Słuchając przemówienia Pana Prezydenta na dziedzińcu Pałacu Namiestnikowskiego dniu 6 sierpnia, kiedy raczył był poinformować naród o swoim stosunku do wojny na Ukrainie – i kiedy wykrzyczał: „Niech sobie mordują tych sowietów tam, gdzie ich napadli i w ogóle nas Polaków to nie boli. W tym zakresie zawsze mogą na nas liczyć, bo tam, gdzie się bije Moskala, tam Polska pomaga, choćby jak nie bierze udziału bezpośrednio w tej wojnie. Taki jest strategiczny interes Polski” – nasunęła mi się taka scena z listopada 1919 roku.
Wysłannik Józefa Piłsudskiego na rozmowy z Rosja radziecką, hr. Michał Kossakowski, podczas rozmowy w Belwederze, zapytał go – jaki jest adekwatnie cel polskiej polityki na Wschodzie. Poirytowany Piłsudski odrzekł: „Zarówno bolszewikom, jak i Denikinowi jedno jest tylko do powiedzenia: Jesteśmy potęgą, a wyście trupy. Mówiąc inaczej językiem żołnierskim: dławcie się, bijcie się, nic mię to nie obchodzi, o ile interesy Polski nie są zahaczone (…) Lekceważę, pogardzam wami. Jesteście pogrążeni w rękach Żydów i junkrów niemieckich, nie wierzę wam, waszemu gatunkowi ludzkiemu”. Kosssakowski był wstrząśnięty, zapisał w dzienniku: „Pogarda i lekceważenie zarówno bolszewików, jak też Denikina, czyli całej Rosji… czy można mieć program polityczny redukujący się do słów: „pogarda, lekceważenie”? Czy w rzeczywistości nic więcej od Rosji nie potrzebujemy…”.
Nie wiem, czy Nawrocki inspirował się tą wypowiedzią Piłsudskiego. Być może, przecież praktycznie cała polska „klasa polityczna” to właśnie jego i jego koncepcje wschodnie bierze za wzór. Tyle tylko, iż zapomina się, albo chce się zapomnieć o jednym – ta polityka zakończyła się klęską i Polska tylko cudem uratowała swój świeży niepodległy byt. Ta polityka pogardy i lekceważenia wszystkich na Wschodzie – sprawiała, iż byliśmy znienawidzeni nie tylko przez „Moskali” (czerwonych i białych), ale także przez Ukraińców, choćby tych od Petlury, którzy niby byli naszymi sojusznikami. Polacy ciężko zapłacili ze tą bezrozumną fanfaronadę i skrajną megalomanię podczas II wojny światowej.
Jaka jest wobec tego różnica między Piłsudskim i Nawrockim? Ano taka, iż ten pierwszy przyznał się do tego, iż jego ukraiński plan zakończył się fiaskiem, zweryfikował stanowisko wobec Moskwy, był w latach 30. gotów do rozważenia taktycznego a może choćby strategicznego sojuszu z nią przeciwko Niemcom, wreszcie przestał grać kartą ukraińską. Tymczasem Nawrocki jest na etapie przeżuwania i podniecania się retoryką Piłsudskiego z roku 1919, tyle tylko, iż Piłsudski głęboko skrywał swoje emocje i ujawnił je tylko sam na sam z Kossakowskim, a Nawrocki wykrzyczał je na cały świat. W tej sytuacji nie pozostaje mi nic innego, jak skierować do Pana Prezydenta i jego otoczenia słów tegoż właśnie Piłsudskiego: „Wam kury szczać prowadzać, a nie politykę robić”.
Jan Engelgard
Myśl Polska, nr 33-34 (16-23.08.2026)











