Konowalec w Kijowie. Ukraina oddaje państwowy hołd twórcy OUN

dzienniknarodowy.pl 2 часы назад
Zdjęcie: Konowalec w Kijowie. Ukraina oddaje państwowy hołd twórcy OUN


Szczątki Jewhena Konowalca, pierwszego przywódcy OUN, zostały po ekshumacji w Rotterdamie przewiezione na Ukrainę i wystawione w Kijowie w Patriarszym Soborze Zmartwychwstania Chrystusa. Dla Polski to nie jest tylko ukraińska ceremonia pamięci, ale kolejny sygnał, iż spór o OUN wraca do polityki państwowej.

Trumna w kijowskim soborze

Trumna z prochami Jewhena Konowalca została wystawiona w Patriarszym Soborze Zmartwychwstania Chrystusa w Kijowie. Wcześniej, 11 sierpnia 2026 roku, kancelaria prezydenta Ukrainy poinformowała o ekshumacji szczątków na cmentarzu Crooswijk w Rotterdamie. Konowalec ma zostać pochowany na Narodowym Wojskowym Cmentarzu Memorialnym pod Kijowem.

Ukraińskie władze nadały sprawie rangę państwową. W uroczystościach pojawili się przedstawiciele administracji, dyplomacji, środowisk kombatanckich i Kościoła greckokatolickiego. Jak podawały media, w intencji Konowalca odprawiono panichidę, a jego powrót przedstawiono jako odzyskiwanie pamięci narodowej.

Dla Ukrainy to gest symboliczny. Dla Polski powinien być alarmem. Konowalec nie jest postacią przypadkową z emigracyjnego marginesu, ale współtwórcą Ukraińskiej Organizacji Wojskowej i pierwszym przywódcą Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów. A OUN w polskiej pamięci nie jest neutralnym skrótem z podręcznika.

OUN jako problem polityki historycznej

Konowalec zginął w 1938 roku w Rotterdamie z rąk sowieckiego agenta Pawła Sudopłatowa. Nie był więc uczestnikiem późniejszej zbrodni wołyńskiej. Tego faktu nie wolno fałszować. Równie nie wolno przemilczać, iż organizacja, której przewodził, stała się jednym z najważniejszych źródeł ideowych radykalnego ukraińskiego nacjonalizmu.

Po rozłamie OUN w 1940 roku obóz banderowski poszedł drogą, która doprowadziła do czystki etnicznej Polaków na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. To rana żywa, nie sprawa zamknięta. Każda państwowa celebracja liderów tego środowiska musi być w Warszawie czytana bez naiwności.

Na naszych łamach pisaliśmy już, iż Konowalec wraca na Ukrainę, a Polska nie może milczeć o OUN. Dzisiejsza ceremonia tylko wzmacnia tę diagnozę. Ukraińcy mają prawo budować własną pamięć narodową. Polska ma prawo i obowiązek powiedzieć, gdzie ta pamięć uderza w prawdę o polskich ofiarach.

Panteon, Melnyk i konsekwentna linia Kijowa

To nie jest odosobniony gest. W maju 2026 roku na Narodowym Cmentarzu Wojskowym pochowano prochy Andrija Melnyka i jego żony. W lipcu Rada Najwyższa Ukrainy zdecydowała o utworzeniu Panteonu Narodowego. W tle pojawiały się już kontrowersje wokół możliwego honorowania postaci i formacji związanych z OUN oraz UPA.

Kijów prowadzi więc konsekwentną politykę: buduje panteon wojennej i narodowej ciągłości, w którym mieszczą się także ludzie dla Polaków skrajnie problematyczni. To ma znaczenie strategiczne. Pamięć nie jest dodatkiem do dyplomacji. Pamięć ustawia język, którym narody rozmawiają o granicach, winie, ofiarach i lojalności.

Dlatego polska reakcja nie może ograniczać się do nerwowych komentarzy po każdej uroczystości. Potrzebna jest twarda linia państwowa: ekshumacje polskich ofiar, pełny dostęp do miejsc pochówku, koniec kultu sprawców ludobójstwa i jasny zapis prawdy historycznej w relacjach dwustronnych. Bez tego partnerstwo będzie miało dziurę w fundamencie.

Sojusz tak, amnezja nie

Polska nie ma interesu w rosyjskiej grze przeciwko Ukrainie. Rosja jest agresorem i zagrożeniem dla całego regionu. To jednak nie oznacza, iż Warszawa ma rezygnować z własnej pamięci, własnej godności i prawa rodzin ofiar do prawdy.

W DN przypominaliśmy przy podobnych decyzjach, iż Zełenski sprowadza Konowalca na Ukrainę, a Polska musi pamiętać o OUN. Ta zasada pozostaje aktualna. Sojusze buduje się na interesie, nie na udawaniu, iż bolesne fakty przestały istnieć.

Stawka dla Polaków jest prosta. o ile państwo polskie pozwoli, by pamięć o Wołyniu była traktowana jak przeszkoda w dyplomacji, odda część własnej suwerenności moralnej. A naród, który nie broni grobów swoich pomordowanych, gwałtownie uczy innych, iż z jego historią można robić wszystko.

Źródło: Kancelaria Prezydenta Ukrainy, Interia, Rzeczpospolita/PAP.

Źródło: Magna Polonia

Читать всю статью