W badaniu UCE Research i Briju o prezentach ślubnych na 2026 rok 750 zł okazało się granicą oczekiwań: dla 55,8 proc. badanych to sufit dla dalszych gości, a dla 62,3 proc. minimum dla najbliższych. W praktyce ślubna koperta staje się testem zasobności polskiej rodziny.
750 zł jako granica obyczaju
Badanie "Ślubne prezenty Polaków. Trendy 2026" pokazuje, iż ślubna koperta przestała być tylko grzecznościowym dodatkiem do życzeń. Jak podał Bankier.pl za PAP, autorzy badania wskazują na 750 zł jako wyraźną granicę w oczekiwaniach wobec gości.
Dla znajomych i dalszej rodziny łącznie 55,8 proc. respondentów uznało, iż kwota do 750 zł powinna być górnym pułapem prezentu. Przy świadkach i dorosłych członkach najbliższej rodziny proporcja odwraca się: 62,3 proc. badanych traktuje 751 zł jako wartość minimalną. To nie jest cennik miłości ani rodzinnej bliskości, ale sygnał, jak mocno pieniądz wszedł w obyczaj.
Najbliżsi pod większą presją
Najbardziej wymowny jest próg tysiąca złotych. Według danych przytoczonych przez Gazetę Prawną 37,3 proc. badanych uważa, iż świadkowie lub najbliżsi krewni powinni dawać ponad 1000 zł. W tej grupie 18,87 proc. wskazało przedział 1001-1500 zł, 10,69 proc. wybrało 1501-2000 zł, a 7,78 proc. uznało, iż kwota powinna przekraczać 2000 zł.
Wobec dalszej rodziny i znajomych suma powyżej 1000 zł pojawia się rzadziej. Taką odpowiedź wskazało 17,5 proc. badanych. To przez cały czas dużo, jeżeli spojrzeć na realia zwykłych polskich domów: kredyty, czynsze, ceny żywności, koszty dojazdów i dzieci. Ślub ma być świętem rodziny, nie sprawdzianem wyporności portfela.
Badanie mierzy oczekiwania, nie faktyczne koperty
Tu potrzebna jest precyzja. Raport nie mówi, ile Polacy rzeczywiście wkładają do kopert. Pokazuje, jakie kwoty ankietowani uznają za stosowne w zależności od bliskości z parą młodą. Badanie zrealizowały UCE Research i Briju na ogólnopolskiej próbie 1023 dorosłych Polaków w wieku 18-80 lat, a szczegółowe wyniki dotyczą wybranej grupy 758 osób preferujących prezent pieniężny lub pieniądze z drobnym upominkiem.
Ten szczegół ma znaczenie. Gdy ktoś pyta "ile dać", nie otrzymuje prawa rynku, ale obraz społecznego nacisku. Polska rodzina od lat słyszy, iż ma być nowoczesna, mobilna, konsumpcyjna i coraz bardziej odporna na koszty. A potem zwykły gość weselny liczy, czy stać go na udział w święcie bliskich bez wstydu przy stole.
Gotówka wygrała z rzeczowym prezentem
Wcześniejsza część tego samego badania, także opisana przez Bankier.pl, wskazywała, iż ponad 74 proc. ankietowanych uznaje gotówkę za najbardziej adekwatny prezent dla nowożeńców. Pralka, komplet naczyń czy pościel, dawniej naturalne elementy startu młodego domu, schodzą na dalszy plan.
Można to rozumieć praktycznie. Młodzi sami najlepiej wiedzą, czego potrzebują. Można też zobaczyć cenę tej zmiany: obyczaj staje się bardziej rachunkowy. W polskiej tradycji wesele było wspólnotowym wejściem małżeństwa w dorosłe życie. Dzisiaj coraz częściej przypomina arkusz kosztów, a gość z wyprzedzeniem kalkuluje, czy jego obecność zostanie uznana za wystarczająco hojną. W podobnym duchu DN pisał o tym, jak Polacy widzą sukces jako połączenie rodziny, zdrowia i pieniędzy.
Rodzina to nie tabela stawek
Nie ma nic złego w tym, iż rodzina chce pomóc młodym na starcie. Wspieranie małżeństwa jest zdrowym odruchem wspólnoty. Problem zaczyna się wtedy, gdy gest serca zamienia się w niepisany obowiązek finansowy, a wysokość koperty staje się miarą relacji. To uderza szczególnie w starszych krewnych, młode rodziny z dziećmi i ludzi żyjących uczciwie z pensji.
Stawką nie jest więc sama kwota 750 zł. Stawką jest to, czy polski obyczaj rodzinny obroni ludzką miarę. Ślub powinien umacniać więzi, a nie produkować ciche poczucie winy u tych, którzy chcą być blisko, ale nie mają grubego portfela. jeżeli tradycja ma przetrwać, musi być mocniejsza niż presja pokazowego wydawania pieniędzy.
Źródło: Bankier.pl/PAP, GazetaPrawna.pl, RMF24, UCE Research i Briju.
Źródło: Bankier.pl













