Drony z materiałem wybuchowym pod Lipskiem. Merz ostrzega Niemcy

dzienniknarodowy.pl 7 часы назад
Zdjęcie: Drony z materiałem wybuchowym pod Lipskiem. Merz ostrzega Niemcy


Niemieccy śledczy ustalają okoliczności próby ataku na lotnisko Lipsk/Halle, gdzie w sierpniu wykryto drony i podejrzany materiał wybuchowy. Kanclerz Friedrich Merz 25 sierpnia zapowiedział, iż sprawcy „zapłacą za to”. Dla Polski to sygnał: wojna hybrydowa przesuwa się bliżej naszej zachodniej granicy.

Lotnisko, drony i niemiecki alarm

Niemieckie media podały, iż wokół lotniska Lipsk/Halle śledczy znaleźli kolejne elementy wskazujące na próbę ataku z użyciem kilku dronów. Według Deutsche Welle jeden z obiektów miał zostać odnaleziony 14 sierpnia w rejonie Kabelsketal, na zachód od portu lotniczego, wraz z substancją ocenianą wstępnie jako około 50 gramów heksogenu. To nie jest zwykły incydent z hobbystycznym dronem. To test bezpieczeństwa państwa, które przez lata wierzyło, iż geografia i procedury wystarczą za tarczę.

Pierwszy sygnał pojawił się na początku sierpnia. Na lotnisku wykryto drona z materiałem wybuchowym i zapalnikiem, w pobliżu ukraińskiego samolotu transportowego. Sprawę przejęła niemiecka Prokuratura Federalna, wskazując, iż zdarzenie mogło zagrozić bezpieczeństwu wewnętrznemu i zewnętrznemu RFN. Dla portu używanego w logistyce NATO i transportach związanych z pomocą dla Ukrainy to fakt ciężki politycznie.

Merz mówi o cenie za ataki

Kanclerz Friedrich Merz odniósł się do sprawy 25 sierpnia, przed posiedzeniem gabinetu w brandenburskim Neuhardenbergu. Zapowiedział, iż rząd niedługo przedstawi informacje o sprawcach, a odpowiedzialni za ataki hybrydowe na Niemcy poniosą konsekwencje. W podobnym duchu sprawę opisała Anadolu Agency, odnotowując zapowiedź ustaleń rządu federalnego.

To ważne także dla polskiego czytelnika. Niemcy są naszym sąsiadem, gospodarczym partnerem i jednocześnie państwem, którego polityka przez lata bywała wobec Rosji miękka, handlowa i naiwna. Dziś Berlin odkrywa, iż wojna hybrydowa nie zatrzymuje się na linii frontu na Ukrainie. Uderza w logistykę, lotniska, transport, infrastrukturę i nastroje społeczne.

Polska nie może spać spokojnie

W polskiej debacie trzeba zachować chłodną głowę. Nie ma publicznie przedstawionego, oficjalnego dowodu przesądzającego, kto stał za próbą ataku pod Lipskiem. Są jednak okoliczności, które każą patrzeć na sprawę jak na element szerszej presji na państwa wspierające Kijów. W tym sensie niemiecki problem staje się problemem całej wschodniej flanki.

Dla Polski lekcja jest prosta. Suwerenność nie istnieje bez realnej ochrony infrastruktury krytycznej. Lotniska, terminale paliwowe, kolej, porty i centra logistyczne muszą być traktowane jak cele potencjalnego sabotażu. W ostatnich miesiącach Dziennik Narodowy pisał już o tym, iż Berlin próbuje odbudowywać twardą politykę bezpieczeństwa, ale niemieckie zapóźnienia są widoczne gołym okiem.

Hybrydowa presja na Europę

Wojna hybrydowa działa właśnie tak: poniżej progu otwartej wojny, ale powyżej zwykłej przestępczości. Ma wywoływać strach, paraliż decyzyjny i spory wewnętrzne. Dron z ładunkiem przy lotnisku nie musi wybuchnąć, aby spełnić część zadania. Wystarczy, iż państwo zaczyna zadawać pytanie, czy potrafi ochronić własne niebo nad strategicznym węzłem transportowym.

Polska nie powinna czekać, aż podobny scenariusz wydarzy się u nas. Potrzebne są szybkie procedury antydronowe, ochrona portów lotniczych i jasna odpowiedzialność służb. W tle jest też polityka wobec Niemiec. Sąsiedztwo z Berlinem nie może oznaczać ślepego zaufania do niemieckiej sprawności. O relacjach z Merzem pisaliśmy szerzej przy okazji pytania, czy nowe otwarcie z Warszawą nie stanie się kolejnym aktem poddaństwa wobec Berlina.

Stawka: bezpieczeństwo Polaków

Jeżeli sabotaż w Europie staje się codzienną metodą nacisku, Polska musi myśleć kategoriami państwa frontowego. Nie w sensie paniki, ale odpowiedzialności. Nasze bezpieczeństwo nie zależy od uspokajających komunikatów, tylko od odporności instytucji, ochrony infrastruktury i gotowości do nazwania zagrożenia po imieniu.

Niemcy dostały ostrzeżenie pod Lipskiem. Polska powinna wyciągnąć z niego wnioski szybciej niż Berlin.

Źródło: Interia, Deutsche Welle, Anadolu Agency

Źródło: Interia Wydarzenia

Читать всю статью