Oborniki: zgłosili napaść, policja odkryła przerzut migrantów

dzienniknarodowy.pl 3 часы назад
Zdjęcie: Oborniki: zgłosili napaść, policja odkryła przerzut migrantów


Dwaj cudzoziemcy zgłosili policji napaść i kradzież kluczyków na stacji paliw w Obornikach. Według ustaleń funkcjonariuszy sprawa miała jednak drugie dno: zgłaszający mieli uczestniczyć w przerzucie nielegalnych migrantów, a obława zakończyła się zatrzymaniem dziewięciu obywateli Afganistanu. To kolejny sygnał, iż kontrola migracji nie jest abstrakcją z sejmowych debat, ale sprawą bezpieczeństwa zwykłych Polaków.

Zgłoszenie, które obróciło się przeciw zgłaszającym

W sobotę 8 sierpnia około godziny 18.30 dyżurny Komendy Powiatowej Policji w Obornikach otrzymał zgłoszenie dotyczące zdarzenia na jednej z miejscowych stacji paliw. Dwaj cudzoziemcy podróżujący dwoma samochodami twierdzili, iż z pobliskiego pola kukurydzy wyszła dziewięcioosobowa grupa obcokrajowców. Według ich relacji grupa miała prosić o podwiezienie w kierunku granicy polsko-niemieckiej.

Gdy kierowcy mieli odmówić, sytuacja, jak przedstawiali policji, przerodziła się w agresję. Mężczyźni zgłosili, iż zabrano im kluczyki do pojazdów, a grupa oddaliła się w kierunku pola. Brzmiało to jak typowa interwencja po napaści. Policjanci bardzo gwałtownie uznali jednak, iż ta historia się nie klei.

Według Radia Poznań, funkcjonariusze ustalili, iż zgłaszający sami mieli być częścią systemu przemytniczego i uczestniczyć w przerzucie nielegalnych migrantów na trasie ze wschodu na zachód Europy. To zasadniczo zmienia obraz sprawy. Policja nie miała już tylko szukać sprawców zgłoszonej napaści, ale rozbić fragment kanału przerzutowego.

Obława do późnego wieczora

Po weryfikacji relacji kierowców policjanci zatrzymali obu zgłaszających i doprowadzili ich do Komendy Powiatowej Policji w Obornikach. Równolegle ruszyła szeroko zakrojona obława. Jak podaje ePoznań, w systemie alarmowym zaangażowano większe siły obornickiej i poznańskiej policji.

Do godziny 23.40 zatrzymano całą dziewięcioosobową grupę. Według przekazanych informacji byli to obywatele Afganistanu, odnalezieni w okolicach Obornik i pobliskich lasach. realizowane są czynności procesowe oraz procedury deportacyjne. Tyle faktów. Reszta należy do służb, prokuratury i organów odpowiedzialnych za legalność pobytu cudzoziemców.

Tu trzeba zachować precyzję. Odpowiedzialność za proceder ponoszą konkretne osoby, a nie naród czy pochodzenie jako takie. Jednocześnie państwo ma obowiązek mówić prawdę o mechanizmach nielegalnej migracji. o ile przez Polskę prowadzą trasy przerzutowe w kierunku Zachodu, to nasze miejscowości, drogi i patrole stają się częścią większej presji migracyjnej.

Granica zaczyna się daleko od szlabanu

Sprawa z Obornik pokazuje, iż granica państwa nie kończy się na przejściu granicznym i mundurze stojącym przy szlabanie. Granica zaczyna się również tam, gdzie kurierzy jadą lokalną drogą, gdzie ktoś próbuje ukryć prawdziwy przebieg zdarzeń, gdzie zwykła stacja paliw nagle staje się punktem na mapie nielegalnego transportu ludzi.

DN opisywał już przypadki, w których obywatele Afganistanu byli zawracani z granicy po działaniach Straży Granicznej. Pisaliśmy także o sytuacjach, gdy pościg za migrantami wymagał szybkiej reakcji policji. Każdy taki przypadek osobno może wyglądać jak lokalna interwencja. Razem tworzą obraz problemu, którego nie wolno rozmywać językiem poprawności politycznej.

To nie jest temat do moralizowania przeciwko ludziom znajdującym się w trudnym położeniu. Jest to temat do twardej polityki państwowej. Polska ma prawo wiedzieć, kto przebywa na jej terytorium, kto organizuje przerzut ludzi, jakie trasy są wykorzystywane i kto na tym zarabia. Bez tego suwerenność zostaje na papierze.

Państwo ma chronić Polaków

Lewicowo-liberalna narracja przez lata próbowała sprowadzać każdą rozmowę o migracji do emocjonalnego szantażu. Kto pyta o kontrolę, ten rzekomo nie ma serca. Taka metoda jest wygodna dla elit, które nie ponoszą kosztów chaosu. Mieszkańcy mniejszych miejscowości, policjanci, strażnicy graniczni i zwykli kierowcy widzą sprawę inaczej. Oni żyją bliżej skutków.

Oborniki nie są Paryżem, Berlinem ani Brukselą. To polskie miasto w Wielkopolsce. o ile właśnie tam policja rozbija epizod przerzutu ludzi i zatrzymuje jedenaście osób, to znaczy, iż presja migracyjna nie jest odległym problemem cudzych stolic. Jest sprawą polskiego bezpieczeństwa.

Państwo, które nie kontroluje migracji, oddaje część swojej władzy nielegalnym sieciom, pośrednikom i kurierom. Państwo, które kontroluje ją stanowczo, broni porządku publicznego, własnych obywateli i godności samych cudzoziemców, bo nie pozwala traktować ludzi jak towaru w przerzutowym biznesie. To jest stawka tej sprawy.

Źródło: WP Wiadomości, Radio Poznań, ePoznań

Źródło: WP Wiadomości

Читать всю статью