Ratko Mladić 20 sierpnia 2026 r. nie dostał wcześniejszego zwolnienia z jednostki ONZ w Hadze, po nieco ponad 15 latach odbywania dożywocia. Prezes IRMCT Graciela Gatti Santana odrzuciła wniosek o transfer 84-latka do placówki paliatywnej w Serbii. Dla rodzin ofiar Srebrenicy to decyzja o elementarnej sprawiedliwości, nie o zemście.
Decyzja zapadła w Hadze
Ratko Mladić pozostaje w jednostce zatrzymań ONZ w Hadze. Jak wynika z decyzji Międzynarodowego Rezydualnego Mechanizmu dla Trybunałów Karnych z 20 sierpnia 2026 r., prezes trybunału Graciela Gatti Santana odmówiła warunkowego wcześniejszego zwolnienia skazanego. Wniosek obrony zakładał przewiezienie 84-latka do wyznaczonego szpitala albo placówki opieki paliatywnej w Serbii.
Sprawa jest ciężka także dlatego, iż dokument trybunału opisuje bardzo poważny stan zdrowia Mladicia. Służba medyczna UNDU wskazała na gwałtowne pogorszenie i opiekę nastawioną przede wszystkim na łagodzenie cierpienia. To jednak nie przekreśliło najważniejszego kryterium: wagi zbrodni, za które były dowódca wojsk bośniackich Serbów odbywa karę dożywocia.
Serbia od lat próbuje przedstawiać sprawę Mladicia głównie przez pryzmat zdrowia i humanitaryzmu. To wygodna rama. Pomija sedno: człowiek ten nie siedzi w Hadze za polityczne poglądy, ale za ludobójstwo, zbrodnie przeciwko ludzkości i zbrodnie wojenne. O losach regionu, także współczesnej Serbii, pisaliśmy przy okazji tekstu o tym, jak Belgrad szuka pomocy poza brukselskim centrum decyzyjnym.
Srebrenica nie jest przypisem
Mladić został aresztowany w Serbii 26 maja 2011 r., a 31 maja tego samego roku trafił do Hagi. W 2017 r. trybunał pierwszej instancji skazał go na dożywocie. Wyrok apelacyjny z 8 czerwca 2021 r. potwierdził odpowiedzialność za ludobójstwo w Srebrenicy, prześladowania, eksterminację, mordy, deportacje, terror, bezprawne ataki na cywilów i branie zakładników.
Srebrenica nie jest abstrakcją z podręcznika. To symbol upadku porządku, w którym bezbronni ludzie mieli prawo oczekiwać ochrony. W lipcu 1995 r. zamordowano tam tysiące bośniackich muzułmanów, głównie mężczyzn i chłopców. Dla rodzin ofiar każda próba wypchnięcia Mladicia z Hagi do narodowej opieki w Serbii brzmi jak polityczne oswajanie zła.
Tu trzeba mówić precyzyjnie. Choroba skazanego nie unieważnia wyroku. Współczucie dla cierpienia człowieka nie oznacza rozbrojenia sprawiedliwości wobec ofiar. Trybunał nie ma prawa działać jak narzędzie odwetu, ale nie może też wysłać sygnału, iż dożywocie za ludobójstwo kończy się wtedy, gdy państwo sprawcy wystawi gwarancje i użyje języka humanitaryzmu.
Bałkańska pamięć i polityka faktów
Bałkany pokazują, jak długo państwa płacą za rozpad ładu, nacjonalizmy oderwane od odpowiedzialności i bezsilność instytucji międzynarodowych. Polska prawica powinna patrzeć na ten region bez tanich odruchów. Trzeba bronić suwerenności narodów, ale suwerenność nie jest prawem do wymazywania zbrodni. Realizm narodowy wymaga pamięci, faktów i chłodnej oceny interesów.
Dlatego decyzja z Hagi ma znaczenie większe niż los jednego schorowanego więźnia. Ona mówi, czy prawo po wielkich zbrodniach potrafi dotrwać do końca, kiedy gasną kamery, a presja polityczna zmienia język z brutalnego na opiekuńczy. W sprawach bałkańskich ta presja wraca regularnie, również w sporach o Bośnię i Hercegowinę oraz przyszłość Republiki Serbskiej.
Polska powinna wyciągać z tego prostą lekcję. Pamięć narodowa bez prawdy staje się propagandą. Sprawiedliwość bez pamięci staje się procedurą bez duszy. A polityka, która dla chwilowego interesu rozmywa odpowiedzialność za ludobójstwo, zawsze wraca jako trucizna w stosunkach między narodami.
Sprawiedliwość do końca
Nie ma tu powodu do triumfu. Jest powaga. Mladić ma 84 lata, jest ciężko chory i pozostaje pod opieką medyczną. Ale rodziny ofiar Srebrenicy nie prosiły o zemstę. Domagały się, by wyrok za najcięższe zbrodnie nie został zamieniony w polityczny gest wobec Belgradu.
Trybunał postąpił słusznie. W takich sprawach państwa i instytucje sprawdza się nie wtedy, gdy łatwo wygłaszać deklaracje, ale wtedy, gdy koszt decyzji rośnie. Stawką jest wiarygodność prawa po ludobójstwie. jeżeli ta wiarygodność pęka, ofiary giną drugi raz, tym razem w języku dyplomatycznych wyjątków.
Źródło: WP Wiadomości, Międzynarodowy Rezydualny Mechanizm dla Trybunałów Karnych, Los Angeles Times, Sarajevo Times.
Źródło: WP Wiadomości














