Libia zaciska granice. Ponad 117 tysięcy migrantów deportowanych

dzienniknarodowy.pl 3 часы назад
Zdjęcie: Libia zaciska granice. Ponad 117 tysięcy migrantów deportowanych


Władze wschodniej Libii informują o deportacji ponad 117 tys. osób przebywających w kraju nielegalnie. Równolegle ponad 100 tys. Sudańczyków miało zgłosić się do programu dobrowolnego powrotu. To sygnał, iż presja migracyjna u południowych bram Europy przestała być abstrakcją, a państwa tranzytowe zaczynają mówić językiem kontroli granic.

Bengazi stawia na kontrolę

Władze wschodniej Libii, działające z Bengazi i powiązane z administracją powołaną przez Izbę Reprezentantów, ogłosiły deportację ponad 117 tys. osób przebywających w kraju nielegalnie. Według Anadolu liczba ta wynosi ponad 117 350 migrantów różnych narodowości. Bankier.pl, powołując się na portal Info Migrants, podał także, iż ponad 100 tys. migrantów zarejestrowało się w celu dobrowolnej repatriacji.

Premier wschodniej administracji Osama Hammad przedstawił sprawę jako kwestię suwerenności i bezpieczeństwa państwa. W pakiecie działań znalazły się surowsze kontrole graniczne, nowe przepisy dotyczące pobytu cudzoziemców, przedłużenie terminu legalizacji statusu pracowników zagranicznych do końca 2026 r. oraz kooperacja z organizacjami międzynarodowymi przy programach powrotowych.

To brzmi twardo, bo rzeczywistość jest twarda. Państwo, które traci kontrolę nad granicą, traci kontrolę nad własnym terytorium. Europa przez lata udawała, iż masowa migracja przez Afrykę Północną jest głównie problemem logistycznym i humanitarnym. Dziś widać, iż jest to także problem bezpieczeństwa, przestępczości przemytniczej, kosztów społecznych i politycznej stabilności.

Zakaz wjazdu i repatriacje

Decyzje z Bengazi nie ograniczają się do samych deportacji. Associated Press informowała w czerwcu, iż wschodnie władze Libii zakazały wjazdu obywatelom Sudanu, Erytrei, Etiopii i Somalii przez przejścia lądowe, morskie i powietrzne. Wyjątki mają dotyczyć m.in. dyplomatów oraz osób pracujących w ochronie zdrowia i edukacji.

To państwo podzielone od lat między rywalizujące ośrodki władzy. Na zachodzie funkcjonuje uznawany międzynarodowo Rząd Jedności Narodowej w Trypolisie, kierowany przez Abdula Hamida Dbeibeha. Na wschodzie władzę sprawuje administracja z Bengazi, na której czele stoi Osama Hammad. Ten chaos jest ważnym kontekstem: Libia po obaleniu Muammara Kaddafiego w 2011 r. stała się jednym z głównych punktów tranzytowych dla migrantów próbujących dostać się do Europy.

Nie wolno jednak redukować ludzi do statystyki. Wśród migrantów są osoby uciekające przed wojną, biedą i przemocą. Nie zmienia to faktu, iż obowiązkiem państwa jest odróżnianie pomocy humanitarnej od bezradności administracyjnej. Humanitaryzm bez granic gwałtownie staje się prezentem dla przemytników i polityków, którzy przerzucają skutki własnych błędów na cudze społeczeństwa.

Europa nie może udawać zaskoczenia

Według AP w Libii przebywa ponad 900 tys. migrantów i uchodźców, a Sudańczycy są największą grupą. Wielu próbuje przedostać się dalej, na północne wybrzeże, skąd ruszają łodzie w stronę Europy. Część jest przechwytywana na morzu i odsyłana do Libii, gdzie warunki w ośrodkach detencyjnych od lat są krytykowane przez organizacje międzynarodowe.

Sudan Tribune, powołując się m.in. na doniesienia organizacji praw człowieka, opisywał narastające napięcia wobec sudańskich uchodźców i masowe zatrzymania. Ten wymiar sprawy też trzeba widzieć. Kontrola migracji nie daje państwu prawa do upokarzania człowieka. Daje mu natomiast prawo i obowiązek egzekwowania prawa pobytowego, zwalczania przemytu ludzi i chronienia własnych obywateli.

Dla Polski lekcja jest prosta. Granica nie jest ozdobą na mapie ani tematem dla konferencji w Brukseli. To instytucja bezpieczeństwa. jeżeli państwa tranzytowe zaczynają działać twardo, Warszawa tym bardziej nie może pozwolić, by presja migracyjna była rozwiązywana przez automatyczne mechanizmy relokacji, moralny szantaż i papierowe deklaracje o solidarności.

Stawka dla Polski

Polski interes narodowy wymaga połączenia dwóch zasad: godnego traktowania człowieka i bezwzględnej kontroli granic. Nie ma w tym sprzeczności. Sprzeczność pojawia się dopiero wtedy, gdy liberalne elity żądają od społeczeństw Europy przyjęcia skutków polityki, której same nie potrafią kontrolować.

Libia pokazuje, do czego prowadzi rozpad państwa i oddanie granic w ręce przemytników, milicji oraz zewnętrznych interesów. Polska nie może iść tą drogą. Nasza wolność, bezpieczeństwo i portfele obywateli zależą od tego, czy decyzje o tym, kto wjeżdża na terytorium państwa, zapadają w Warszawie, czy pod presją cudzych kryzysów i brukselskich schematów.

Źródło: Bankier.pl

Читать всю статью