Prezydent Kazachstanu Kasym-Żomart Tokajew, stojąc obok Władimira Putina, publicznie wezwał Kreml do zamrożenia linii frontu i powrotu do rozmów pokojowych. Rosyjski przywódca apel odrzucił, a jego rzecznik zapowiedział walkę aż do osiągnięcia celów Moskwy. Zdaniem Instytutu Studiów nad Wojną (ISW) całe spotkanie posłużyło Kremlowi do jednego: przygotowania własnego społeczeństwa na długą i wyniszczającą wojnę.
Apel sojusznika w Omsku
Do niecodziennej sceny doszło podczas Forum Współpracy Międzyregionalnej Rosja–Kazachstan, które 25 lipca odbyło się w Omsku. Prezydent Kazachstanu Kasym-Żomart Tokajew, przemawiając w obecności Władimira Putina, otwarcie zaapelował o przerwanie walk. „Być może warto zamrozić ten konflikt i powrócić do formuły stambulskiej 2.0”, powiedział, nawiązując do rozmów pokojowych z pierwszych miesięcy wojny. Przywódca Kazachstanu przyznał, iż wielu ludzi nie rozumie źródeł tej wojny, i nie ukrywał emocji, mówiąc, iż śmierć młodych ludzi jest wstydem. Powoływał się przy tym na sygnały płynące z Europy i Stanów Zjednoczonych.
Kreml odrzuca rozejm
Rosyjski przywódca nie odpowiedział na apel w jawnej części spotkania, a relacje mówią, iż przez znaczną część wystąpienia gościa unikał jego wzroku. Stanowisko Moskwy przedstawił dopiero rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow. Według niego Putin szczegółowo objaśnił Tokajewowi przebieg rosyjskiej operacji i powtórzył twarde żądania: Ukraina miałaby wycofać się z czterech obwodów oraz porzucić starania o członkostwo w NATO. Zamrożenie linii frontu Pieskow uznał za niemożliwe, twierdząc, iż Rosja musi najpierw osiągnąć swoje cele na polu walki.
„Sygnał dla Rosjan” według ISW
Wymowę całego wydarzenia ocenił amerykański Instytut Studiów nad Wojną (ISW). Analitycy uznali, iż Putin prawdopodobnie wykorzystał spotkanie z Tokajewem, aby uzasadnić odmowę zawieszenia broni i decyzję o dalszym prowadzeniu wojny. W ich ocenie Kreml raz po raz daje Rosjanom do zrozumienia, iż mają być gotowi ponosić koszty długiego konfliktu, a rozmowa z kazachskim przywódcą stała się kolejną okazją, by tę narrację powtórzyć. ISW zwraca uwagę, iż dzieje się to w trudnym dla Putina momencie: notowania i zaufanie do niego spadają, gospodarka słabnie, a straty na froncie rosną przy minimalnych zdobyczach terytorialnych. Zdaniem instytutu rosyjski przywódca prowadzi wojnę zasadniczo w ten sam sposób co od 2022 roku.
Odpowiedź Kijowa
Apel z Omska spotkał się z życzliwą reakcją strony ukraińskiej. Pełniący obowiązki ministra spraw zagranicznych Andrij Sybiha nazwał propozycję Tokajewa realistyczną, potrzebną i rozsądną. Przypomniał, iż Kijów już wcześniej deklarował gotowość wstrzymania działań wzdłuż obecnej linii frontu i przejścia do dyplomacji. W ten sposób ukraińskie władze próbują pokazać, iż to Moskwa, a nie one, blokuje drogę do rozejmu.
Niewygodny głos z obozu Moskwy
Wystąpienie Tokajewa ma ciężar, którego nie da się zlekceważyć. Kazachstan pozostaje formalnym sojusznikiem Rosji i należy do kierowanych przez Moskwę struktur, czyli Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym oraz Euroazjatyckiej Unii Gospodarczej. Publiczny apel o zakończenie wojny, wygłoszony w obecności samego Putina, jest więc rzadkim wyłomem w fasadzie jedności, którą Kreml stara się utrzymać wśród bliskich partnerów. Dla obserwatorów to sygnał, iż choćby w najbliższym otoczeniu Rosji narasta zmęczenie konfliktem, który ciągnie się już czwarty rok.
Stawka dla regionu
Dla Polski i całej wschodniej flanki NATO każda zapowiedź długiej wojny za wschodnią granicą oznacza konieczność dalszego inwestowania w obronność i utrzymywania czujności. Deklaracje o gotowości do rozmów pojawiają się po obu stronach, jednak dopóki Kreml warunkuje pokój oddaniem kolejnych ziem i rezygnacją z suwerennych wyborów sojuszniczych, realne zawieszenie broni pozostaje odległe. Ocena ISW przypomina, iż rosyjska propaganda nie przygotowuje społeczeństwa na kompromis, ale na kolejne lata wyrzeczeń.
Źródło: Kresy.pl











