Karol Nawrocki zaakceptuje kandydata wskazanego przez MSZ na ambasadora, mimo ostrego sporu o jakość przesłanej fotografii. Marcin Przydacz potwierdził 2 września, iż prezydent nie ma uwag do tej osoby i przyjmie listy uwierzytelniające. Decyzja kończy ten konkretny wątek, ale odsłania bałagan między Pałacem Prezydenckim a resortem Radosława Sikorskiego.
Prezydent nie zgłasza uwag do kandydata
Szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz poinformował 2 września, iż Karol Nawrocki nie sprzeciwia się kandydatowi przedstawionemu przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Prezydent ma przyjąć od tej osoby listy uwierzytelniające w uzgodnionym terminie. Nazwiska kandydata ani placówki nie ujawniono.
Przydacz zastrzegł zarazem, iż fotografia dołączona do pisma była tak słabej jakości, iż utrudniała identyfikację osoby. W pierwszym wpisie zwrócił się do Radosława Sikorskiego i ironicznie porównał kopię zdjęcia do techniki światłocienia. Pokazał fragment dokumentu z niemal nierozpoznawalnym wizerunkiem.
Najważniejsze rozstrzygnięcie jest pozytywne: kandydatura nie została zatrzymana z powodów personalnych. Polski interes wymaga obsadzonych placówek i sprawnej reprezentacji za granicą. Trudno jednak uznać za drobiazg sytuację, w której najważniejsze instytucje państwa publicznie spierają się o to, kto zepsuł kopię dokumentu.
MSZ i Kancelaria przerzucają odpowiedzialność
Na zarzut Przydacza odpowiedział rzecznik MSZ Maciej Wewiór. Utrzymywał, iż dokumenty opuszczające resort mają inną jakość, i zasugerował sprawdzenie urządzeń kopiujących oraz obiegu pism w Kancelarii Prezydenta. Resort przypuszczał też, iż może chodzić o kandydaturę wycofaną dziewięć miesięcy wcześniej.
Przydacz odrzucił tę wersję. Podał, iż pismo podpisano z upoważnienia ministra spraw zagranicznych i nadano 27 sierpnia 2026 roku. Zarzucił MSZ brak kontroli nad dokumentacją, po czym potwierdził akceptację kandydata.
Publiczna wymiana uszczypliwości nie zastąpi wyjaśnienia drogi pisma. jeżeli fotografia straciła jakość w resorcie, odpowiedzialność ponosi MSZ. jeżeli stało się to w Kancelarii Prezydenta, problem musi usunąć Pałac. Polacy nie potrzebują wojny kserokopiarek. Potrzebują dyplomacji, która broni racji stanu i potrafi prawidłowo przekazać podstawowe dokumenty.
Spór ambasadorski trwa od 2024 roku
Incydent nie pojawił się w próżni. W marcu 2024 roku Radosław Sikorski zdecydował o zakończeniu misji ponad 50 ambasadorów i wycofaniu kilkunastu kandydatur zgłoszonych przez poprzednie kierownictwo MSZ. Część placówek objęli dyplomaci w randze chargé d’affaires, ponieważ nie doszło do formalnego powołania nowych ambasadorów.
Konstytucja przyznaje prezydentowi kompetencję do mianowania i odwoływania pełnomocnych przedstawicieli Polski w innych państwach. Artykuł 133 Konstytucji RP nie pozwala traktować Pałacu Prezydenckiego jak kancelarii do automatycznego stemplowania decyzji ministra. Rząd prowadzi politykę zagraniczną, ale współdziałanie z głową państwa jest obowiązkiem, nie uprzejmością.
Po objęciu urzędu przez Karola Nawrockiego spór nie wygasł. Prezydent sprzeciwia się między innymi nominacjom Bogdana Klicha w Waszyngtonie i Ryszarda Schnepfa w Rzymie. Obecna zgoda pokazuje natomiast, iż Pałac nie odrzuca kandydatów mechanicznie. Ocena personalna może zakończyć się akceptacją choćby wtedy, gdy polityczna relacja z MSZ pozostaje napięta.
Polska dyplomacja nie może działać na pół gwizdka
Polska mierzy się równocześnie z wojną na Ukrainie, presją rosyjską, sporem o przyszłość Unii Europejskiej i potrzebą wzmocnienia relacji ze Stanami Zjednoczonymi. W takich warunkach każda nieobsadzona lub osłabiona placówka oznacza realny koszt dla bezpieczeństwa i pozycji państwa.
Marcin Przydacz uczestniczy także w kształtowaniu twardej polityki historycznej Pałacu. W sierpniu Karol Nawrocki pisał do Wołodymyra Zełenskiego, łącząc wspólne zagrożenie rosyjskie z prawem Polski do prawdy o Wołyniu. Taka linia wymaga zawodowej służby dyplomatycznej, a nie administracyjnego chaosu.
Pałac Prezydencki pokazał w tej sprawie, iż potrafi oddzielić złą jakość dokumentu od oceny człowieka. Teraz obie strony powinny ustalić bezpieczny i jednoznaczny obieg wniosków. Radosław Sikorski nie może omijać konstytucyjnej roli prezydenta. Kancelaria zaś musi dopilnować, by każda kandydatura była rozpatrywana gwałtownie i na podstawie czytelnych materiałów. Stawką jest powaga Rzeczypospolitej.
Źródła: Wirtualna Polska, Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej










