Najwyższa Izba Kontroli wskazała, iż IPN nie dochodził 55,2 tys. zł opłat za pokój gościnny używany przez Karola Nawrockiego, gdy kierował Instytutem. Dla prawicy to niewygodna, ale potrzebna lekcja: instytucje pamięci narodowej muszą być silne także przez przejrzystość i dyscyplinę w wydawaniu pieniędzy podatnika.
Kontrola budżetu i stary rachunek za pokój
Najwyższa Izba Kontroli opublikowała wystąpienie po kontroli wykonania budżetu państwa w 2025 r. w części dotyczącej Instytutu Pamięci Narodowej. Dokument nie jest polityczną ulotką. To urzędowa kontrola instytucji utrzymywanej z pieniędzy Polaków. Właśnie dlatego sprawa wymaga spokojnej, ale twardej reakcji.
Jak wynika z wystąpienia pokontrolnego NIK, IPN nie naliczał opłat czynszowych, w tym za media, za pokój gościnny udostępniony prezesowi Instytutu od października 2022 r. Kwota wskazana przez kontrolerów to 55,2 tys. zł. NIK oceniła, iż było to sprzeczne z zasadami gospodarowania środkami publicznymi określonymi w art. 44 ustawy o finansach publicznych.
To nie jest wielomilionowa afera. Ale w państwie serio traktującym własne instytucje znaczenie ma także 55 tys. zł. Bo za tą kwotą stoi pytanie większe: czy instytucja powołana do pilnowania pamięci narodowej sama pilnuje reguł, które obowiązują każdego obywatela?
IPN tłumaczy zwyczaj i charakter pracy prezesa
Kierownictwo IPN nie przyjęło zarzutów bez odpowiedzi. Pierwszy zastępca prezesa Instytutu wyjaśniał NIK, iż prezes IPN, podobnie jak poprzednicy, nie był obciążany kosztami korzystania z pokoju gościnnego. Według tej argumentacji chodziło o narzędzie potrzebne do wykonywania obowiązków służbowych: nienormowany czas pracy, reprezentacyjny charakter funkcji, częste zadania od rana do późnej nocy.
Ten argument da się zrozumieć. Państwowe urzędy mają funkcje, których nie da się zamknąć w biurowych godzinach od ósmej do szesnastej. Problem zaczyna się tam, gdzie zwyczaj zastępuje jasną podstawę i równe reguły. o ile jedni pracownicy za korzystanie z pomieszczeń płacili, a prezes nie, kontrola ma prawo pytać o podstawę takiej różnicy.
W prawicowym myśleniu państwo nie jest prywatnym folwarkiem żadnej ekipy. Także naszej. Silne państwo narodowe nie powstaje przez pobłażliwość dla swoich, ale przez zasadę, iż dobro wspólne jest traktowane poważnie.
Pamięć narodowa nie może być tarczą przed kontrolą
IPN pozostaje jedną z najważniejszych instytucji III Rzeczypospolitej w obszarze pamięci historycznej. To archiwa, śledztwa, badania, edukacja, poszukiwania ofiar komunizmu i przypominanie tych, których przez dekady próbowano wykreślić z polskiej historii. Dlatego spór o jego budżet nie powinien być paliwem dla tych, którzy najchętniej osłabiliby cały Instytut.
W ostatnich dniach Dziennik Narodowy pisał także o tym, iż Karol Nawrocki chce zmienić model prezydentury. Tym bardziej każdy zarzut dotyczący okresu jego kierowania IPN będzie wykorzystywany politycznie. Prawica nie powinna jednak odpowiadać automatycznym zamykaniem oczu. Odpowiedzią musi być dokument, procedura i porządek.
NIK przypomniała również, iż część wniosków z wcześniejszej kontroli pozostaje aktualna. W raporcie mowa m.in. o organizacji IPN i należnościach za pokój gościnny. To sedno sprawy: kontrolerzy nie tylko opisali dawny problem, ale wskazali, iż nie został on domknięty w sposób, który zamykałby temat.
Pieniądze podatnika wymagają narodowej dyscypliny
Wystąpienie budżetowe NIK podaje też szerszy obraz finansów. Plan wydatków IPN po zmianach wyniósł 592 752,9 tys. zł, a wykonanie wydatków w części 13 sięgnęło 585 445,6 tys. zł. To poważne pieniądze. Każda złotówka musi pracować na archiwa, pamięć, edukację i prawdę historyczną, a nie na uznaniowość.
Nie chodzi o dołączenie do chóru tych, którzy widzą w IPN przeszkodę, bo przeszkadza im polska pamięć. Chodzi o coś dokładnie odwrotnego. Instytucja tak ważna dla państwa powinna być odporna na zarzuty, bo od jej wiarygodności zależy także wiarygodność polskiej polityki historycznej.
Spór o wybór nowego prezesa pokazał, iż IPN pozostaje polem ostrej walki politycznej. Pisaliśmy o tym przy okazji decyzji, gdy Senat odrzucił Mateusza Szpytmę. Taka instytucja nie może dawać przeciwnikom łatwej amunicji. o ile procedury są niejasne, trzeba je uporządkować. o ile należności były naliczane nierówno, trzeba to rozliczyć.
Prawica musi wymagać także od własnych instytucji
Najgorszą reakcją byłoby dziś sprowadzenie sprawy do prostego odruchu plemiennego. Jedni będą chcieli uderzyć w Nawrockiego i przez niego w całą politykę pamięci. Drudzy będą mówić, iż skoro atakują nasi przeciwnicy, to nie ma tematu. Obie drogi są słabe.
Narodowy realizm wymaga innej odpowiedzi. IPN trzeba bronić przed ideologiczną likwidacją i przed lewicową niechęcią do polskiej historii. Równocześnie trzeba wymagać od niego rachunkowości, dyscypliny i standardów, które nie wystawiają państwa na kompromitację.
Polacy płacą podatki nie po to, by finansować chaos proceduralny. Płacą, bo państwo ma chronić ich bezpieczeństwo, pamięć i ciągłość narodową. jeżeli instytucja pamięci ma być tarczą prawdy, sama musi mieć czyste i czytelne zasady.
Źródło: Najwyższa Izba Kontroli, WP Wiadomości, Rzeczpospolita.
Źródło: WP Wiadomości















