Patrioty na Bemowie były pokazem. Warszawę trzeba bronić inaczej

dzienniknarodowy.pl 2 часы назад
Zdjęcie: Patrioty na Bemowie były pokazem. Warszawę trzeba bronić inaczej


Gen. bryg. Michał Marciniak przyznał w Polsat News, iż duże polskie miasta nie mają dziś stale rozstawionej obrony przeciwrakietowej, a kompletny system powstanie po 2030, może po 2035 r. Spór wrócił przez Mariusza Błaszczaka i Patrioty na Bemowie: bezpieczeństwo stolicy wymaga warstw, nie pokazów pod kamery.

Stolica potrzebuje systemu, nie widowiska

Wirtualna Polska opisała 20 sierpnia spór, który powinien być czytany bez partyjnej mgły. Gen. bryg. Michał Marciniak, zastępca szefa Agencji Uzbrojenia i pełnomocnik MON do spraw budowy zintegrowanej obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej, powiedział w Polsat News, iż duże miasta nie mają dziś stale rozstawionych wokół siebie systemów obrony przeciwrakietowej. Kompletny system ma być gotowy po 2030 r., a może po 2035 r.

Mariusz Błaszczak odpowiedział, przypominając Patrioty ustawione w 2023 r. na warszawskim Bemowie. To zrozumiały polityczny odruch: były szef MON chce pokazać, iż za jego kadencji coś działało. Tyle iż bezpieczeństwo państwa nie może być rozliczane logiką kadru telewizyjnego. Warszawa nie potrzebuje baterii wystawionej tak, by wyglądała dobrze na pasku informacyjnym. Potrzebuje obrony, która realnie chroni ośrodki władzy, dowodzenia, transport i ludzi.

Bemowo było złym symbolem

Rozmówcy WP, w tym były szef Obrony Powietrznej Kraju płk Robert Stachurski oraz ekspert Dawid Kamizela, ocenili, iż ustawienie Patriotów na Bemowie nie dawało stolicy adekwatnego bezpieczeństwa, a mogło tworzyć ryzyko dla mieszkańców. Sedno problemu jest proste. Baterii przeciwrakietowej nie stawia się w środku miasta tylko po to, by była widoczna.

Warszawę trzeba osłaniać od kierunku zagrożenia, z odpowiednim wyprzedzeniem, z czasem na wykrycie, identyfikację celu i decyzję o ogniu. o ile cel zostanie zniszczony nad gęstą zabudową, odłamki nie znikną w powietrzu. Spadną na dachy, ulice, samochody i ludzi. Dlatego wojskowe rzemiosło bywa mniej widowiskowe niż polityka, ale jest ważniejsze od polityki.

MON już 7 lutego 2023 r. informował w komunikacie o szkoleniu z systemem Patriot, iż ćwiczenie na Bemowie obejmowało przemieszczanie jednostki, zajmowanie stanowiska i zgrywanie elementów zestawu. To miało sens szkoleniowy i odstraszający. Nie oznaczało jednak, iż płyta lotniska w zachodniej części miasta jest docelową receptą na obronę stolicy.

Warstwy, pociski i przemysł

Obrona powietrzna działa warstwowo. Najpierw liczy się rozpoznanie: radary, samoloty wczesnego ostrzegania, dane sojusznicze. Potem są dyżurne myśliwce i systemy krótszego zasięgu. Patrioty są narzędziem przeciw najgroźniejszym celom, zwłaszcza rakietom, których samolot nie dogoni. Taki system nie rodzi się z konferencji prasowej. Rodzi się z zakupów, amunicji, zapasu części, wyszkolonych ludzi i integracji dowodzenia.

Dziennik Narodowy pisał już, iż Polska musi budować własny parasol powietrzny nad najważniejszymi punktami państwa, a spór o Patrioty nie może być zakładnikiem studia telewizyjnego. Ten sam wniosek wraca teraz z większą siłą. Kto rządzi, ten ma obowiązek mówić Polakom prawdę: nie da się ochronić wszystkiego naraz, ale trzeba chronić to, bez czego państwo przestaje działać.

To oznacza także trudne pytania do obecnego kierownictwa MON. o ile kompletny system będzie gotowy dopiero po 2030 r., Polacy mają prawo wiedzieć, jakie luki istnieją dziś, jakie zakupy są przyspieszane, gdzie brakuje pocisków i czy polski przemysł dostaje realne zadania, a nie rolę statysty przy obcych kontraktach. Bez tego hasło bezpiecznego nieba pozostaje polityczną dekoracją.

Bezpieczeństwo nie znosi teatru

Błaszczak ma rację w jednym: opinia publiczna ma prawo pytać, kto chroni Warszawę. Ale odpowiedzią nie może być wspomnienie efektownej dyslokacji z 2023 r. Obecny MON również nie może zasłaniać się technicznym językiem i prosić obywateli o cierpliwość do 2035 r. Naród finansuje armię po to, by państwo było odporne, nie po to, by politycy przerzucali się zdjęciami sprzętu.

Polska stawka jest konkretna: bezpieczeństwo rodzin w stolicy, ciągłość władzy, działanie kolei, lotnisk, sztabów i administracji w razie ataku. Rosja rozumie tylko siłę i zdolność odstraszania. Dlatego Warszawę trzeba bronić mądrze, cierpliwie i warstwowo. Bemowo mogło wyglądać dobrze. Polska potrzebuje czegoś lepszego niż dobry widok.

Źródła: Wirtualna Polska, Ministerstwo Obrony Narodowej.

Źródło: WP Wiadomości

Читать всю статью