W Lublinie 24 sierpnia odbędą się główne obchody 35. rocznicy Dnia Niepodległości Ukrainy: o 15:00 nabożeństwo i wieńce przy ul. Lipowej, o 16:30 uroczystość przy konsulacie, o 17:30 wydarzenie na Placu Litewskim. Dla Polski to sprawa bezpieczeństwa, pamięci i twardej polityki wobec Rosji.
Główne uroczystości 24 sierpnia
Lublin w poniedziałek, 24 sierpnia, będzie jednym z najważniejszych polskich miejsc obchodów Dnia Niepodległości Ukrainy. Jak wynika z programu opublikowanego przez Dziennik Wschodni, oficjalne wydarzenia potrwają od 22 do 29 sierpnia, ale główna część przypada właśnie na dzień święta.
Pierwszy punkt głównych obchodów wyznaczono na 15:00 przy prawosławnej nekropolii na Lipowej. Uczestnicy mają modlić się i oddać hołd przy miejscu upamiętniającym żołnierzy Armii Ukraińskiej Republiki Ludowej. To nie jest przypadkowy adres. Pamięć o żołnierzach URL dotyka tej części historii, w której Polacy i Ukraińcy, przy wszystkich dramatycznych sporach późniejszych dekad, mieli wspólnego przeciwnika: bolszewickie imperium.
Kolejna część rozpocznie się o 16:30 przy siedzibie ukraińskiego konsulatu na Spokojnej. W programie są hymny obu państw, ceremonia flagowa oraz rozwinięcie 20-metrowej flagi polsko-ukraińskiej. O 17:30 wydarzenia przeniosą się na Plac Litewski, gdzie przewidziano publiczne spotkanie pod hasłem „Niepodległość w sercu. Jedność w działaniu!”. Wieczorem, od 20:00 do północy, plac ma zostać rozświetlony kolorami Ukrainy.
Lublin jako zaplecze wschodniej polityki
Lublin od początku pełnoskalowej agresji Rosji na Ukrainę był miastem pierwszego kontaktu: logistycznym, humanitarnym i społecznym. Według lokalnych informacji przez miasto przeszło ponad 1,2 mln uchodźców z Ukrainy. To pokazuje skalę realnej pomocy, ale też skalę obciążenia, które spadło na polskie samorządy, służby, organizacje i zwykłe rodziny.
Dlatego takie obchody trzeba widzieć szerzej niż przez pryzmat ceremonii. Dla Polski wolna Ukraina jest buforem przed rosyjskim imperializmem. To fakt geopolityczny, a nie sentymentalne hasło. Moskwa od lat traktuje Europę Środkową jak teren nacisku, szantażu i wojny informacyjnej. Każdy dzień oporu na Ukrainie odsuwa część tej presji od polskiej granicy.
Ale polska racja stanu nie oznacza bezwarunkowego entuzjazmu. Oznacza twardą pomoc tam, gdzie leży nasze bezpieczeństwo, i równie twardą rozmowę o sprawach trudnych: pamięci Wołynia, prawach Polaków na Ukrainie, kosztach pomocy i zasadach obecności uchodźców w Polsce. Dojrzała polityka nie polega na udawaniu, iż problemów nie ma. Polega na tym, iż nie oddaje się ich Moskwie jako paliwa do skłócania narodów.
Niepodległość Ukrainy ma znaczenie dla Polski
Dzień Niepodległości Ukrainy obchodzony jest 24 sierpnia, w rocznicę uchwalenia w 1991 roku aktu niepodległości. Senat RP przypomina, iż w referendum z 1 grudnia 1991 roku 90 procent głosujących opowiedziało się za niepodległością, a Polska była jednym z pierwszych państw, które ją uznały.
To ważne także z polskiego punktu widzenia. Upadek Związku Sowieckiego otworzył Europie Środkowej przestrzeń suwerenności, której nie wolno dziś lekkomyślnie oddawać ani Moskwie, ani biurokratycznym projektom rozmywania państw narodowych. Niepodległość ma sens wtedy, gdy naród sam decyduje o swoim losie, granicach, wojsku, gospodarce i pamięci.
W Lublinie ten wymiar będzie szczególnie widoczny. Miasto leży blisko wschodniej granicy, ma własne doświadczenie pomocy uchodźcom i jest miejscem, gdzie polityka wschodnia nie jest abstrakcją z gabinetów. Tutaj widać, iż wojna na Ukrainie oznacza konkret: kolejki na przejściach, ruch pomocy, koszty administracyjne, presję na usługi publiczne i konieczność utrzymania porządku.
Solidarność bez naiwności
Program rocznicowy obejmuje także wydarzenia kulturalne, sportowe i religijne. Lublin112 podaje za Konsulatem Generalnym Ukrainy w Lublinie, iż 26 sierpnia w cerkwi św. Jozafata wystąpi lwowski zespół YOSYFOVYCH LIVE, a 29 sierpnia, w Dniu Pamięci Obrońców i Obrończyń Ukrainy, odprawiona zostanie panachyda i złożone zostaną słoneczniki przy fotografiach poległych żołnierzy.
Taki ton jest adekwatny: modlitwa, pamięć, powaga. Polska prawica nie musi wybierać między współczuciem dla ofiar rosyjskiej agresji a obroną polskiego interesu. Jedno bez drugiego byłoby błędem. Współczucie bez realizmu staje się polityką bez granic. Realizm bez pamięci o ofiarach robi się cyniczny.
Stawka jest prosta. Polska ma wspierać to, co osłabia rosyjski imperializm i wzmacnia nasze bezpieczeństwo, ale ma robić to jako państwo świadome własnej historii, własnych kosztów i własnych warunków. Lublin 24 sierpnia będzie przypominał właśnie o tej trudnej, ale koniecznej równowadze.
Źródło: Polskie Radio Lublin, Dziennik Wschodni, Lublin112, Senat RP.
Źródło: Polskie Radio Lublin













