- Nie zostały przyjęte żadne środki, nie została podjęta żadna kooperacja - przekonywał w rozmowie z Polsat News Michał Moskal. Dodał także, iż nie jest to firma godna zaufania. Polityk Prawa i Sprawiedliwości odniósł się w ten sposób do doniesień Wirtualnej Polski i TVN24, które poinformowały, iż spotkał się on na Ibizie z Przemysławem Kralem, szefem upadłej giełdy kryptowalut Zondacrypto
Marcin Moskal o spotkaniu z Kralem. "Nie zostały przyjęte żadne środki"

- jeżeli chodzi o spotkania z przedsiębiorcami to odbyłem ich w ostatnich latach grubo ponad 100. To spotkanie zostało zorganizowane w związku z konferencją o nowych technologiach, którą zorganizowała fundacja w której działam. Po tym spotkaniu przeanalizowaliśmy kim jest pan Przemysław Kral, kim jest firma, która tam działa i stwierdziliśmy, iż jest zbyt dużo ryzyk wizerunkowych, żeby z taką firmą współpracować. Dlatego tej współpracy nie podjęliśmy - powiedział Michał Moskal.
ZOBACZ: Spotkanie Krala z posłem PiS na Ibizie. "To wstrętne"
Zapytany dlaczego nie zweryfikował działalności Krala i Zondacrypto przed udaniem się w drogą podróż na Ibizę do pięciogwiazdkowego hotelu odpowiedział, iż "było to godzinne spotkanie z firmą, która legalnie działała również na terytorium Polski". - Jest to firma, co do której rząd Donalda Tuska nie wydał żadnych ostrzeżeń, mimo iż od miesięcy musiał wiedzieć, iż są jakieś nieprawidłowości - wskazywał.
Polityk PiS spotkał się z szefem Zondacrypto. "Nie zostały przyjęte żadne środki"
- Mamy do czynienia z sytuacją, w której fundacja szukając partnerów znalazła kogoś, kto był tym zainteresowany. (...) My wtedy przeprowadziliśmy analizę, by zweryfikować, czy to jest rzeczywiście partner, z którym chcemy współpracować. Stwierdziliśmy, iż tak nie jest. Nie zostały przyjęte żadne środki, nie została podjęta żadna współpraca - przekonywał polityk PiS.
Moskal podkreślił, iż jego zdaniem firma jest niegodna zaufania, a do tego wniosku doszedł na podstawie ogólnodostępnych informacji, które pojawiały się w mediach. - W tym czasie, państwo pod rządami Donalda Tuska spało. Służby specjalne nie poinformowały tysięcy Polaków, iż mogą zostać okradnięci przez oszusta. Dzisiaj obrońcami człowieka, który jest kryminalistą pro bono zostają Roman Giertych i Jacek Dubouis. Flip i Flop polskiej polityki - wskazywał.
ZOBACZ: Tajne spotkanie z prokuratorem. Szef Zondacrypto miał dostać ofertę
Poseł PiS przekazał ponadto, iż spotkanie początkowo miało się odbyć w innej lokalizacji, jednak ze względu na wyjazd pana Krala uznaliśmy, iż to spotkanie może się odbyć tam. - Hiszpania nie jest przecież dziwnym miejscem. jeżeli rozmawia się o nowych technologiach, sztucznej inteligencji to normalne jest, iż spotyka się w różnych miejscach w Europie.
Moskal: Ustawa o kryptoaktywach jest potrzebna
- Uważam, iż ustawa o kryptoaktywach jest niewątpliwe potrzebna. Wielokrotnie to powtarzałem pisząc do prezesa Komisji Nadzoru Finansowego. Ta implementacja musi być jednak dobra. Te poprawki, które zostały złożone, przygotowane przez ministra Janusza Kowalskiego, dążyły do tego, aby ta ustawa mogła zostać przyjęta - mówił Moskal.
ZOBACZ: Przelewy po spotkaniu w Monako. Wipler miał spotkać się z szefem Zondacrypto
Poseł PiS sprecyzował, iż chodziło o to by "ustawa niosła jakikolwiek walor, żeby nie zarzynać rynku kryptoaktywów w Polsce, ale z drugiej strony mieć regulacje, które dają bezpieczeństwo konsumentom". Jego zdaniem wypchnięcie przedsiębiorców z tego rynku poza polską jurysdykcję sprawia, iż Polacy nie mają jak dochodzić swoich praw.
W środę Wirtualna Polska i TVN24 poinformowały, iż 7 sierpnia 2025 roku na Ibizie doszło do spotkania posła PiS Michała Moskala oraz byłego funkcjonariusza CBA Artura Chodzińskiego z prezesem upadłej giełdy kryptowalut Zondacrypto Przemysławem Kralem. Miało się ono odbyć w pięciogwiazdkowym hotelu "W" w Santa Eulària des Riu.
Dziennikarze WP ustalili, iż Moskal niedługo po spotkaniu zaczął aktywnie zajmować się tematem kryptowalut w Sejmie.
Zarówno poseł PiS jak i Chodziński potwierdzili udział w wyjeździe. Polityk przekazał, iż wyjazd "trwał mniej niż dobę", a przy rezerwacji płacił Chodziński, z którym później rozliczył te wydatki, ze swoich prywatnych środków. Za kolację miał zapłacić płacił Kral. Poseł Moskal nie odpowiedział na pytanie dziennikarzy, czy wyjazd trafił do Rejestru Korzyści, w którym ujawniane są korzyści uzyskiwane przez posłów, senatorów lub ich małżonków.
ZOBACZ: Giertych obrońcą Krala. Żurek ogłasza przełom w śledztwie
Poseł PiS odniósł się do sprawy również na platformie X. "Z Kralem rozmawiałem raz - tak samo jak z dziesiątkami innych przedsiębiorców. Ani ja, ani żaden z moich współpracowników, ani żadna z organizacji społecznych, w których działam, nigdy nie podjęli z nim ani z podmiotami z nim związanymi żadnej współpracy. Nie przyjęliśmy od nich ani złotówki" - napisał polityk PiS.
"Każdy kto będzie próbował insynuować cokolwiek innego spotka się z twardą odpowiedzią na drodze sądowej. Co więcej: wewnętrzne procedury w fundacji w której działam wykazały poważne wątpliwości wobec Zondy i dlatego rozmowy zerwaliśmy. Zrobiliśmy to wtedy, gdy państwo pod rządami Tuska spało, a tysiące Polaków ponosiły straty" - podkreślił Moskal.
"Dziś Giertych, który obsługuje kryminalistę pro bono, i spółka próbują obrzucić błotem jak najwięcej osób, żeby rozmyć własną odpowiedzialność za to, iż po raz kolejny zawiedli" - zakończył.

















