
Wygląda na to, iż w Kijowie dość gwałtownie wyrastają palmy…
Wg szefa ukraińskiego rządowego Centrum Przeciwdziałania Dezinformacji Andrija Kowałenki Rosja planuje w niedzielę opublikować sfałszowane dokumenty dotyczące wydarzeń z czasów II wojny światowej, w szczególności rzezi wołyńskiej, aby pogorszyć relacje polsko-ukraińskie.
Zastanawiam się, skąd Ukraińcy już wiedzą, iż opublikowane będą fałszywki?
Wg zamieszczonej na Telegramie notki:
Dyrektor FSB Rosji Bortnikow odpowiada w tej chwili za rosyjskie operacje informacyjne, których celem jest skłócenie Polski i Ukrainy. Funkcjonariusze FSB planują 5 lipca opublikować sfałszowane dokumenty dotyczące wydarzeń z okresu II wojny światowej, a konkretnie tragedii wołyńskiej, aby spróbować osłabić relacje polsko-ukraińskie.
Cóż… z perspektywy ostatnich trzech lat (od 2023 r.) widać wyraźnie, iż żadna akcja rosyjska prowadzona czy to bezpośrednio, czy też z pomocą swoich agentów wpływu nie osłabia stosunków między Polską a Ukrainą tak bardzo, jak wystąpienia przeterminowanego prezydenta Ukrainy Wołodii Zelenskiego. I nie tylko wystąpienia. Zostaliśmy zaatakowani przede wszystkim gospodarczo.
Tak naprawdę Rosja kilka musi robić, aby w Polsce budzić niechęć do kijowskiego reżimu.
Co więcej, jeżeli choćby informacje prawdziwe popłyną z Kremla będą uważane za nieprawdziwe.
Polacy bowiem zdają sobie sprawę z hierarchii wrogów…
Stąd, i tylko stąd bierze się pomoc kijowskiemu reżimowi.
Tymczasem tam najwyraźniej zmienił się klimat na… podzwrotnikowy i widać wszędzie bijące palmy.
Kijowski propagandysta Wołodymyr Iszczuk (dla niepoznaki podpisujący się jako Włodzimierz) na facebooku zamieszcza gromki apel:
Co robią Polacy w przededniu możliwej rosyjskiej agresji kinetycznej na Polskę? Zgadza się! Oburzają się na zbrodnie popełnione 80 lat temu przez niewielką frakcję ukraińskich nacjonalistów, zinfiltrowaną przez agentów NKWD i złożoną głównie z obywateli II Rzeczypospolitej, a odpowiedzialność za czyny tej frakcji próbują przerzucić na miliony ludzi, z których 99 proc. nie ma z nią nic wspólnego.
Braffo! To znaczy, iż Zelenski nazywa imieniem niewielkiej frakcji ukraińskich nacjonalistów, zinfiltrowanej przez agentów NKWD i złożonej głównie z obywateli II Rzeczypospolitej (UPA) jedną z ważniejszych jednostek ukraińskich sił zbrojnych? 😉
No to jak?
Skoro o UPA twierdzi się teraz, iż była to niewielka frakcja ukraińskich nacjonalistów, na dodatek zarządzana przez NKWD, i raz jeszcze na dodatek byli to… obywatele Polski, to jakim cudem uchodzą na Ukrainie za bohaterów?
Dlaczego czczą Szuchewycza, obywatela II RP? Tak samo Stiepana Banderę, również polskiego obywatela (wcześniej zaś austro-węgierskiego)?
A na dodatek obaj mają ręce unurzane w polskiej krwi po ramiona! Nie tylko po łokcie…
Wiem, zaraz usłyszę, iż Bandera osobiście nikogo nie zamordował, bowiem mieszkał na terenie obozu w Sachsenhausen. Co prawda jadał wraz z esesmanami, ale to lepiej wygląda, iż był więźniem… 😉
Pamiętamy, iż podobnie Himmler, czy też twórca ideologii III Rzeszy Alfred Rosenberg – ani jeden z nich choćby nie uderzył więźnia. Himmler zaś po zwiedzaniu KZ dostał mdłości… Pierwszy zdążył się otruć, ale drugi z wyroku Trybunału Norymberskiego zawisł na zbyt krótkim stryczku*.
Dlatego opowieści o niewinnym Banderze można spokojnie potrzaść…
To, co wyprawia kijowska propaganda wyraźnie wskazuje na jej całkowitą rozsypkę.
Głównie na użytek wewnętrzny Zelenski nadał nazwę „bohaterów upa” jednaj z najważniejszych jednostek.
Ale polska reakcja kazała się po czasie zastanowić.
Mamy zatem w Kijowie walkę pomiędzy frakcją fajnoukraińców uważających, iż są już najważniejszych państwem wolnego świata, które to będzie hołubione pomimo gloryfikowania ludobójców ukronazistowskich i korupcji rzadko spotykanej choćby w krajach trzeciego świata, a realistami widzącymi zagrożenia dla bytu Ukrainy jako niepodległego państwa w niedalekiej już przyszłości.
Musimy także pamiętać, iż prowadzona przez niegdysiejszego pijarowca kandydata na prezydenta Ukrainy Poroszenki (ten od nadania tytułów gieroja Ukrainy Banderze i Szuchewyczowi) Wołodymyra Iszczuka na facebooku grupa o nazwie Intermarium tak naprawdę ma jedynie na celu pacyfikację polskich nastrojów.
Głoszone tam ukraińskie poglądy mają być akceptowane przez Polaków.
Niestety. Różnią się mocno od tych ujawnianych na ukraińskich forach.
A wszystko dlatego, iż Kijów uważa się za pępek wolnego świata.
Bo wedle rozpowszechnionego tam mniemania Ukraina walczy w imieniu (wszech)świata o wolność i demokrację. 😉
A zatem może występować z pozycji siły wobec takich podrzędnych Państw jak Polska.
Tymczasem prawda jest brutalna dla Kijowa.
Gdyby Ukraina nagle została pozbawiona zasilania zewnętrznego musiałaby skapitulować już po 10 dniach od czasu rozpoczęcia specjalnej operacji wojskowej przez Rosję. Wydaje się, iż teraz czas ten… choćby się skrócił.
Gros zaopatrzenia wędruje przez Polskę.
Tymczasem Kijów pokazuje, iż Polskę… ma w dupie.
Bo ONI WALCZĄ.
ZA NAS.
Tymczasem prawda jest taka, iż nie tylko walczą, ale i istnieją jako Państwo ZA NASZE.
To oczywiście rodzi pytanie o alternatywę.
Poddadzą się Putinowi i wtedy Rosja ruszy na Zachód??? 😉
Ukraińcy muszą w końcu zrozumieć, iż jako Państwo są na marginesie Europy. Po prostu jak w dawnej Polsce – u kraina.
Najwyraźniej pokazują to Niemcy.
Niemieccy prokuratorzy oskarżyli Ukraińca Serhija K. o udział w wysadzeniu gazociągu Nord Stream. Twierdzą dodatkowo, iż operacja została zorganizowana "na zlecenie ukraińskich władz państwowych". Strona ukraińska stanowczo zaprzecza tym doniesieniom.
(…)
Niemieccy prokuratorzy twierdzą, iż w 2022 roku K., jako oficer ukraińskiej armii, wraz z innymi wojskowymi "działającymi w imieniu organów państwowych na Ukrainie" opracował plan zniszczenia gazociągów Nord Stream 1 i 2. Celem tych działań miało być trwałe wstrzymanie dostaw gazu z Rosji, aby w ten sposób uniemożliwić Moskwie wykorzystywania dochodów z energii do finansowania wojny w Ukrainie.
]]>https://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2026-07-02/niemcy-oskarzaja-ukraine-...]]>
Tak to wygląda.
Zachodnia Europa aż przebiera nogami oczekując końca „dziwnej wojny” między Rosją a Ukrainą. Bo przecież tani gaz i ropa czekają…
A odbudowa Ukrainy będzie jedynie na papierze. Zdecydowanie bardziej w interesie starych państw UE jest przyjęcie ukraińskich uchodźców zamiast fiaska, jaki ponieśli z architektami, inżynierami i lekarzami z Maghrebu itp. Tych będą chcieli upchać u nas. Bo Ukraińców zmuszą do tego, żeby pracowali. To jest proste. Wystarczy, iż nie będą mieli do czego wracać.
Czyli co nas czeka za południowo-wschodnią granicą?
Ano Dzikie Pola, targane wewnętrznymi wojenkami… A potem powrót polskiego Lwowa i Równego, zagarniętych przez Stalina ziem Słowacji, Węgier i Rumunii do macierzy. I to jeszcze na skutek życzenia osiadłej tam ludności.
I Projekt Ukraina zostanie uznany za zamknięty.
__________________________________
* zamiast natychmiastowej śmierci powodowało to co najmniej kilkunastominutowe konanie.
4.07 2026










