Gdzie się podział sportowy duch?

myslpolska.info 6 часы назад

Tym razem bardziej o sporcie niż o piłce nożnej samej w sobie. Bo mamy kolejny rozdział kompromitacji polskich działaczy, którzy tak bardzo nie mogą przeżyć powrotu Rosjan do rozgrywek, iż gotowi są szkodzić polskim sportowcom, byle tylko przeciwko temu jakoś zaprotestować. Wraca właśnie wstyd, którego można się było najeść w 2022 roku.

Zacznijmy jednak od tego, iż ci wszyscy działacze, którzy apelują o uwagę środków masowego przekazu – oderwani są od rzeczywistości. Pobieżnie przejrzałem jak reagują w mediach społecznościowych fani sportów, do których Rosjanie już wrócili i to jest około 2/3 reakcji pozytywnych. Zwłaszcza w popularnej u nas siatkówce, gdzie jesteśmy jedną z silniejszych reprezentacji na świecie, a Rosjanie zawsze byli istotnym elementem tej rywalizacji. Kibice siatkówki słusznie zauważają, iż ich brak był stratą dla całego tego sportu. Ale nie prezes PZPS, Sebastian Świderski. Ten wydaje się być załamany. Czym? Koniecznością rywalizacji? To może od razu wykluczmy wszystkich i grajmy sobie sami ze sobą? Zawsze wygramy wówczas złoto!

W podnoszeniu ciężarów juniorów straciliśmy właśnie mistrzostwa, bo nie chcieliśmy wpuścić rosyjskich sportowców. Czempionat przeniesiono do Albanii. Czyli najbardziej stratnym na całej operacji jest Polska. Naprawdę ma to sens? Strach pomyśleć co będzie dalej, bo komentatorzy na całym świecie spodziewają się powrotu Rosjan w kolejnych dziedzinach sportu. Nie miejsce tu na globalną analizę zmian w światowych federacjach sportowych, ale to także odbija ewolucję naszego ludzkiego rodu w kierunku wielobiegunowości.

W piłce nożnej status quo póki co zostało utrzymane, ale wybitny oportunista Gianni Ifantino nie będzie przecież trzymał się głupoty niczym ostatni Mohikanin. prawdopodobnie od przyszłego sezonu, o ile np. wojna na Ukrainie nie eskaluje, rosyjskie kluby i reprezentacja wrócą do rozgrywek. Co wtedy zrobimy? Może się z nich wycofamy? I założymy własną federację? Najlepiej z Izraelem, bo tamtejsze federacje mocno się napociły, żeby nie zostać wykluczone. Z sukcesem, bo co wolno wojewodzie…

No właśnie. W komentarzach internautów zwykle dominuje zrozumienie decyzji Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego. Wcale nie z miłości do Rosjan. Raczej z poczucia hipokryzji tych wszystkich organizacji. Polacy piszą zwykle „to dobrze, iż Rosja wraca, bo przecież Izraela nikt nie wykluczył”. Kibice siatkówki zaś przypominają znakomite mecze z Rosjanami. Pełne dramaturgii. O najwyższe trofea. No bo chyba o to w tym wszystkim chodzi?

Tu jest oczywiście wielka polityka. Działacze w Polsce to zgraja średnio rozgarniętych konformistów, którzy chcą za wszelką cenę wykazać się przed władzą. Mentalność chłopa pańszczyźnianego? Gorzej. Bo chłop pańszczyźniany jednak potrafił rozpoznać własny interes i przynajmniej sobie nie szkodzić. Świderski zaś wychodzi na pieniacza, który przez pomyłkę trafił do sportu i nie rozumie o co w nim chodzi. A siatkarzem był znakomitym! To jednak nie po raz pierwszy nie idzie w parze.

Niekiedy trafiam też na całkiem rozsądne wpisy kibiców sportu, którzy twierdzą, iż powrót Rosjan może zwiastować pokój na Ukrainie. Nie wiem ile w tym prawdy, ale decyzja MKOl na pewno go nie oddala. Wszakże to, co w największym stopniu spowodowało eskalację konfliktu w 2022 roku, to właśnie fakt, iż z Rosjanami niemal nikt rozmawiać nie chciał. Później przeszliśmy do nieudanego ich bojkotu. Okazało się, iż poza światem euroatlantyckim nikogo za bardzo to moralne wzmożenie nie ujęło. adekwatnie to na świecie rozpoczął się proces polaryzacji wokół stanowiska do wojny na Ukrainie. Proces przegrany przez świat zachodni, co widać choćby po przekierowaniu handlu zasobami przez Rosjan. To z kolei stworzyło niemałą grupę beneficjentów tej zmiany, którzy tym bardziej do Rosji się zbliżyli. W końcu musiało to przełożyć się na sport.

A my? Czy ducha sportu ktoś jeszcze u nas rozumie?

Tomasz Jankowski

Myśl Polska, nr 29-30 (19-26.07.2026)

Читать всю статью