Kolejny Ukrainiec zaatakował ratowników medycznych

magnapolonia.org 7 часы назад

Ratownicy medyczni mają pomagać wszystkim, niezależnie od tego, kim jest pacjent. Niestety, coraz częściej zdarzają się sytuacje, w których osoby, którym udzielana jest pomoc, stają się agresywne wobec medyków. Do kolejnego takiego zdarzenia doszło w Lublinie. Tym razem agresorem był 24-letni pseudouchodźca wojenny z Ukrainy.

Kolejny Ukrainiec zaatakował ratowników medycznych. Zaczęło się od rutynowej interwencji medyków w rejonie stacji paliw przy al. Tysiąclecia. Po przyjechaniu na miejsce znaleźli leżącego na chodniku mężczyznę. 24-latek bełkoczący we wschodnim języku był w typowym dla „uchodźców wojennych” z Ukrainy stanie (kompletnie pijany) i miał uraz głowy. Medycy zdecydowali o przewiezieniu go do szpitala. W trakcie transportu sytuacja gwałtownie się zmieniła.

Jak przekazała lubelska policja, turaniec nagle ocknął się, zaczął szarpać ratowników i niszczyć wyposażenie ambulansu. Na miejsce wezwano funkcjonariuszy, którzy zatrzymali agresywnego pacjenta. Mężczyzna usłyszał zarzuty naruszenia nietykalności cielesnej oraz uszkodzenia mienia. Policjanci prowadzili z nim również czynności dotyczące naruszenia miru domowego.

Na tym jednak sprawa się nie zakończyła. Ze względu na wcześniejsze problemy 24-latka z prawem i liczne zakłócenia porządku policja wystąpiła do Straży Granicznej o wydanie decyzji zobowiązującej go do powrotu. Mężczyzna został objęty procedurą deportacyjną. Otrzymał również zakaz ponownego wjazdu do Polski i innych państw strefy Schengen na pięć lat.

To nie był odosobniony przypadek tego typu. W ostatnich miesiącach policja informowała o kilku podobnych zdarzeniach z udziałem imigrantów, masowo ściąganych do kraju przez POPiS.

9 września 2026 roku dolnośląska policja poinformowała o zatrzymaniu 42-letniego dezertera z Ukrainy we Wrocławiu. Ratownicy zostali wezwani do nieprzytomnego mężczyzny. Po przewiezieniu go do karetki 42-latek miał stać się agresywny. Najpierw znieważał medyków, a następnie zaatakował ich fizycznie. Miał ponad 2,5 promila alkoholu. W trakcie zajścia kopał także w zabudowę i wyposażenie ambulansu. Usłyszał zarzuty znieważenia i naruszenia nietykalności cielesnej ratowników oraz zniszczenia mienia. Został przekazany Straży Granicznej w związku z procedurą wydalenia.

W lipcu tego roku w Zgorzelcu zaatakował ratownika 22-letni pseudouchodźca z Ukrainy. Zespół ratownictwa medycznego został wezwany do nieprzytomnego mężczyzny leżącego w parku. Kiedy ratownik rozpoczął udzielanie mu pomocy, 22-latek odzyskał przytomność i stał się agresywny. Naruszył nietykalność cielesną medyka. Sprawa została rozpoznana w trybie przyspieszonym, a sąd wymierzył mężczyźnie karę grzywny. Następnie został przekazany Straży Granicznej, która miała zdecydować o ewentualnym zobowiązaniu go do powrotu.

Jeszcze wcześniej, w październiku 2025 roku, w Olsztynie 40-letni Ukrainiec zaatakował ratownika medycznego na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym. Według policji mężczyzna, będąc pod wpływem alkoholu, szarpał i odepchnął ratownika wykonującego swoje obowiązki. Usłyszał zarzut naruszenia nietykalności funkcjonariusza publicznego, a po przeprowadzeniu czynności został wydalony z Polski.

W sierpniu 2025 roku policjanci z Grójca zatrzymali natomiast 30-letniego „uchodźcę” spod Lwowa, który podczas udzielania mu pomocy medycznej miał uderzyć i kopnąć ratownika. Mężczyzna usłyszał zarzut naruszenia nietykalności cielesnej, a prokuratura zastosowała wobec niego dozór policyjny oraz zakaz kontaktowania się z pokrzywdzonym.

Także w listopadzie 2024 roku w Wadowicach doszło do ataku na ratownika. 24-letni Ukrainiec, którego wcześniej przywieziono do szpitala z obrażeniami twarzy, miał uderzyć ratownika pięścią w twarz i zachowywać się agresywnie wobec pozostałych członków załogi. Badanie wykazało u niego 1,9 promila alkoholu. Usłyszał zarzut naruszenia nietykalności cielesnej funkcjonariusza publicznego.

Seria przypadków ataku na medyków z udziałem cudzoziemców nie może być przypadkowa. Służby coraz częściej sięgają w takich przypadkach po możliwość wydalenia agresywnych obcokrajowców z Polski. W przypadku 24-latka z Lublina decyzja była związana nie tylko z jednym incydentem, ale – jak podkreśla policja – również z wcześniejszymi konfliktami z prawem i licznymi zakłóceniami porządku.

Ratownicy jadący do osoby potrzebującej pomocy powinni móc skoncentrować się na ratowaniu zdrowia i życia, a nie na obronie przed pijanymi Ukraińcami. Każdy atak na medyka oznacza nie tylko zagrożenie dla samego ratownika, ale potencjalnie także opóźnienie pomocy dla Polaków naprawdę potrzebujących i oczekujących na karetkę.

Na koniec wszyscy odpowiedzmy sobie na proste pytanie: czy tak zachowują się prawdziwi uchodźcy wojenni, uciekający za granicę w obawie przed możliwością utraty życia?

Polecamy również: O co chodzi z murzynami w reklamach i atakach na białych mężczyzn

Читать всю статью