Ministerstwo Edukacji Narodowej nie ustaje w próbach ideologicznego zdeformowania polskiej oświaty. Tego typu działania prowadzone są głównie pod hasłami edukacji włączającej, oceny funkcjonalnej i projektowania uniwersalnego. Wdrożenie rozwiązań forsowanych przez MEN będzie prowadziło do „sformatowania” uczniów tak, by stali się osobami niezdolnymi do samodzielnego i krytycznego myślenia.
MEN chce zrobić z polskich dzieci posłusznych półgłówków. Debata o kształcie polskiej szkoły ponownie nabiera tempa. Nowa analiza opublikowana przez Instytut Ordo Iuris stawia pytanie o to, kto powinien mieć decydujący wpływ na edukację – państwo czy rodzice. Autor tekstu, Jerzy Kwaśniewski, przekonuje, iż spór o reformę edukacji ma przede wszystkim charakter ustrojowy i dotyczy rozumienia wolności nauczania oraz konstytucyjnych podstaw systemu oświaty.
Zdaniem autora dyskusja o zmianach w programach szkolnych wykracza poza kwestie listy lektur czy organizacji zajęć. Ma ona dotyczyć modelu wychowania i wizji człowieka, która – według prezentowanej argumentacji – powinna być zakorzeniona w tradycji konstytucyjnej i kulturowej państwa. W tekście pojawia się teza, iż rodzina ma pierwszeństwo wychowawcze wobec państwa, a system edukacji powinien respektować prawo rodziców do decydowania o kształcie nauczania swoich dzieci.
Autor odwołuje się do zapisów Konstytucji RP oraz dokumentów międzynarodowych, wskazując, iż wolność nauczania ma charakter prawa podstawowego. W jego interpretacji państwo nie powinno monopolizować programów szkolnych ani narzucać jednolitego modelu edukacji, w dodatku doszywając do niego wątki ideologiczne. Planowana całość ma być z kolei okrojona poniżej światowego minimum, by ten sposób wychować nowe pokolenie na ćwierćinteligentów.
Krytyce poddana została także postępująca centralizacja podstawy programowej i rosnąca rola egzaminów standaryzowanych, które – według perspektywy Ordo Iuris – ograniczają autonomię szkół oraz nauczycieli.
W publikacji podkreślono również znaczenie szkół wyznaniowych oraz edukacji opartej na przekonaniach religijnych. Autor argumentuje, iż placówki takie powinny mieć większą swobodę w kształtowaniu własnych programów, o ile pozostają one w zgodzie z konstytucyjnym systemem wartości. Jednocześnie zaznacza, iż autonomia nie powinna oznaczać całkowitej dowolności – edukacja ma według niego opierać się na wspólnym rdzeniu aksjologicznym, związanym z dziedzictwem kulturowym i narodowym.
Wystąpienie odnosi się także do bieżących reform edukacyjnych, określanych przez autora jako przejaw nadmiernej ingerencji państwa w wychowanie. Z jego perspektywy proponowane zmiany programowe czy ograniczenia dotyczące nauczania religii mogą naruszać konstytucyjne prawa rodziców i zasady wolności sumienia. Tekst przedstawia więc wizję systemu szkolnego opartego na większej decentralizacji, w którym różne środowiska społeczne mogłyby tworzyć własne modele kształcenia.
Publikacja Ordo Iuris wpisuje się w szerszą debatę o przyszłości edukacji w Polsce, w której ścierają się różne koncepcje roli państwa, szkoły i rodziny. Niezależnie od ocen, pokazuje ona, iż dyskusja o reformie oświaty nie dotyczy jedynie technicznych zmian programowych, ale fundamentalnych pytań o wartości, wolność i odpowiedzialność za wychowanie młodego pokolenia.
Polecamy również: Słynny „sędzia LGBT” okazał się kłamcą i złodziejem











