkretnych naukowców, a nie do instytucji, wprowadzić bardziej elastyczne formy grantów, jasno definiować cele badawcze i budować krajowy potencjał przemysłowy zdolny zamieniać odkrycia w realną przewagę technologiczną. To odwrócenie logiki, w której środki płyną głównie przez duże uczelnie i agencje grantowe. W zamyśle autorów ma to premiować efekt i talent, a nie samą przynależność do prestiżowego ośrodka.
Krytyka: cięcia i recenzja naukowa
Plan spotkał się z ostrą krytyką. Politycy Partii Demokratycznej i przedstawiciele uczelni ostrzegają, iż zapowiadane zmiany mogą osłabić badania podstawowe oraz system recenzji naukowej. Zwracają uwagę, iż dokument idzie w parze z postulatem ograniczenia finansowania badań na uniwersytetach, co ich zdaniem uderzy w fundament amerykańskiej przewagi technologicznej. Zwolennicy odpowiadają, iż chodzi o lepsze ukierunkowanie wydatków, a nie o ich obcięcie.
Model interesu narodowego
Niezależnie od sporu o szczegóły, raport jest wyrazistym sygnałem: największa potęga naukowa świata otwarcie stawia własnych obywateli na pierwszym miejscu. Dla Polski, która od lat mierzy się z drenażem mózgów i odpływem zdolnej młodzieży, to obraz wart uwagi. Pytanie brzmi, czy Europa, dziś raczej otwarta na import talentów, zdąży zadbać o własne kadry, zanim zrobią to za nią inni.
Źródło: breitbart







