Prezydent Karol Nawrocki zastosował prawo łaski wobec Piotra Staruchowicza, wieloletniego prowadzącego doping na trybunie Legii Warszawa. Darował mu dwuletni zakaz wstępu na imprezy masowe. Sprawa wywołała polityczną burzę, ale powinna być oceniana na podstawie konkretnego czynu, procedury i uzasadnienia, a nie samej przynależności skazanego do środowiska kibicowskiego.
Ułaskawienie dotyczy zakazu stadionowego
Informację o zastosowaniu prawa łaski podał 3 sierpnia adwokat Krzysztof Wąsowski, pełnomocnik Piotra Staruchowicza. Jak przekazał, prezydent uwolnił jego klienta od środka karnego w postaci zakazu wstępu na imprezy masowe. Media informują także o zatarciu skazania.
Sprawa dotyczy meczu Motoru Lublin z Legią Warszawa. Sąd w Lublinie nałożył na Staruchowicza dwuletni zakaz po tym, gdy prowadził doping, stojąc na płocie w miejscu nieprzeznaczonym dla publiczności. Sam zainteresowany utrzymywał, iż dysponował akredytacją organizatora. Ten element ma znaczenie, bo spór nie dotyczy ciężkiego przestępstwa przeciwko życiu czy zdrowiu, ale sposobu zachowania podczas imprezy masowej i surowości zastosowanego środka.
Prośba padła publicznie
Pod koniec 2025 roku Staruchowicz zadzwonił do programu Kanału Zero, w którym uczestniczył Karol Nawrocki. Poprosił wtedy prezydenta o ułaskawienie. Nawrocki odpowiedział, iż nie zna akt postępowania i iż decyzja wymaga analizy. Zwrócił przy tym uwagę, iż z publicznych informacji kara wydaje się nielogiczna, skoro prowadzący doping nie mógł wejść na przeznaczone dla niego miejsce.
Ten wcześniejszy kontakt nadał decyzji polityczny ciężar. Prezydent powinien więc jasno pokazać, iż rozstrzygnięcie wynikało z oceny akt, proporcjonalności kary i całej procedury, a nie z sympatii środowiskowych. Prawo łaski jest prerogatywą głowy państwa, zapisaną w art. 139 Konstytucji. Tak szeroka kompetencja wymaga jednak odpowiedzialności, ponieważ obywatele muszą mieć pewność, iż podobne sprawy są traktowane według tych samych kryteriów.
Przeszłość nie może zastąpić oceny tej sprawy
Piotr Staruchowicz od lat jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci środowiska kibiców Legii Warszawa. Jego przeszłość obejmuje głośne incydenty i wcześniejsze problemy z prawem. Sport.pl przypomina między innymi skazanie za spoliczkowanie piłkarza Jakuba Rzeźniczaka oraz wyrok w zawieszeniu za napaść na kibica Polonii Warszawa. W sprawie zarzutów dotyczących handlu narkotykami został natomiast oczyszczony. Tego ostatniego faktu nie wolno przemilczać.
Przeszłość ułaskawionego nie jest bez znaczenia dla oceny jego postawy, ale nie może automatycznie przesądzać o słuszności każdego późniejszego orzeczenia. Państwo prawa rozpoznaje konkretny czyn. Nie wydaje wyroków za życiorys, medialną etykietę ani przynależność do grupy, której część elit nie lubi.
Polityczna krytyka i podwójne standardy
Decyzję zaatakowali politycy obozu rządowego, w tym minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński oraz europosłowie Robert Biedroń, Krzysztof Śmiszek i Krzysztof Brejza. Krytyka prezydenta jest prawem opozycji wobec Pałacu Prezydenckiego. Nie może jednak sprowadzać się do prostego hasła: kibic został ułaskawiony, więc decyzja z definicji jest skandalem.
Środowiska kibicowskie bywają oceniane zbiorowo, a pojedyncze przestępstwa służą do napiętnowania tysięcy ludzi. To wygodny mechanizm polityczny. Państwo ma obowiązek twardo zwalczać przemoc stadionową, handel narkotykami i bandytyzm. Równie stanowczo powinno pilnować proporcjonalności kar i nie traktować legalnej kultury kibicowskiej jak działalności podejrzanej z samej natury.
Stawką jest wiarygodność państwa
Ułaskawienie nie unieważnia wyroku sądu ani nie ogłasza, iż wcześniejsze zachowania Staruchowicza zasługują na pochwałę. Oznacza darowanie określonego środka karnego mocą konstytucyjnej decyzji prezydenta. Tę różnicę trzeba zachować, jeżeli debata publiczna ma pozostać uczciwa.
Dla Polaków stawką jest równość wobec prawa i wiarygodność instytucji. Pałac Prezydencki powinien przedstawić możliwie pełne motywy decyzji, z poszanowaniem ograniczeń prawnych. Krytycy zaś powinni odnieść się do proporcjonalności zakazu i akt sprawy, zamiast urządzać sąd nad całym środowiskiem kibicowskim. Silne państwo nie ulega medialnej presji. Rozstrzyga konkretną sprawę i potrafi swoją decyzję obronić.
Źródło: Kancelaria Prezydenta RP














