Około 20 Polaków rannych w wypadku autokaru na Węgrzech ma wrócić do kraju w poniedziałek 17 sierpnia wieczorem, poinformował rzecznik rządu Adam Szłapka. Lot ma mieć międzylądowanie w Rzeszowie. Dla ciężej poszkodowanych zabezpieczono wojskową CASĘ i transport medyczny.
Pierwszy transport jeszcze dziś
Około 20 osób poszkodowanych w katastrofie polskiego autokaru na Węgrzech ma wrócić do kraju w poniedziałek wieczorem. Rzecznik rządu Adam Szłapka przekazał, iż kwalifikację do lotu prowadzą lekarze polscy i węgierscy. To ważne rozróżnienie: w takiej tragedii tempo nie może wyprzedzać bezpieczeństwa pacjentów.
Według relacji Polskiego Radia 24 pierwszy transport ma objąć tych rannych, którym podróż nie zagrozi. Samolot ma lądować w Rzeszowie, gdzie wysiądą osoby lżej poszkodowane i mogące kontynuować leczenie bliżej domów na Podkarpaciu. Ciężej ranni mają pozostać pod opieką lekarzy do czasu, aż transport będzie medycznie możliwy.
Państwo w takich godzinach zdaje najbardziej podstawowy egzamin. Nie z konferencji, nie z deklaracji, ale z tego, czy potrafi sprowadzić obywateli, pomóc rodzinom i utrzymać kontakt z obcymi służbami. Po tragedii na Węgrzech pomoc dla poszkodowanych i rodzin nie może być dodatkiem do procedur. Musi być ich sensem.
CASA dla ciężej rannych
Szłapka mówił, iż dla osób w poważniejszym stanie zabezpieczona pozostaje wojskowa CASA. Dla pacjentów, dla których choćby taki powrót byłby zbyt trudny, Ministerstwo Zdrowia ma przygotowywać specjalne samoloty zabezpieczenia medycznego. Decyzje mają zapadać po ocenie lekarzy, a nie pod presją politycznej potrzeby szybkiego komunikatu.
To adekwatna kolejność. Najpierw życie i stan rannych, później organizacja transportu, dopiero na końcu polityczny opis działań. Polska racja stanu zaczyna się od prostych obowiązków: nikt z naszych obywateli nie może zostać sam w obcym szpitalu, bez informacji, tłumaczenia i wsparcia konsularnego.
Co wiadomo o katastrofie
Do wypadku doszło w nocy z 15 na 16 sierpnia na autostradzie M3 w rejonie Mezőkeresztes. Podkarpacki Urząd Wojewódzki podał, iż autokarem wracała z Bośni i Hercegowiny pielgrzymka z Podkarpacia, a w wyniku wypadku zginęło 12 osób. Kilkadziesiąt osób odniosło obrażenia i trafiło do szpitali w Debreczynie, Nyiregyhazie, Egerze i Miskolcu.
Węgierska policja poinformowała, iż polski autokar jechał autostradą M3 w kierunku Nyíregyházy, zjechał z prostego odcinka drogi do rowu i przewrócił się. Według komunikatu police.hu wstępne dane wskazują, iż kierowca prawdopodobnie zasnął. To przez cały czas ustalenie wstępne, wymagające pracy śledczych.
MSZ uruchomiło infolinię Ambasady RP w Budapeszcie pod numerem +36 20 472 95 02 dla rodzin i bliskich ofiar oraz rannych. Resort apelował, by media nie blokowały linii. To numer dla rodzin, nie dla redakcyjnej ciekawości.
Cisza wobec rodzin, twardość wobec procedur
W tej sprawie trzeba mówić powściągliwie. Są ofiary, są ranni, są rodziny czekające na wiadomości, których nikt nie chciałby odebrać. Jednocześnie po zakończeniu najpilniejszej pomocy państwo ma obowiązek bez taryfy ulgowej sprawdzić organizację przejazdu, czas pracy kierowców, stan pojazdu i reakcję wszystkich odpowiedzialnych instytucji.
Katastrofa autokaru wracającego z pielgrzymki uderza szczególnie mocno, bo dotyczy zwykłych ludzi wracających do swoich domów, parafii i rodzin. Polska wspólnota powinna w takich chwilach umieć okazać modlitwę, pomoc i dyscyplinę. Dziś najważniejsze jest sprowadzenie rannych oraz opieka nad bliskimi ofiar. Później musi przyjść pełne wyjaśnienie, bez zamiatania czegokolwiek pod dywan.
Źródło: WP Wiadomości, Polskie Radio 24, Podkarpacki Urząd Wojewódzki, MSZ, police.hu.
Źródło: WP Wiadomości










![Jeden wciągał kebaba, drugi „kreskę”. Monitoring wypatrzył ich na olsztyńskiej starówce [WIDEO]](https://static.olsztyn.com.pl/static/articles_photos/47/47760/21f855c6021bebec4266e5c658b6b9da.jpg)



