Andrzej Poczobut zapowiedział 27 sierpnia w Olsztynie, iż we wrześniu wróci na Białoruś, choć władze w Mińsku nie dają mu żadnych gwarancji bezpieczeństwa. Dziennikarz chce uczestniczyć w zjeździe Związku Polaków na Białorusi i wspierać rodaków. Dla Polski to sprawdzian realnej ochrony własnej mniejszości za wschodnią granicą.
Powrót do Grodna mimo ryzyka
Andrzej Poczobut potwierdził podczas Campusu Polska Przyszłości w Olsztynie, iż zamierza wrócić na Białoruś we wrześniu. Odpowiadając na pytanie jednej z uczestniczek, przyznał wprost, iż nikt nie zagwarantuje mu, jak zachowają się białoruskie władze. Mimo tego nie rezygnuje. Chce być z ludźmi, za których działalność już zapłacił latami więzienia.
Plan nie pojawił się teraz. Poczobut mówił o nim wcześniej, wskazując na XI Zjazd Związku Polaków na Białorusi, zaplanowany na 13 września w Grodnie. W lipcu podkreślał, iż właśnie tam jest jego dom. Powrót ma więc wymiar osobisty, ale jego sednem pozostaje odpowiedzialność za polską wspólnotę.
Pięć lat białoruskiej niewoli
Dziennikarz został zatrzymany przez białoruskie służby w marcu 2021 roku. W 2023 roku sąd skazał go na osiem lat kolonii karnej w procesie uznawanym za polityczny. Wolność odzyskał w kwietniu 2026 roku, po ponad pięciu latach odosobnienia. Kancelaria Prezesa Rady Ministrów informowała wówczas o jego uwolnieniu i przyjeździe do Polski.
To doświadczenie odbiera jego deklaracji jakikolwiek pozór pustego gestu. Poczobut zna cenę działania w państwie Aleksandra Łukaszenki. Wie też, iż represje wobec niezależnych polskich organizacji, mediów i pamięci historycznej nie są przeszłością. Niedawne zakazanie katolickiego tygodnika na Białorusi przypomina, iż Mińsk przez cały czas traktuje swobodne polskie słowo jak zagrożenie.
Polski interes wymaga przygotowania
Warszawa nie może liczyć na dobrą wolę Mińska. Potrzebny jest plan obejmujący kontakt konsularny, dokumentowanie ewentualnych szykan i szybkie uruchomienie nacisku międzynarodowego. Sama obecność polskich dyplomatów nie usunie zagrożenia, ale brak przygotowania byłby zaniedbaniem. Reżimy sprawdzają, czy za obywatelem i polską wspólnotą stoi realna siła państwa, czy jedynie okazjonalny komunikat.
Znaczenie ma też ciągłość zainteresowania. Związek Polaków na Białorusi przez lata działał pod presją, a jego członkowie potrzebują stałego wsparcia prawnego, medialnego i organizacyjnego. Polska racja stanu nie kończy się na linii granicznej. Obejmuje również bezpieczeństwo tych, którzy zachowują polski język, kulturę i pamięć w państwie ograniczającym ich swobody.
Odwaga nie zwalnia państwa z obowiązku
Decyzja Poczobuta zasługuje na szacunek. Nie wolno jednak zamieniać jej w wygodną opowieść o samotnym bohaterze, po której polskie instytucje ograniczą się do słów uznania. Obywatel i działacz polskiej mniejszości wraca na teren reżimu, który już raz odebrał mu ponad pięć lat życia. Warszawa musi przygotować działania dyplomatyczne, stały monitoring jego sytuacji i jasną odpowiedź na ewentualną kolejną represję.
Sprawa ma znaczenie szersze niż los jednego człowieka. Polacy na Białorusi muszą wiedzieć, iż państwo polskie pamięta o nich także wtedy, gdy znika zainteresowanie kamer. Wiarygodność Rzeczypospolitej mierzy się ochroną rodaków poza granicami, zwłaszcza pod rządami wrogiego reżimu. Gest Poczobuta jest świadectwem wierności. Teraz odpowiedzialność spoczywa na Polsce.
Źródła: WP Wiadomości, Polska Agencja Prasowa, Kancelaria Prezesa Rady Ministrów
Źródło: WP Wiadomości













