– Posłowie PiS i Konfederacji złożyli wniosek o odwołanie minister klimatu i środowiska Pauliny Hennig-Kloski. To z pewnością najsłabsza minister obecnego rządu. Ma jednak szczęście, iż jej zastępczyni Urszula Zielińska, moim zdaniem, pozostało bardziej niekompetentna, przez co stała się internetowym memem. Nie jest tajemnicą, iż Hennig-Kloska i Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, jej była szefowa, przewodnicząca Polski 2050, nie darzą się sympatią, a niektórzy twierdzą, iż się nienawidzą. Premier Tusk ostrzegał polityków Polski 2050: „Jak się okaże, iż nie jesteście z nami, to się pożegnamy”. Na co minister Pełczyńska odpowiedziała: „Szczekanie Sherlocka (to jej pies) na spacer to jedyne ultimatum, któremu nie umiem się oprzeć”. Głosowanie ma się odbyć na najbliższym posiedzeniu Sejmu, które odbędzie się 28 – 30 kwietnia.
– W polskiej polityce emocje, niestety, wiele razy brały górę nad zdrowym rozsądkiem. o ile te emocje wezmą górę teraz, to Polska 2050 zaryzykuje wywalenie swoich ludzi z rządu. Ale wydaje mi się to mało prawdopodobne, gdyż nie mają gdzie odejść, a przy notowaniach na poziomie 0,5 proc. nie mają też żadnej przyszłości. Byłoby to więc samobójstwo polityczne na półtora roku przed wyborami. Pamiętajmy, iż wielu członków rodzin posłów Polski 2050 ma stanowiska w spółkach Skarbu Państwa czy instytucjach rządowych i nazajutrz po odwołaniu Hennig-Kloski zostaliby zwolnieni. Biorąc to pod uwagę, wydaje się, iż koalicja i pani minister przetrwają.
– Za półtora roku nie będzie ani Polski 2050, ani Centrum – nowego klubu parlamentarnego Hennig-Kloski.
– Dlatego już teraz ludzie związani z Hennig-Kloską dogadują się z Tuskiem. prawdopodobnie pani minister i może jeszcze 2 – 3 osoby znajdą się na tzw. biorących miejscach listy Koalicji Obywatelskiej. Reszta będzie w dużo gorszej sytuacji. Ci, którzy zostali w Polsce 2050, będą próbowali znaleźć jakąś szalupę ratunkową. Do tego potrzebny jest im czas, te półtora roku do wyborów. Dlatego nie zaryzykują wyjścia z koalicji.









