Czeskie śmigłowce w Polsce przeciw dronom

polska-zbrojna.pl 5 часы назад

Dwa śmigłowce i około stu ludzi liczy zespół zadaniowy, który Czechy przysłały, by wzmocnić ochronę granic Polski i zarazem NATO. Obecność tych maszyn w kontyngencie stacjonującym w pobliżu granicy z Białorusią jest tym, co wyróżnia tę natowską misję spośród innych. Chodzi o skuteczne i tanie zwalczanie obcych dronów, gdyby naruszyły sojuszniczą przestrzeń powietrzną.

– To pierwsza pod egidą NATO misja śmigłowców bojowych w Polsce. Czesi mają bardzo nowoczesne śmigłowce. Zarówno zmodernizowane Mi-17, obecne teraz u nas UH-1 Venom, jak i Vipery, które niedługo przylecą na kolejną zmianę, dysponują dużymi zdolnościami do zwalczania celów wolno lecących, takich jak drony uderzeniowe czy rozpoznawcze – powiedział zastępca dowódcy operacyjnego rodzajów sił zbrojnych gen. dyw. pil. Ireneusz Starzyński, który odwiedził czeskich żołnierzy. – Dla nas oznacza to wypełnienie luki w obecnych zdolnościach – w tej chwili dysponujemy flotą starszych śmigłowców bojowych, nowe są na etapie wdrażania; czekamy na AH-64E Apache, które tę lukę z pewnością wypełnią – dodał.

Jak zauważył oficer, „to także pokazanie siły Sojuszu”: – jeżeli gdzieś pojawią się jakieś braki, są uzupełniane zdolnościami innego państwa, a wszyscy razem działamy według standardów i procedur NATO – Czesi z 22 Bazy Lotnictwa Śmigłowcowego w Náměšti tak samo, jak nasze załogi śmigłowców, które patrolują granicę w innych rejonach – wskazał. Stwierdził również, iż zagrożenia ze strony BSP klasy Shahed są nowością dla wszystkich, a sojusznicy wymieniają się doświadczeniami w ich wykryciu i zwalczaniu. – Organizujemy cykliczne ćwiczenia obrony powietrznej, w które angażują się siły czeskie. Ostatnio wykorzystaliśmy w tym treningu dron PLargonia, nazywany „polskim Shahedem”; koledzy z Czech, naprowadzani przez polskie radary, przechwytywali obiekty i wychodzili na pozycje do ich zniszczenia, tak samo jak polskie samoloty F-16, MiG-29, FA-50. Po misji omawialiśmy ją, przedstawialiśmy wnioski – to owocuje wspólnymi procedurami i taktyką – podkreślił gen. Starzyński.

REKLAMA

Na odmienny niż w przeszłości charakter misji zwrócił też uwagę dowódca 22 Bazy Lotnictwa Śmigłowcowego w Náměšti gen. bryg. Petr Slíva. – To dla nas wyjątkowa misja, różni się od tych, które pełniliśmy w przeszłości. Przede wszystkim cieszymy się, iż możemy pomóc naszemu sojusznikowi w NATO i sąsiadowi oraz iż zrobiliśmy to szybko, bo kto pierwszy daje, dwa razy daje. Stacjonowaliśmy na Bałkanach, w Afganistanie, ale nie było dotychczas misji wykorzystania śmigłowców przeciw bezzałogowym statkom powietrznym. To dla nas coś nowego – przyznał.

– Dołożyliśmy starań, aby uwzględnić doświadczenia zdobyte zwłaszcza podczas konfliktu na Ukrainie w naszych taktykach, technikach i procedurach oraz programach szkoleniowych. Szkolenie z przeciwdziałania BSP obejmuje nie tylko teorię, ale także loty i strzelania na symulatorze, rzeczywiste loty, a zwieńczeniem jest certyfikacja, kiedy latamy i zestrzeliwujemy drony – relacjonował gen. Slíva.

Opisał także cechy sprzętu, którym posługuje się obecna zmiana – śmigłowca UH-1Y Venom, który Czesi kupili od USA wraz z uderzeniowymi AH-1Z Viper. – To mały, szybki i zwinny śmigłowiec, wyposażony w dwa karabiny w drzwiach po obu stronach kadłuba, zaawansowany system celowniczy, który ułatwia wykrycie i śledzenie celu w nocy; istotny jest także czynnik ekonomiczny – zestrzelenie drona z karabinu jest znacznie tańsze niż rakietą – zaznaczył.

Do aspektu ekonomicznego odniósł się także gen. dyw. Jaroslav Míka, zastępca dowódcy operacyjnego czeskich sił zbrojnych. – jeżeli spojrzymy na konflikty w Ukrainie czy na Bliskim Wschodzie, widać, iż obrońca jest w dość niekorzystnym położeniu. Systemy, które podsiadamy, sprawiają, iż nadmiernie reagujemy na zagrożenia dla naszej przestrzeni powietrznej – przyznał. – jeżeli użyję kierowanego pocisku rakietowego przeciw takiemu celowi jak Shahed, to oznacza to wysiłek, którego nie da się podejmować przez dłuższy czas. Z ekonomicznego punktu widzenia, jeżeli użyję pocisku za milion dolarów, by zniszczyć cel, który kosztuje 10 tys. dolarów, nadszarpnę nasze zasoby. Chodzi także o zdolności przemysłu, który nie może na taką skalę produkować zaawansowanych systemów jak Patriot czy inne środki obrony powietrznej. o ile zatem atakujący używa narzędzia, które kosztuje 10–40 tys. dolarów, moja reakcja powinna być efektywna i tańsza – wyjaśnił. – Czeskie siły zbrojne mnóstwo nauczyły się od Ukrainy, wnioski z tej nauki zaczęliśmy wykorzystywać w naszych jednostkach śmigłowcowych, by efektywnie przeciwdziałać zagrożeniom takim jak drony. Kiedy analizowaliśmy prośbę Polski o wsparcie w ochronie polskiej i natowskiej przestrzeni powietrznej, nie braliśmy pod uwagę Gripenów, ale śmigłowce, by wykorzystać to, czego się nauczyliśmy z konfliktu w Ukrainie. Znacznie taniej jest bowiem użyć kul karabinowych przeciw Shahedowi, niż zwalczać drony z myśliwców – dodał gen. Míka.

Zaznaczył zarazem, iż „nie ma idealnego rozwiązania”. – Śmigłowiec jest powolny, myśliwiec szybki. Odpowiedź powinna być złożona, nie można opierać się tylko na myśliwcach. Śmigłowce mogą latać z prędkością tak małą jak Shahedy, co ułatwia załodze identyfikację i zniszczenie obiektów z karabinów maszynowych i jest to bardzo tanie rozwiązanie. Mała prędkość jest jednocześnie wadą śmigłowców – jeżeli wykryje się drony na większym dystansie, śmigłowiec ich nie przechwyci. o ile użyje się myśliwców, można pokryć większy obszar. Jeszcze tańszym rozwiązaniem jest użycie systemów antydronowych, ale ich zasięg wynosi około 10 km, jest więc bardzo ograniczony, można je stosować do ochrony wybranych obiektów. Różne statki powietrzne dają pewną swobodę manewru i reakcji, dlatego nie można polegać tylko na naziemnej obronie powietrznej, to musi być złożony system – podkreślił czeski generał.

Zastępca dowódcy stacjonującej w tej chwili w Polsce jednostki opisał również jej codzienne funkcjonowanie. – Nasza misja polega na gotowości do startu w trybie alarmowym w razie naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej przez drony ze strony Rosji lub Białorusi. W przypadku otrzymania takiego sygnału w naszym systemie dowodzenia reagujemy natychmiast, startując i lecąc w rejon, gdzie są spodziewane drony. To proces oparty na kilkakrotnym sprawdzeniu obszaru, zanim użyjemy broni – zaznaczył. W ramach sojuszniczych procedur śmigłowcowy kontyngent z Czech, włączony w zintegrowany system obrony powietrznej przeciwrakietowej NATO (NATINAMDS), jest upoważniony wyłącznie do zestrzeliwania obiektów bezzałogowych.

Misja czeskiego kontyngentu, złożonego z załóg śmigłowców, obsługi naziemnej, pododdziałów straży pożarnej i zaopatrzenia, rozpoczęła się po incydentach naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej w nocy z 9 na 10 września 2025 roku. Rotacje realizowane są co trzy miesiące. Poprzednia zmiana była wyposażona w śmigłowce Mi-171Š. Po obecnej, z UH-1 Venom, dyżurować będzie kontyngent z bojowymi AH-1Z Viper.

Jakub Borowski
Читать всю статью