Niemiecka prasa polakach ukraińcach nawrockim. Polska ma prawo stawiać warunki

dzienniknarodowy.pl 7 часы назад
Zdjęcie: niemiecka prasa polakach ukraińcach nawrockim. Polska ma prawo stawiać warunki


niemiecka prasa polakach ukraińcach nawrockim to fraza niezgrabna, ale oddaje realny spór: część niemieckich mediów wiąże pogorszenie nastrojów wobec Ukraińców z polską debatą o świadczeniach, pamięci Wołynia i prezydenturze Karola Nawrockiego. Polska odpowiedź musi być prosta: przemoc wobec ludzi jest przestępstwem, ale suwerenne państwo ma prawo wymagać wzajemności, kontroli wydatków i prawdy historycznej.

niemiecka prasa polakach ukraińcach nawrockim: co jest faktem

Niemiecka prasa polakach ukraińcach nawrockim pisze dziś tak, jakby polska debata o Ukrainie była dowodem moralnego zepsucia Polaków. Według relacji Interii, berliński dziennik "Die Tageszeitung" opisał przypadki napaści na Ukraińców w Polsce i wskazał na retorykę, której ton ma nadawać prezydent Karol Nawrocki. W tym samym tekście pojawia się informacja o 180 zgłoszonych przestępstwach z nienawiści wobec ukraińskich uchodźców i przedstawicieli mniejszości ukraińskiej w pierwszej połowie roku, co ma oznaczać wzrost o ponad 30 proc. wobec poprzedniego roku.

Tu trzeba powiedzieć dwie rzeczy naraz, bez uciekania w propagandę żadnej strony. Przemoc wobec człowieka, także wobec Ukraińca mieszkającego w Polsce, jest przestępstwem i państwo ma obowiązek reagować. Zarazem krytyka przywilejów, kosztów, błędów polityki migracyjnej i kultu Bandery na Ukrainie nie jest nienawiścią. Jest normalnym prawem narodu, który przez lata ponosił ciężary wojny za wschodnią granicą.

Dane o Ukraińcach w Polsce nie są publicystyczną dekoracją

Spór nie toczy się w próżni. Urząd do Spraw Cudzoziemców podawał, iż z ochrony czasowej w Polsce korzysta około 993 tys. obywateli Ukrainy, a kobiety stanowią około 61 proc. tej grupy. Rząd informował natomiast, iż osoby posiadające PESEL ze statusem UKR mogą legalnie przebywać w Polsce do 4 marca 2027 r.. GUS, w danych za 2025 r. cytowanych przez media publiczne, wskazywał około 1,679 mln obywateli Ukrainy wśród cudzoziemców przebywających w Polsce.

To są liczby, których nie wolno zagadywać moralnym szantażem. Państwo polskie ma prawo wiedzieć, ilu ludzi obejmuje ochroną, ile to kosztuje, kto pracuje, kto korzysta ze świadczeń i jakie obowiązki wiążą się z pobytem. Ten punkt widzenia jest tym bardziej potrzebny, iż polska opinia publiczna od miesięcy czyta także o relacjach z Ukrainą, które muszą opierać się na wzajemności, a nie na jednostronnym rachunku wystawianym Warszawie.

Wołyń i kult Bandery: granica polskiej cierpliwości

Niemieckie komentarze chętnie widzą w polskiej asertywności "antyukraińskość". To wygodna teza, bo zwalnia z poważnej rozmowy o historii. Instytut Pamięci Narodowej przypomina, iż zbrodnia wołyńska była antypolską czystką etniczną o charakterze ludobójstwa, obejmującą Wołyń i Galicję Wschodnią w latach 1943-1945. IPN podaje także, iż ofiarą padło ponad sto tysięcy Polaków.

Czy Polacy mają udawać, iż kult Stepana Bandery i OUN-UPA na Ukrainie nie istnieje jako problem polityki pamięci? Nie. Polska pomoc dla walczącej Ukrainy nie może oznaczać rezygnacji z prawdy o zamordowanych Polakach. Tak właśnie wygląda dojrzały realizm narodowy: wspierać państwo odpierające Rosję, a jednocześnie nie oddawać własnej pamięci w depozyt cudzym interesom.

Nawrocki i spór o język suwerenności

Karol Nawrocki stał się dla części zagranicznych komentatorów symbolem tej zmiany tonu. Polska prawica mówi głośniej o świadczeniach, ekshumacjach, wzajemności i granicach. To dobrze. Prawdziwym problemem nie jest to, iż prezydent lub jego zaplecze formułują warunki. Problemem byłoby państwo, które warunków nie stawia.

Polska musi pilnować dwóch linii. Pierwsza: zero przyzwolenia na ataki, poniżanie i odpowiedzialność zbiorową wobec Ukraińców jako ludzi. Druga: zero zgody na kneblowanie polskiej debaty. jeżeli ktoś chce rozmawiać o nienawiści, niech pokaże sprawców i postępowania. jeżeli chce rozmawiać o polityce, niech przyjmie, iż naród polski ma prawo pytać o swoje bezpieczeństwo, portfel i historię.

Stawka dla Polski

Stawka jest większa niż jeden tekst w niemieckiej gazecie. Chodzi o to, czy Polska będzie państwem, które samo ustala warunki swojej solidarności, czy państwem wychowywanym z Berlina do milczenia. Pomoc Ukrainie wobec rosyjskiej agresji ma sens wtedy, gdy służy także bezpieczeństwu Polski. Prawda o Wołyniu ma sens wtedy, gdy nie jest odkładana na wieczne "potem".

Źródło: Interia za "Die Tageszeitung", Urząd do Spraw Cudzoziemców, gov.pl, IPN.

Читать всю статью