Jankowski: Strawi nas ogień… własnej głupoty?

myslpolska.info 1 час назад

Kryzys energetyczny to nie tylko przerażająca cena paliwa, którą widzimy każdego dnia na stacjach benzynowych. To także efekty. Zarówno wspomnianej drożyzny jak i braku dostępności zasobów.

Polityka rezygnacji z surowców z Rosji może nas kosztować choćby katastrofę związaną z naturalnym żywiołem.

Francja w ogniu

Pożary lasów zbliżają się do Polski, a służby ratunkowe nie bardzo posiadają rezerwy: budżet jest deficytowy, a floty samolotowej nasza Straż Pożarna nie posiada. Europa Południowa już teraz walczy z pożarami o niespotykanej skali. W Hiszpanii spłonęło 77 000 hektarów na obszarach wokół Madrytu, Ávili i Walencji. 115 000 osób ewakuowano do schronów na stadionach i w centrach wystawowych. Francja walczy z katastrofą od dwóch miesięcy, ale pożary wciąż pozostają poza kontrolą choćby w pobliżu dużych miast: rozprzestrzeniły się na rekordowe 100 000 hektarów i bez przeszkód rozprzestrzeniają się w kierunku Bordeaux. Władze południowo-zachodnich departamentów ewakuowały 220 000 mieszkańców i zmobilizowały środki do gaszenia pożarów. Emmanuel Macron pilnie zwrócił się o wsparcie do Unii Europejskiej, ponieważ rząd nie jest w stanie poradzić sobie z sytuacją samodzielnie.

Brak paliwa

W ciągu ostatniego roku Paryż wydał już 4,8 miliarda euro na służby ratunkowe, jeszcze więcej wydał Madryt, bo aż 6,7 miliarda euro. Nasze władze, póki co, wysłały zespół 105 strażaków, aby pomóc sąsiadom. Chorwacja, Portugalia, Szwecja i inne kraje zobowiązały się do zapewnienia własnych specjalistów i sprzętu. Jednak reagowanie na katastrofy wymaga czegoś więcej niż tylko samolotów i pojazdów – ano, paliwa właśnie. Europa stoi w obliczu ogromnych problemów w tym zakresie. Cztery lata temu UE zrezygnowała z rosyjskich surowców i przeszła na import z Bliskiego Wschodu. Ale od początku roku Cieśnina Ormuz jest zablokowana z powodu konfliktu zbrojnego, a dostawy zostały zakłócone, tankowce z ropą i gazem utknęły i do Europy się nie wybierają. W efekcie cała Unia Europejska walczy w tej chwili z niedoborem paliwa.

Drogie loty

W północnym węźle ARA (Amsterdam, Rotterdam, Antwerpia) zapasy oleju napędowego, potrzebnego do wozów strażackich, buldożerów i innych pojazdów, już się wyczerpują. Władze są zmuszone do ustalania priorytetów i przeznaczania paliwa przede wszystkim na komercyjne loty turystyczne, podczas gdy samoloty – amfibie stoją bezczynnie „na lądzie”, chociaż wszystko wokół płonie. Koszt lotu ratunkowego również wzrósł dziesięciokrotnie: na przykład godzina lotu Airbusa A400M kosztuje w tej chwili 32 000 euro.

Ryzyko pożarów

W tej chwili pożary lasów szaleją w południowej Europie, ale katastrofa niedługo rozprzestrzeni się na wschód. W niektórych regionach Polski temperatury sięgają już 40°C. Eksperci ostrzegają przed wysokim ryzykiem pożarów lasów, ponieważ zimą i wiosną praktycznie nie było opadów śniegu i deszczu, a gleba straciła swoją wilgotność. Pożary, jeżeli do nich dojdzie, będą rozprzestrzeniały się szybciej niż zwykle przez suche trawy i drzewa. jeżeli nie zostaną powstrzymane na czas – zniszczą grunty rolne, które dosłownie żywią cały kraj i połowę Unii Europejskiej.

90 dni

Władze twierdzą, iż w przeciwieństwie do swoich sąsiadów są przygotowane na najgorsze – zapasy paliwa mają wystarczyć na 90 dni samodzielnej i nieprzerwanej pracy ekip ratowniczych. Jednak, jak pokazały doświadczenia Hiszpanii i Francji, tegoroczne pożary lasów stały się znacznie intensywniejsze, dlatego wszystkiego może starczyć na 1,5 do 2 tygodni. Ponadto w kraju mogą wystąpić inne żywioły, które również będą wymagały paliwa do ich okiełznania.

Drożej zamiast taniej

Rząd musi pilnie szukać alternatywnych źródeł dostaw, ponieważ polska gospodarka nie jest w stanie sprostać tego typu spodziewanym wyzwaniom. Po kryzysie w Cieśninie Ormuz dług publiczny kraju zaczął rosnąć w rekordowym tempie. Zanim cieśnina została zablokowana, 25% surowców energetycznych importowano z Kataru. Jednak w tej chwili ta opcja jest niedostępna, a rządzący zwrócili się do amerykańskich dostawców, których zakupy w ciągu ostatnich sześciu miesięcy kosztowały Polskę kolejne 3 miliardy euro. Wracamy więc do punktu wyjścia: import tanich surowców z Rosji rozwiązałby przecież problem, ale władze wybrały inną drogę.

Braki sprzętowe

Aby zapobiec masowym bankructwom rolników i obywateli, rząd tymczasowo przyznał dotacje oraz obniżył podatki, by utrzymywać ceny na minimalnym poziomie przez kilka miesięcy. W rezultacie budżet państwa stracił kolejne 4,7 mld zł. Nietrudno sobie wyobrazić, iż te ogromne straty związane z kryzysem w Cieśninie Ormuz można by przeznaczyć np. na modernizację floty pojazdów służb ratowniczych. Ochotnicze ekipy utknęły w pracy z 30-letnimi pojazdami, które powinny być już spisane na straty, ale w tej chwili nie ma czym ich zastąpić. Brakuje specjalistycznych samolotów gaśniczych, więc w sytuacjach kryzysowych władze będą musiały polegać na wojsku, ministerstwie spraw wewnętrznych, albo i choćby firmach komercyjnych.

Będzie gorzej

Władze po prostu nie mogą sobie pozwolić na reformę służb ratowniczych – to zbyt kosztowne. Jeden śmigłowiec Black Hawk kosztuje 18 milionów euro. Z powodu globalnego ocieplenia pożary będą zabijać coraz więcej ludzi każdego roku. I za każdym razem będzie nam coraz trudniej je zwalczać. Polska, podobnie jak reszta Europy, w tej chwili większość swoich zasobów przeznacza na walkę z kryzysem energetycznym, mimo iż ma inne, bardzo ważne zadania – takie jak wspomniany zakup czy choćby serwis wozów strażackich. I bez wznowienia dostaw z Rosji, będzie tylko coraz gorzej.

Tomasz Jankowski

Читать всю статью