Władysław Kosiniak-Kamysz powiedział w piątek 14 sierpnia na lotnisku Warszawa-Babice, iż Święto Wojska Polskiego jest dniem wdzięczności wobec żołnierzy i podatników finansujących armię. Dzień później defilada w Warszawie miała pokazać około 2 tys. żołnierzy i 300 jednostek sprzętu. Stawka jest prosta: bezpieczeństwo kosztuje.
Wdzięczność za mundur i za podatki
Wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz odwiedził w piątek 14 sierpnia żołnierzy ćwiczących na lotnisku Warszawa-Babice przed defiladą z okazji Święta Wojska Polskiego. Jak podał Defence24, minister mówił, iż święto jest wyrazem wdzięczności wobec żołnierzy, ale także uznania dla podatników, którzy finansują rozwój i modernizację armii.
To ważne zdanie. Polska armia nie rośnie dzięki abstrakcyjnym hasłom, unijnym komunikatom ani konferencjom prasowym. Rośnie z pracy Polaków, z ich podatków, z wysiłku rodzin, które oddają państwu część owoców własnej pracy. o ile państwo wydaje te pieniądze mądrze, wzmacnia wolność narodu. o ile wydaje je pod propagandę, osłabia zaufanie do własnej armii.
Według Polski Zbrojnej żołnierze trenowali przed defiladą od dwóch tygodni. W wydarzeniach miało uczestniczyć ponad 300 jednostek sprzętu, niemal 90 pocztów sztandarowych oraz ponad 9 tys. żołnierzy wszystkich rodzajów Sił Zbrojnych RP, przy czym ulicami Warszawy miało przejść niemal 1800 wojskowych. To nie są tylko liczby do telewizyjnej relacji. To pokaz zdolności państwa.
Największa transformacja i pytanie o suwerenność
Kosiniak-Kamysz mówił o największej transformacji Wojska Polskiego w historii. W sensie technicznym jest to opis procesu, który obejmuje zakupy sprzętu, rozbudowę zdolności i wzmacnianie odstraszania. W sensie politycznym brzmi jednak pytanie zasadnicze: kto będzie właścicielem tej transformacji, polskie państwo czy zewnętrzne mechanizmy finansowania i nacisku?
Tegoroczne uroczystości odbywały się także w cieniu programu SAFE, czyli unijnego mechanizmu pożyczkowego na obronność. O tym, iż SAFE nie może przykryć polskiej suwerenności, pisaliśmy już przy okazji obchodów 15 sierpnia. Pożyczka może być narzędziem, ale nie wolno robić z niej politycznego sztandaru. Armia ma służyć Rzeczypospolitej, a nie budowaniu narracji o Brukseli jako patronie polskiego bezpieczeństwa.
Polska potrzebuje nowoczesnego uzbrojenia, obrony powietrznej, artylerii, rozpoznania, dronów, zaplecza amunicyjnego i rezerw. Potrzebuje też przemysłu, który zostawia kompetencje w kraju. Same zakupy za granicą nie zbudują suwerenności. Mogą kupić czas, ale nie zastąpią własnej produkcji, serwisu, kadr i decyzji podejmowanych w Warszawie.
Defilada jako sprawdzian państwa
Defilada na Wisłostradzie miała pokazać żołnierzy, sprzęt lądowy i lotnictwo, a równolegle na wodach Zatoki Gdańskiej zaplanowano paradę morską. PAP informował, iż w pokazie miały pojawić się między innymi bojowe wozy piechoty Borsuk, czołgi K2 i Abrams, armatohaubice Krab i K9, wyrzutnie Patriot, HIMARS i Homar-K, systemy Mała Narew oraz Pilica+, a w powietrzu około 60 statków powietrznych, w tym F-35.
To robi wrażenie, ale pokaz nie może zastąpić strategii. Polska leży na granicy realnego zagrożenia. Rosja prowadzi wojnę na Ukrainie, testuje Zachód i rozumie tylko język siły. Dlatego święto armii nie jest dekoracją do kalendarza. Jest przypomnieniem, iż pokój ma swoją cenę, a państwo, które nie potrafi jej zapłacić, wcześniej czy później płaci cenę cudzą decyzją.
W tym kontekście słowa szefa MON o podatnikach są trafne. Uczciwa polityka obronna zaczyna się od powiedzenia obywatelom prawdy: armia kosztuje, nowoczesny sprzęt kosztuje, rezerwy kosztują, gotowość kosztuje. Ale brak armii kosztuje więcej. Kosztuje wolność, bezpieczeństwo rodzin, granice i prawo do samodzielnego decydowania o własnym losie.
Pamięć 1920 roku przez cały czas zobowiązuje
Święto Wojska Polskiego obchodzone jest 15 sierpnia na pamiątkę zwycięskiej Bitwy Warszawskiej z 1920 roku. W 2026 roku przypada 106. rocznica tamtego zwycięstwa. To nie jest muzealna data. To lekcja, iż państwo może przetrwać najcięższą próbę, o ile ma wolę, dowództwo, żołnierza i społeczeństwo świadome stawki.
Właśnie dlatego Święto Wojska Polskiego w cieniu SAFE musi być czytane szerzej niż przez pryzmat jednej defilady. To spór o model bezpieczeństwa: Polska jako państwo podmiotowe, uzbrojone, pamiętające swoją historię, czy Polska jako klient większych struktur, czekający na cudze decyzje.
Wdzięczność wobec żołnierzy jest oczywista. Wdzięczność wobec podatników także. Ale po wdzięczności musi przyjść odpowiedzialność rządzących. Każda złotówka wydana na obronność ma wzmacniać polską siłę, polski przemysł i polską zdolność odstraszania. Inaczej choćby największa defilada zostanie tylko dobrze sfilmowanym obrazem, a nie realną tarczą państwa.
Źródło: Defence24, Polska Zbrojna, PAP.
Źródło: Defence24
















