Według „The Atlantic” z 20 sierpnia ukraińskie otoczenie byłego ministra Mychajła Fedorowa miało przygotowywać operację „M&Ms”: choćby 1000 autonomicznych dronów każdej nocy przeciw moskiewskim lotniskom. Kijów zaprzecza, a plan wstrzymano. Dla Polski wniosek jest jasny: wojna dronowa wchodzi w skalę przemysłową.
Plan niepotwierdzony, problem bardzo realny
Według publikacji „The Atlantic” z 20 sierpnia na Ukrainie rozważano operację „M&Ms”, czyli wysyłanie choćby 1000 tanich dronów każdej nocy w stronę moskiewskich lotnisk. Jak relacjonuje Defence24, projekt miał powstawać w otoczeniu byłego ministra Mychajła Fedorowa i zakładać użycie autonomicznej nawigacji wspieranej sztuczną inteligencją.
Trzeba postawić sprawę uczciwie. To nie jest oficjalnie potwierdzona operacja. „The Atlantic” powołuje się na dwa anonimowe źródła, a przedstawiciel Biura Prezydenta Ukrainy nazwał tę historię nonsensem. Mimo to sam opis planu pokazuje kierunek, w którym idzie wojna: tanie systemy bezzałogowe mają przeciążać obronę, logistykę i psychikę przeciwnika, a nie tylko niszczyć pojedyncze cele.
Nie lotnisko, ale funkcja państwa
Sedno „M&Ms” miało być inne niż klasyczny atak na pas startowy czy terminal. Celem było uczynienie lotów do Moskwy na tyle ryzykownymi, by linie lotnicze rezygnowały z normalnego ruchu. Dron nie musi zniszczyć lotniska, żeby zatrzymać starty i lądowania. Wystarczy wiarygodne ryzyko obecności uzbrojonej maszyny w pobliżu podejścia.
To ważna lekcja także dla Polski. Współczesna wojna coraz częściej uderza w funkcję państwa: transport, energię, łączność, zaufanie do procedur. Rosja od lat stosuje presję hybrydową wobec naszej części Europy, a teraz sama doświadcza logiki zakłócania normalnego życia stolicy. DN pisał już, iż ukraińskie drony nad Moskwą stały się stałym elementem presji na Kreml. Skala opisywana przez „The Atlantic” byłaby wejściem na wyższy poziom.
Autonomia, taniość i masa
Z relacji wynika, iż drony miały korzystać z kamer porównujących obraz z wcześniej wgranymi mapami i punktami odniesienia. Taki system ogranicza zależność od łącza radiowego, które można zakłócać. W praktyce oznacza to broń prostszą od samolotu, tańszą od pocisku manewrującego i trudniejszą do zatrzymania, gdy pojawia się masowo.
Defence24 przypomina też, iż rosyjskie lotniska już bywają zamykane z powodu zagrożenia bezzałogowcami. Associated Press, powołując się na rosyjskie Ministerstwo Obrony, podała w sierpniu, iż Rosja twierdziła o zniszczeniu 822 ukraińskich dronów jednej nocy, a mer Moskwy Siergiej Sobianin mówił o około 600 maszynach lecących w stronę stolicy. To liczby strony rosyjskiej, więc wymagają ostrożności. Pokazują jednak, jaką skalę Moskwa sama komunikuje opinii publicznej.
Dla Warszawy to nie jest ciekawostka technologiczna. Polska musi rozwijać rozpoznanie, walkę radioelektroniczną, obronę przeciwlotniczą krótkiego zasięgu i produkcję tanich środków zwalczania dronów. Kto będzie odpowiadał dronem wartym kilka tysięcy dolarów pociskiem za setki tysięcy, ten przegra rachunek ekonomiczny.
Lekcja dla polskiego bezpieczeństwa
Ukraina od początku wojny pokazała, iż państwo broniące się przed większym agresorem musi myśleć przemysłowo i niestandardowo. Starlink, rozpoznanie, improwizowane warsztaty, prywatne firmy technologiczne i szybkie poprawki z frontu zmieniły sposób walki. DN opisywał już, dlaczego łączność satelitarna stała się dla Ukrainy kwestią przetrwania na polu walki.
Polska powinna z tej lekcji wyciągnąć twarde wnioski, bez romantyzowania wojny i bez ulegania technologicznemu zachwytowi. Autonomiczne systemy na polu walki będą coraz powszechniejsze. Potrzebne są procedury, prawo, przemysł i zapasy. Potrzebne są też decyzje polityczne, które traktują bezpieczeństwo jako podstawowe zadanie państwa, a nie jako dekorację do konferencji.
Jeśli „M&Ms” było tylko planem, i tak mówi wiele o przyszłości. o ile podobne operacje kiedyś ruszą, pokażą jeszcze więcej. Polska ma czas, by przygotować własne zdolności i własną odporność. Nie wolno go przespać, bo wojna dronowa nie pyta o komfort polityków ani o tempo urzędowych procedur.
Źródło: Defence24, The Atlantic, Associated Press.
Źródło: Defence24














