Pół godziny w Manili. Rosja i USA rozmawiają o końcu wojny na Ukrainie

dzienniknarodowy.pl 1 час назад
Zdjęcie: Pół godziny w Manili. Rosja i USA rozmawiają o końcu wojny na Ukrainie


Niecałe pół godziny rozmowy na marginesie szczytu w Manili wystarczyło, by przypomnieć, kto naprawdę rozdaje karty w sprawie Ukrainy. Szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow i sekretarz stanu USA Marco Rubio spotkali się w czwartek, a głównym tematem był koniec wojny. Czy o przyszłości wschodniej Europy znów decyduje się bez wschodniej Europy?

Do rozmowy doszło na marginesie regionalnego forum ASEAN, organizacji zrzeszającej państwa Azji Południowo-Wschodniej, której gospodarzem są w tym roku Filipiny. Siergiej Ławrow i Marco Rubio usiedli naprzeciw siebie w Manili w czwartkowy poranek, około ósmej czasu warszawskiego, a spotkanie trwało kilka ponad pół godziny. Jak podał rosyjski resort dyplomacji, inicjatywa wyszła tym razem od strony amerykańskiej. Krótki czas nie oznaczał błahej treści, bo na stole znalazła się przede wszystkim wojna na Ukrainie.

Moskwa mówi o pokoju, stawiając warunki

Ławrow, zgodnie ze swoim zwyczajem, przedstawił Rosję jako stronę gotową do politycznego i dyplomatycznego zakończenia konfliktu. Rosyjski minister odwołał się do ducha rozmów z Anchorage, czyli ubiegłorocznego szczytu na Alasce, i zasugerował, iż tamte ustalenia wciąż wyznaczają ramy możliwego porozumienia. Zaraz potem powtórzył twarde stanowisko Kremla: dalsze dostawy zachodniej broni dla Kijowa uznał za niedopuszczalne. To klasyczna gra Moskwy, która mówi o pokoju, a jednocześnie próbuje odciąć napadniętego od środków obrony.

Waszyngton chce zakończenia wojny

Amerykański sekretarz stanu przyjął ton wyważony. Rubio dał do zrozumienia, iż Stany Zjednoczone chciałyby, aby wojna dobiegła końca, i dodał, iż takie rozwiązanie byłoby korzystne również dla samej Rosji. Zapowiedział, iż Waszyngton jest gotów odegrać konstruktywną rolę, jeżeli pojawi się realna szansa na porozumienie. W praktyce to sygnał, iż administracja amerykańska wciąż traktuje bezpośredni kanał z Moskwą jako narzędzie nacisku, a nie zerwany most.

Cień szczytu na Alasce

Powracające odwołania do Anchorage nie są przypadkowe. Zeszłoroczne spotkanie na Alasce, mimo braku przełomu, ustanowiło format bezpośredniego dialogu dwóch mocarstw ponad głowami pozostałych stolic. Dla Rosji jest to wygodne, bo rozmowa w gronie wielkich graczy legitymizuje jej pozycję i spycha na dalszy plan zarówno Kijów, jak i Brukselę. Każde kolejne spotkanie na tym poziomie utrwala wrażenie, iż o losach wojny rozstrzyga się w wąskim gabinecie, a nie na linii frontu.

Europa w roli widza

I tu pojawia się pytanie najważniejsze z polskiej perspektywy. jeżeli o zakończeniu wojny tuż za naszą granicą negocjują w tropikalnej Manili Waszyngton i Moskwa, to jaką realną rolę odgrywa Europa, w tym Polska. Kontynent, który ponosi koszty konfliktu, przyjmuje uchodźców i zbroi się w odpowiedzi na rosyjskie zagrożenie, wciąż bywa traktowany jak widz cudzej rozgrywki. Dopóki to się nie zmieni, każde takie półgodzinne spotkanie będzie brzmiało jak przypomnienie, iż stawka bywa najwyższa dla tych, których przy stole akurat nie ma.

Źródło: Kresy.pl

Читать всю статью