Łotwa patrzy na A-29 Super Tucano. Tanie polowanie na drony staje się sprawą NATO

dzienniknarodowy.pl 4 часы назад
Zdjęcie: Łotwa patrzy na A-29 Super Tucano. Tanie polowanie na drony staje się sprawą NATO


Łotwa analizuje zakup brazylijskich A-29 Super Tucano jako uzupełnienie obrony powietrznej przeciw dronom i wolnym celom. To nie jest egzotyka z Ameryki Południowej, ale twarda lekcja dla całej wschodniej flanki: rakiety za miliony nie mogą być jedyną odpowiedzią na tanią broń Rosji.

Łotwa szuka tańszego sposobu na drony

Łotewskie siły zbrojne analizują możliwość zakupu lekkich samolotów A-29 Super Tucano produkowanych przez brazylijski koncern Embraer. Według serwisu Militarnyi i Kresy.pl maszyny miałyby wzmocnić system obrony powietrznej przede wszystkim przeciw bezzałogowcom i powolnym celom, których zwalczanie cięższymi środkami bywa kosztowne i mało efektywne.

To istotny sygnał z państwa, które zna rosyjską presję nie z akademickich seminariów, ale z geografii. Łotwa leży na granicy świata NATO i rosyjskiej strefy nacisku. Dlatego każdy zakup Rygi ma znaczenie także dla Polski, Litwy i Estonii. Na wschodniej flance NATO bezpieczeństwo nie jest abstrakcyjnym hasłem. To pytanie, czy państwo potrafi bronić nieba bez wystrzeliwania najdroższej amunicji do najtańszych celów.

Łotewski resort obrony podaje, iż budżet obronny na 2026 rok ma wynieść 2,16 mld euro, czyli 4,91 proc. PKB. To pokazuje skalę mobilizacji małego państwa. Ryga nie udaje, iż wojna na Ukrainie jest odległym konfliktem. Widzi, iż Rosja testuje Zachód cierpliwie, tanio i warstwowo: dronami, sabotażem, prowokacją, presją informacyjną.

A-29 Super Tucano jako broń rozsądku

A-29 Super Tucano to turbośmigłowy samolot lekkiego ataku i szkolenia zaawansowanego. Nie zastąpi myśliwców ani systemów Patriot, NASAMS czy IRIS-T. I właśnie dlatego może być ciekawy. W wojnie dronowej chodzi o dopasowanie narzędzia do celu. jeżeli przeciwnik wysyła powolne bezzałogowce, państwo potrzebuje całej drabiny reakcji, a nie wyłącznie najdroższego szczebla.

Embraer od miesięcy mocno promuje A-29 w roli przeciwbezzałogowej. Producent informował, iż wspólnie z Valkyrie Aero rozwija zdolności C-UAS dla Super Tucano, w tym rozwiązania oparte na sztucznej inteligencji, które mają wspierać wykrywanie i zwalczanie bezzałogowców. Z perspektywy wojskowej to próba odpowiedzi na realny rachunek kosztów: dron za ułamek ceny nie może bez końca wymuszać odpowiedzi za wielokrotność swojej wartości.

W tej logice Łotwa nie kupuje prestiżu. Szuka narzędzia. Samolot tego typu może patrolować, reagować na wolniejsze cele, działać z mniejszych lotnisk i odciążać cięższe systemy. Oczywiście sama maszyna nie rozwiąże problemu. Potrzebne są radary, dowodzenie, łączność, amunicja, wyszkolenie i jasne procedury użycia. Bez tego choćby najlepszy zakup zostanie tylko drogim eksponatem.

Polska też musi patrzeć na koszty obrony nieba

Sprawa jest bliska również Polsce. Defence24 pisał, iż polskie Siły Powietrzne rozważały ocenę Super Tucano jako jednego z możliwych narzędzi do zwalczania powolnych, nisko lecących celów. W grze są także inne platformy, w tym śmigłowce AH-64E Apache, które Polska zamówiła w liczbie 96 sztuk.

Polski wniosek powinien być prosty. Nie można budować obrony powietrznej tylko przez kupowanie symboli siły. Trzeba budować system, który działa w skali masowej i codziennej. Rosyjskie ataki na Ukrainie pokazały, iż drony wymuszają zmianę myślenia także na Bałtyku. Kto nie policzy kosztu jednego przechwycenia, ten wcześniej czy później zacznie przegrywać budżetem.

To nie jest argument przeciw wielkim programom obronnym. Polska potrzebuje warstwowej tarczy, nowoczesnego lotnictwa, rozpoznania i przemysłu zbrojeniowego zdolnego do produkcji na lata, a nie na pokaz. Ale warstwowość oznacza także broń tańszą, prostszą i dostępną w większej liczbie. Suwerenność nie polega na kupieniu kilku bardzo drogich odpowiedzi. Polega na tym, iż państwo ma odpowiedź na każdy typ zagrożenia.

Wschodnia flanka nie może być laboratorium cudzych błędów

Decyzja Łotwy nie pozostało zakupem. To analiza i rozmowy z producentami. Mimo to kierunek jest wart uwagi, bo pokazuje poważne myślenie o wojnie przyszłości, która już trwa za naszą wschodnią granicą. Tanie drony, wabiki, cele pozorne i ataki saturacyjne mają zmęczyć obronę, opróżnić magazyny i złamać nerwy społeczeństwa.

Dla Polski stawka jest konkretna: bezpieczeństwo rodzin, infrastruktury, elektrowni, rafinerii, kolei i miast. jeżeli państwo nie zbuduje tanich i szybkich metod reakcji, obywatele zapłacą podwójnie. Najpierw podatkami za najdroższe systemy używane do zadań poniżej ich klasy, potem strachem, gdy tych systemów zabraknie tam, gdzie są naprawdę potrzebne.

Łotwa pokazuje realizm małego państwa, które nie ma komfortu politycznej drzemki. Polska jest większa, bogatsza i ma większą odpowiedzialność. Powinna patrzeć na takie decyzje bez kompleksów, ale i bez lekceważenia. W wojnie dronowej wygra nie ten, kto najgłośniej mówi o odstraszaniu, ale ten, kto potrafi tanio, gwałtownie i seryjnie zamykać niebo przed wrogiem.

Źródło: Kresy.pl, Militarnyi, Ministerstwo Obrony Łotwy, Embraer, Defence24

Źródło: Kresy.pl

Tekst przygotowano z wykorzystaniem narzędzi sztucznej inteligencji. Zasady stosowania AI w redakcji opisujemy na stronie Standardy redakcyjne.
Читать всю статью