Morze Czarne blokuje eksport zboża. Polska znów pod presją tranzytu

dzienniknarodowy.pl 2 часы назад
Zdjęcie: Morze Czarne blokuje eksport zboża. Polska znów pod presją tranzytu


Wzajemne ataki Ukrainy i Rosji na Morzu Czarnym paraliżują transport morski oraz eksport ukraińskiego zboża. Dr Andrzej Szabaciuk z Instytutu Europy Środkowej ostrzegł 29 sierpnia, iż skierowanie drogiego transportu lądowego przez Polskę może wywołać kolejny kryzys zbożowy. Dla nas oznacza to presję na krajowy rynek i rolników.

Czarnomorski szlak traci drożność

Wzajemne ataki Ukrainy i Rosji na Morzu Czarnym uderzają w żeglugę oraz eksport ukraińskiego zboża. Dr Andrzej Szabaciuk z Instytutu Europy Środkowej w Lublinie ocenił, iż transport morski jest paraliżowany, a zastąpienie go drogą lądową wiąże się z wysokimi kosztami.

To kolejny etap problemu, który redakcja opisywała przy rosyjskich atakach na porty Odessy. Gdy statki nie mogą bezpiecznie i sprawnie odbierać ładunków, presja przenosi się na kolej, drogi oraz porty państw sąsiednich. W tym miejscu sprawa przestaje być odległym konfliktem gospodarczym. Dotyka polskiej infrastruktury i polskiej wsi. To bezpośredni problem dla naszego państwa.

Droga lądowa jest kosztowna

Szabaciuk zwrócił uwagę, iż transport lądowy pozostaje drogi. Zboże przewożone koleją lub ciężarówkami wymaga sprawnej logistyki, miejsc przeładunku i jasno wyznaczonego odbiorcy. Każde załamanie szlaku morskiego zwiększa więc nacisk na alternatywne korytarze przez Europę Środkową.

Jak podał Bankier.pl w informacji z 29 sierpnia, ekspert ostrzegł, iż ewentualna zgoda na tranzyt przez Polskę może doprowadzić do kolejnego kryzysu zbożowego. To ostrzeżenie trzeba potraktować poważnie. Polska ma prawo wspierać utrzymanie ukraińskiego eksportu, ale nie kosztem własnych producentów i stabilności krajowego rynku.

Tranzyt wymaga twardych zabezpieczeń

Korytarz tranzytowy ma sens tylko wtedy, gdy towar rzeczywiście opuszcza Polskę. Państwo musi znać trasę, wielkość i miejsce docelowe każdego ładunku oraz mieć narzędzia do kontroli przejazdu. Bez tego słowo "tranzyt" staje się polityczną deklaracją, a ryzyko zostaje przerzucone na rolników.

W ostatnich dniach wrócił temat planów, według których Kijów chce podwoić tranzyt zboża. Taka skala wymaga odpowiedzi, czy polska kolej, drogi, terminale i służby kontrolne są przygotowane. Zgoda wydana bez zabezpieczeń byłaby powtórzeniem polityki, w której najpierw otwiera się korytarz, a dopiero później liczy koszty.

Nie ma sprzeczności między wsparciem Ukrainy wobec rosyjskiego zagrożenia a ochroną interesu polskiego rolnika. Rozsądna polityka potrafi utrzymać oba cele. Warunkiem jest kontrola państwa, a nie wiara, iż rynek sam rozwiąże problem nadwyżki towaru szukającego ujścia.

Polska nie może być buforem dla wszystkich kryzysu

Sytuacja na Morzu Czarnym pokazuje, jak gwałtownie wojenne ryzyko przechodzi w presję gospodarczą na państwa regionu. Polska leży na naturalnej trasie lądowej, ale położenie geograficzne nie oznacza obowiązku przyjmowania każdego kosztu. Rząd ma przede wszystkim odpowiadać przed polskimi obywatelami.

Wcześniejsze doniesienia, iż Ukraina szuka drogi dla zboża przez Gdańsk, potwierdzają wagę sprawy. Potrzebna jest jawna strategia: ile towaru może przejechać, którędy, pod czyją kontrolą i do jakiego portu lub odbiorcy. Bez tych odpowiedzi kolejny kryzys zbożowy nie będzie nieszczęśliwym przypadkiem. Będzie skutkiem braku państwowej stanowczości.

Źródło: Bankier.pl

Źródło: Bankier.pl

Читать всю статью