Obiekt naruszył polskie niebo. F-16 poderwany, rząd zwołał służby

dzienniknarodowy.pl 3 часы назад
Zdjęcie: Obiekt naruszył polskie niebo. F-16 poderwany, rząd zwołał służby


Niezidentyfikowany obiekt naruszył polską przestrzeń powietrzną podczas rosyjskiego ataku na zachodnią Ukrainę. Wojsko skierowało do przechwycenia F-16, a premier Donald Tusk zwołał zespół z udziałem szefa MON i służb. Dla Polski liczy się teraz szybkie ustalenie faktów i uczciwa ocena skuteczności obrony powietrznej.

Sześć minut nad polskim terytorium

Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych poinformowało, iż niezidentyfikowany obiekt wykryto w polskiej przestrzeni powietrznej o godz. 3.40. Do jego rozpoznania i przechwycenia skierowano myśliwiec F-16. O godz. 3.46 obiekt zniknął z obserwacji, a wojskowy śmigłowiec zlokalizował prawdopodobne miejsce jego upadku w pobliżu Tarnawy-Kolonii w województwie lubelskim.

Incydent nastąpił podczas zmasowanego rosyjskiego ataku rakietowego na zachodnią Ukrainę. Wojsko wcześniej poderwało polskie i sojusznicze lotnictwo, a w Lublinie oraz kilku innych rejonach województwa lubelskiego uruchomiono syreny alarmowe. Sam związek czasowy nie rozstrzyga jednak, czym był znaleziony obiekt. Jego pochodzenie i typ muszą ustalić służby na podstawie zabezpieczonych śladów.

Rząd uruchomił zespół koordynacyjny

Premier Donald Tusk przekazał, iż zwołał zespół koordynacyjny z udziałem ministra obrony narodowej i adekwatnych służb. Według szefa rządu formacje pracowały na miejscu od wielu godzin i przekazywały informacje o okolicznościach zdarzenia. Premier udał się na Lubelszczyznę, odwołując wcześniej zaplanowaną wizytę w Stroniu Śląskim.

Minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz poinformował, iż trwa wyjaśnianie rodzaju obiektu. Wiceszefowa MON Magdalena Sobkowiak-Czarnecka podała, iż minister pozostawał w bezpośrednim kontakcie z prezydentem Karolem Nawrockim i premierem. Potwierdziła też najważniejszą wiadomość dla mieszkańców: nikt nie został poszkodowany i żaden obiekt nie został zniszczony.

Państwo musi przedstawić pełny obraz

Na tym etapie nie wolno zastępować ustaleń domysłami. Nie ma podstaw, by przesądzać typ, właściciela ani dokładny tor lotu obiektu, dopóki nie wypowiedzą się wojsko i służby badające szczątki. W sprawach bezpieczeństwa narodowego prawda jest ważniejsza od politycznej wygody i medialnego pośpiechu.

Równocześnie obywatele mają prawo oczekiwać konkretnej odpowiedzi. Trzeba wyjaśnić, kiedy obiekt przekroczył granicę, jak gwałtownie został rozpoznany, dlaczego nie doszło do przechwycenia przed utratą kontaktu oraz czy system ostrzegania mieszkańców zadziałał zgodnie z procedurami. To nie są pytania wymierzone w żołnierzy pełniących nocny dyżur. To kontrola państwa, które ma obowiązek chronić własne terytorium.

Polska przestrzeń powietrzna nie może być szarą strefą

Wojna tocząca się za naszą wschodnią granicą regularnie stawia polskie systemy obronne w stan gotowości. Każde naruszenie przestrzeni powietrznej trzeba traktować poważnie, bez paniki, ale także bez urzędowego uspokajania przed zakończeniem czynności. Granica Rzeczypospolitej obowiązuje również w powietrzu.

Stawką jest bezpieczeństwo mieszkańców Lubelszczyzny i wiarygodność całego systemu obrony państwa. Pilne spotkanie premiera, MON i służb jest adekwatnym krokiem, ale samo spotkanie niczego jeszcze nie rozwiązuje. Polacy potrzebują sprawnej osłony nieba, jasnych procedur alarmowych i pełnej informacji po zakończeniu ustaleń. Z tego rząd oraz dowództwo powinny zostać rozliczone rzeczowo, punkt po punkcie.

Źródło: Polsat News

Читать всю статью