Deportacje z Polski wzrosły o ponad 300 proc. Państwo zaczyna egzekwować prawo

dzienniknarodowy.pl 13 часы назад
Zdjęcie: Deportacje z Polski wzrosły o ponad 300 proc. Państwo zaczyna egzekwować prawo


W 2026 roku liczba deportacji z Polski wzrosła o ponad 300 proc., a najliczniejszą grupą wśród wydalanych są Ukraińcy, podała Interia za danymi, do których dotarła. Dla Polaków oznacza to jedno: państwo po latach presji migracyjnej musi realnie kontrolować pobyt, bezpieczeństwo i koszty.

Rekordowy rok deportacji

W 2026 roku deportacje z Polski przyspieszyły w skali, której nie da się sprowadzić do zwykłej statystyki. Interia podała, iż liczba deportacji wzrosła o ponad 300 proc., a obecny rok może być rekordowy. Wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Maciej Duszczyk wskazał w rozmowie z portalem, iż najliczniejszą grupę wśród deportowanych stanowią Ukraińcy. Wynika to z prostego faktu: to właśnie obywatele Ukrainy są najliczniejszą grupą cudzoziemców w Polsce.

To zdanie trzeba postawić uczciwie. Nie chodzi o odpowiedzialność zbiorową ani o wrogość wobec ludzi z powodu pochodzenia. Chodzi o elementarną zasadę państwa: kto przebywa w Polsce, ma przestrzegać polskiego prawa. jeżeli decyzja administracyjna lub sądowa nakazuje wyjazd, państwo ma obowiązek ją wykonać. Inaczej prawo staje się dekoracją.

Dane pokazują skalę problemu

Szerszy obraz potwierdzają dane opisywane przez „Rzeczpospolitą”. Według informacji przekazanych przez Straż Graniczną, w pierwszej połowie 2026 roku wydalono z Polski 5640 cudzoziemców. Dla porównania, w całym 2025 roku było to 7345 osób, w 2024 roku 7098, w 2023 roku 5275, a w 2022 roku 7572. To pokazuje, iż rok 2026 idzie w stronę wyniku, który przebije poprzednie lata.

W tej debacie przydatny jest kontekst, bo same hasła niczego nie załatwią. Pisaliśmy już, ilu Ukraińców i cudzoziemców jest w Polsce według danych 2026. Skala obecności cudzoziemców oznacza większą odpowiedzialność administracji, policji, sądów i Straży Granicznej. Państwo, które wpuszcza, musi także sprawdzać, rozliczać i w razie potrzeby odsyłać.

Prawo zamiast moralnego szantażu

Liberalna część debaty lubi przedstawiać każdą rozmowę o deportacjach jako brutalność. To wygodne uproszczenie. Deportacja po zakończonej procedurze nie jest zemstą, ale wykonaniem prawa. Zwłaszcza wtedy, gdy chodzi o osoby łamiące przepisy pobytowe, mające wyroki albo objęte decyzją o zobowiązaniu do powrotu.

W ostatnich tygodniach temat wrócił także w sporze politycznym o deportacje Ukraińców i granice polskiego realizmu. Rząd i opozycja mogą przerzucać się deklaracjami, ale stawka dla obywateli jest znacznie bardziej praktyczna: bezpieczeństwo na ulicach, uczciwy rynek pracy, obciążenie usług publicznych i wiarygodność decyzji państwa. Bez egzekucji prawa rośnie szara strefa, a razem z nią napięcia społeczne.

Ukraińcy są najliczniejsi, więc najczęściej trafiają do statystyk

Wypowiedź Macieja Duszczyka wymaga precyzji. Skoro Ukraińcy są najliczniejszą grupą cudzoziemców w Polsce, naturalnie częściej pojawiają się także w statystykach deportacyjnych. Nie wolno z tego robić oskarżenia wobec całej narodowości. Wolno i trzeba natomiast pytać, czy polskie instytucje mają pełną kontrolę nad pobytem, pracą, świadczeniami i osobami po wyrokach.

Ten problem widać w kolejnych komunikatach służb. Opisywaliśmy sprawę, gdy Straż Graniczna wydaliła 38-letniego Ukraińca po wyrokach i zakończeniu kary. Tak działa normalny porządek prawny: gościnność nie znosi odpowiedzialności, a pobyt w Polsce nie jest przywilejem bez warunków.

Interes Polski jest miarą

Polska udzieliła ogromnej pomocy ludziom uciekającym przed rosyjską agresją na Ukrainie. Tego faktu nie trzeba ani umniejszać, ani wykorzystywać jako argumentu za bezterminowym rozluźnieniem zasad. Właśnie dlatego, iż Polska poniosła realny koszt i realne ryzyko, ma pełne prawo wymagać porządku. Od cudzoziemców, od pracodawców, od własnej administracji.

W praktyce oznacza to prosty program: szybkie procedury, dobra ewidencja, kontrola legalnej pracy, sprawne wykonywanie decyzji powrotowych i twarde odsyłanie osób, które zagrażają bezpieczeństwu albo lekceważą polskie prawo. Bez pogardy wobec człowieka. Bez udawania, iż problemu nie ma.

Państwo musi odzyskać sprawczość

Wzrost deportacji o ponad 300 proc. jest sygnałem, iż system zaczyna nadrabiać zaległości. Lepiej późno niż wcale, ale to dopiero początek. Polska nie może być krajem, w którym decyzja administracyjna latami pozostaje papierem, a ciężar chaosu spada na mieszkańców, szkoły, samorządy i służby.

Narodowy realizm nie polega na krzyku. Polega na tym, iż najpierw stawia się interes własnych obywateli. Pomoc sąsiadowi ma sens wtedy, gdy nie rozbraja polskiego państwa. Deportacje osób, które nie mają prawa zostać, są jednym z testów tej sprawczości.

Źródło: Interia Wydarzenia, „Rzeczpospolita”.

Źródło: Interia Wydarzenia

Читать всю статью