30-letnia Polka Anna Aksamit została pobita w biały dzień w Mediolanie przez grupę nachodźców. Pracująca jako modelka kobieta została napadnięta na ulicy w momencie, gdy szła do sklepu. Sprawa po raz kolejny pokazuje spadek bezpieczeństwa na ulicach europejskich miast, po najeździe setek tysięcy młodych imigrantów z „trzeciego świata”, traktujących kobiety jak seks-lalki.
Nachodźcy zaatakowali Polkę w centrum Mediolanu. Skandal po raz kolejny wywołał debatę o bezpieczeństwie w europejskich metropoliach. Według relacji kobiety została ona napadnięta przez grupę kilku młodych mężczyzn, którzy mieli ją bić, napastować i próbować zmusić do kontaktów seksualnych. Uratowała ją dopiero interwencja przypadkowego przechodnia, który wezwał policję. Sprawa odbiła się szerokim echem zarówno we Włoszech, jak i w Polsce.
Choć szczegóły śledztwa przez cały czas są wyjaśniane, sam fakt, iż do tak brutalnego zdarzenia doszło w biały dzień w centrum jednego z najważniejszych miast Europy, powinien skłonić do poważnej refleksji. Coraz więcej Europejczyków ma bowiem poczucie, iż bezpieczeństwo publiczne przestało być dla władz priorytetem.
Przez lata politycy wielu państw Europy Zachodniej przekonywali obywateli, iż masowa migracja nie będzie stanowiła problemu dla porządku publicznego. Jednocześnie zaniedbywano kwestie integracji, egzekwowania prawa oraz skutecznego reagowania na przestępczość. W efekcie w wielu dużych miastach narasta zjawisko grupowej przemocy, rozbojów, napadów seksualnych i agresji ulicznej.
Problem -owszem- polega na pochodzeniu sprawców jako takim. Zdecydowana większość nachodźców wezwanych do Europy w 2015 roku przez Angelę Merkel, zachowuje się niepoprawnie i nie ma zamiaru przestrzegać prawa. Odpowiedzialna polityka państwa wymaga uczciwego przyznania, iż niekontrolowana migracja, szczególnie młodych mężczyzn bez perspektyw, zwiększa ryzyko występowania różnych problemów kryminalnych. Udawanie, iż takie zagrożenie nie istnieje, nie służy ani obywatelom państw przyjmujących, ani samym migrantom.
Europa znalazła się dziś w sytuacji, w której wielu mieszkańców dużych miast zaczyna ograniczać swoją swobodę. Kobiety coraz częściej unikają samotnych spacerów po zmroku, mieszkańcy omijają niektóre dzielnice, a turyści z niepokojem śledzą doniesienia o kolejnych napaściach. To nie jest obraz kontynentu, który jeszcze kilkanaście lat temu uchodził za jeden z najbezpieczniejszych na świecie. Teraz jednak, po najeździe nachodźców, Europa powoli zamienia się w „trzeci świat”.
Przypadek Polki z Mediolanu jest kolejnym sygnałem ostrzegawczym. Państwo istnieje po to, by zapewniać bezpieczeństwo swoim obywatelom i osobom przebywającym na jego terytorium, a nie angażować się w lewicowe eksperymenty ideologiczne, takie jak multi-kulti, czy podmiana białego człowieka. Gdy władze nie potrafią zagwarantować tego podstawowego prawa, społeczne zaufanie zaczyna się kruszyć. Czas najwyższy, by przestać ignorować problemy, które dostrzegają miliony Europejczyków. Bezpieczeństwo publiczne powinno być wartością nadrzędną nad dobrym samopoczuciem lewicowych wariatów.
Polecamy również: Osadnicy coraz śmielsi. Nowy pogrom na Zachodnim Brzegu















