Marcin Bogdan: Komu się w Polsce POwodzi

solidarni2010.pl 10 часы назад
Felietony
Marcin Bogdan: Komu się w Polsce POwodzi
data:20 sierpnia 2026 Redaktor: GKut

Prawicowe media dopuściły się bezprzykładnej i żałosnej nagonki na beneficjentów pomocy udzielonej przez państwo powodzianom z roku 2024.

Powodzianom, a ściślej rzecz ujmując, osobom dotkniętym skutkami powodzi. Bo to w ten jakże czuły punkt zostało wymierzone ostrze nagonki prawicowych mediów. Prawicowe media stawiają kuriozalne zarzuty, iż pomoc materialna trafiła do osób niedotkniętych powodzią. Osób niedotkniętych powodzią, czyli takich, których ani domy, ani mieszkania, ani zabudowania przeznaczone na działalność gospodarczą nie znalazły się pod wodą, których powódź w ogóle nie dosięgła. Zarzuca się, iż osoby te nie zostały dotknięte skutkami powodzi.

A czy ktoś z tych prawicowych dziennikarzy rozpętujących nagonkę zastanawiał się, co ci ludzie odczuwali, gdy powódź się zbliżała, gdy woda stopniowo się podnosiła? Gdy ich rozkołatane myśli oscylowały wokół pytania: dojdzie nie dojdzie? Tego nie da się porównać do niczego, no może do tego co przeżywali ludzie starsi, pamietający stan wojenny, gdy ich myśli oscylowały wtedy wokół pytania: wejdą nie wejdą? To, iż Rosjanie nie weszli, nie oznacza, iż stan wojenny nie pozostał w pamięci i w psychice tych, którzy zadawali sobie wtedy to pytanie. Także powódź pozostała głęboko w psychice tych, których woda w rezultacie nie dosięgła. Ci mieszkający niżej nie mieli tego dylematu, ich woda gwałtownie zalała i nie musieli przeżywać traumy związanej z pytaniem: dojdzie nie dojdzie? Ale ci co mieszkali wyżej, powyżej powodziowej fali, ile oni stresów przeżyli! I co, im się ma odszkodowanie nie należeć?

Pomoc, choćby ta należna, uzasadniona, powinna być kierowana w odpowiednie ręce, tak, by została dobrze wykorzystana, zagospodarowana. Powinna być kierowana do ludzi zaradnych, przedsiębiorczych. A takimi ludźmi są przecież ci, co zamieszkali na wzgórzach a nie gdzieś tam w dolinie jakiegoś potoku. Oni mieli nie tylko, jak to się zwykło mówić, pod górkę do szkoły. Pod górkę mieli, i to nie w przenośni, także do domu. Komu więc pomagać jak nie im? I to właśnie im z pomocą pospieszyła Karkonoska Agencja Rozwoju Regionalnego (KARR), w osobie pani wiceprezes Anny Konieczyńskiej. I to właśnie panią wiceprezes, wątłą kobietę, prawicowe media upatrzyły sobie na główną ofiarę swoich ataków. Jeden z dziennikarzy, choćby nie wiem, czy można go nazwać dziennikarzem, zadał tej kobiecie, przyznającej w imieniu państwa pomoc finansową, zadał jej natarczywe i jakże tendencyjne pytanie: „a czy pomagała pani mężowi wypełniać wniosek o pomoc?” Tak błyskotliwej i zarazem szczerej odpowiedzi prawdopodobnie się nie spodziewał. Pani prezes odpowiedziała krótko i dosadnie: „nie pamiętam”.

A skąd miałaby niby pamiętać, jak do niej waliły tłumy, rodzina, sąsiedzi, znajomi, partyjni działacze PO. Rzec by można, sami swoi, to i swojego męża mogła nie zapamiętać. A trzeba przecież zrozumieć, iż im wyżej ktoś mieszkał, tym bardziej potrzebował pomocy przy skutecznym wypełnieniu wniosku o pomoc. Kluczowa była odpowiedź na jedno podstawowe pytanie: czy był pan/pani zalany/zalana? No i wielu, a jakże, ci z samych dolin, odpowiadało: tak. Odpowiadało: tak, byliśmy zalani, ja byłem zalany i żona była zalana i, o zgrozo, dzieci były zalane. Rano byliśmy zalani, w południe byliśmy zalani, i wieczorem, i w nocy też byliśmy zalani. Przyznawali to otwarcie, choćby nie próbowali być AAanonimowi, podpisywali wnioski imieniem i nazwiskiem. Jak można takim ludziom dawać pieniądze?

jeżeli chodzi o przydział środków finansowych dla osób dotkniętych skutkami powodzi panowała zasada: im wyżej tym lepiej. Im wyżej ktoś mieszkał, tym większe miał szanse, im wyżej ktoś się znajdował w partyjnej hierarchii, tym większe miał szanse. Wiadomo też, iż im wyższa fala powodziowa, tym większe niesie ze sobą środki finansowe. Nie jakieś tam drobne. Drobne, czyli monety, toną w wodzie. Nikt nie będzie po nie nurkował. Ale te duże pieniądze, te w banknotach, unoszą się na falach. Wystarczy mieszkać wysoko i być w hierarchii wysoko, by po nie sięgnąć. Takim się w Polsce POwodzi.

Treść tego felietonu jest ironiczna. Ale tylko trochę. W rzeczywistości oddaje poziom cynicznego chamstwa kasty złodziei, która rządzi w tej chwili w Polsce. Jest duża grupa obywateli, którzy kradną lub czerpią bezpośrednio bądź pośrednio korzyści z różnego rodzaju wyłudzeń i szwindli. Im się nie dziwię, iż wybierają oszustów i złodziei. Oni są dla nich gwarantem trwania tego eldorado. Dla nich jest istotne, żeby było tak jak było. Ale dziwię się ludziom z gruntu uczciwym, którzy głosując na złodziei, sami nie czerpią z tego korzyści, ale przyzwalają w ten sposób, by także ich okradano. Pozwalają się okradać, pozwalają okradać Polskę, niejako na własne życzenie. Tego zrozumieć i zaakceptować nie potrafię.

Marcin Bogdan

***

Od redakcji:
Przypomianmy, iż można nabyć książkę Marcina Bogdana "OSTATNIE LATA POLSKI W FELIETONACH"

Osoby, które są zainteresowane posiadaniem książki, prosimy o dobrowolną wpłatę na cele statutowe Stowarzyszenia Solidarni2010 oraz złożenie zamówienia na adres [email protected], podając jednocześnie informację na jaki adres ma być wysłana przesyłka. W przypadku odbioru w paczkomacie, prosimy o podanie nr telefonu i miejsca odbioru.

Oto nr konta:

67 2490 0005 0000 4520 4582 2486

Książka wydana została staraniem i środkami członków Stowarzyszenia Solidarni 2010 w ramach działań statutowych.

Читать всю статью