Z informacji podanych przez Wirtualną Polskę wynika, iż parlamentarzyści Prawa i Sprawiedliwości otrzymali nagłe wezwanie od Jarosława Kaczyńskiego drogą SMS-ową w środowy wieczór. Atmosfera w partii jest teraz wyjątkowo gęsta, a zaplanowana na dziś o godz. 13:00 konferencja w siedzibie przy Nowogrodzkiej może przeciąć spekulacje dotyczące wewnętrznego rozłamu, który sugerują ostatnie ruchy byłego premiera Mateusza Morawieckiego.
Morawiecki ucieka do przodu. Stowarzyszenie Rozwój Plus dzieli prawicę
Głównym zapalnikiem obecnego kryzysu jest prawdopodobnie oficjalne uruchomienie przez Mateusza Morawieckiego Stowarzyszenia Rozwój Plus, co nastąpiło w środę, 15 kwietnia. Były szef rządu, mimo wyraźnego niezadowolenia Kaczyńskiego, zdecydował się na budowę własnego zaplecza politycznego. Sam Morawiecki przekonuje, iż celem jego inicjatywy ma być "tworzenie dodatkowej przestrzeni do dialogu, wymiany doświadczeń oraz inicjowania działań wspierających rozwój społeczny i gospodarczy Polski".
Wiceprezes PiS nie ukrywa, iż chce przyciągnąć do siebie osoby, które nie odnajdują się w obecnej formule PiS, Konfederacji czy ugrupowania Grzegorza Brauna. Fakt, iż według wstępnych informacji WP na liście członków stowarzyszenia znalazło się już 38 nazwisk, wywołał lawinę komentarzy. Kierownictwo partii może odbierać to działanie jako sygnał, iż Morawiecki buduje "partię w partii", co w obliczu nadchodzących wyzwań wyborczych jest dla Jarosława Kaczyńskiego scenariuszem nie do zaakceptowania.
PiS boi się dezintegracji
Reakcja partyjnych kolegów była natychmiastowa. Mariusz Błaszczak wprost stwierdził w mediach, iż inicjatywa Morawieckiego zostanie wykorzystana jako forma dezintegracji środowiska prawicy. Jeszcze dalej poszedł Przemysław Czarnek, który w mediach społecznościowych opublikował bardzo sugestywny wpis. Choć nie wymienił nazwiska byłego premiera, jego słowa o "egoizmie", "partyjniactwie" i "zdradzie" nie pozostawiają wątpliwości, do kogo były skierowane.
W partii narasta lęk przed scenariuszem, w którym Morawiecki, dysponując własnym stowarzyszeniem, zacznie grać wyłącznie na siebie. Czarnek, ogłoszony ostatnio kandydatem na premiera z ramienia PiS, podkreślił, iż kto stawia własny interes ponad dobro formacji, ten nie może liczyć na jego wsparcie. Sytuację zaognia dodatkowo fakt, iż sam Jarosław Kaczyński miał zapowiedzieć grupie bliskich współpracowników, iż politycy PiS, którzy zapiszą się do stowarzyszenia Morawieckiego, nie znajdą później miejsca na listach wyborczych – jak podaje TVN24. Dzisiejsze spotkanie na Nowogrodzkiej może być więc próbą zdyscyplinowania posłów i pokazaniem jedności, która – jak widać – mocno trzeszczy w szwach.
Kłopoty w partyjnej kasie
Drugim, niemniej ważnym powodem nagłego wezwania parlamentarzystów, może być trudna sytuacja finansowa PiS. Podczas czwartkowej konferencji obecny ma być skarbnik partii, Henryk Kowalczyk, który już wcześniej przyznawał, iż partia boryka się z brakiem gotówki. Wypłacone środki starczają zaledwie na bieżącą egzystencję biur, a ambicje prezesa są znacznie większe.
PiS potrzebuje pieniędzy na szeroko zakrojone działania programowe i systematyczne debaty. Brak stabilnego finansowania w połączeniu z widmem wewnętrznego rozłamu nie sprzyja dobrym informacjom. Jarosław Kaczyński stanie dziś przed wyzwaniem nie tylko ugaszenia "buntu" Morawieckiego, ale też przekonania swoich posłów, iż partia wciąż ma środki i siłę, by walczyć o powrót do władzy. Wynik tego spotkania może trwale zmienić układ sił w polskiej prawicy.











