Chińscy pracownicy wykorzystują unijny zakaz produktów wytwarzanych pracą przymusową, by nagłaśniać systemowe nadgodziny. Filmy z instrukcjami zgłaszania firm zebrały na Douyin ponad 200 tys. wyświetleń. Przepisy zaczną być stosowane 14 grudnia 2027 r., a dla Polski stawką jest uczciwa konkurencja z importem opartym na łamaniu praw pracowniczych.
Pracownicy patrzą na dostęp do europejskiego rynku
Chińscy internauci udostępniają adresy stron, dane kontaktowe i instrukcje, które mają pomóc w przekazywaniu unijnym instytucjom informacji o możliwych naruszeniach prawa pracy. Reuters podał 26 sierpnia, iż materiały oznaczane na Douyin hasłami dotyczącymi unijnej procedury zgłoszeniowej przekroczyły 200 tys. wyświetleń. Jeden z filmów objaśniających sposób złożenia zawiadomienia zebrał 5442 polubienia i 714 udostępnień.
Punktem odniesienia jest tak zwana kultura 996: praca od godziny 9 rano do 9 wieczorem przez sześć dni w tygodniu. Oficjalne dane przywołane przez agencję wskazują, iż przeciętny tydzień pracy w Chinach przekracza 48 godzin, choć ustawowy limit wynosi 44 godziny. Na platformie RedNote wpis popierający sankcje za pracę przymusową zdobył niemal 3 tys. polubień, po czym został usunięty.
To znamienny sygnał. Pracownicy uznali, iż spór z własnym pracodawcą może zostać zlekceważony, ale groźba utraty dostępu do zachodnich klientów dotyka firmy w najczulszym miejscu. Mingwei Liu, dyrektor Centre for Global Work and Employment na Rutgers University, wskazał Reutersowi właśnie na tę różnicę w sile nacisku.
Zakaz zacznie działać w grudniu 2027 roku
Unijne rozporządzenie 2024/3015 zakazuje wprowadzania na rynek UE i wywozu z niego produktów powstałych z wykorzystaniem pracy przymusowej. Obejmuje towary bez względu na sektor i kraj pochodzenia. Przepisy będą stosowane od 14 grudnia 2027 r.
Trzeba zachować prawną precyzję. Każda nadgodzina nie staje się przez sam fakt przekroczenia normy pracą przymusową. Rozporządzenie odwołuje się do definicji pracy wykonywanej pod groźbą kary i bez dobrowolnej zgody pracownika. Skrajne, systemowe i nieopłacone nadgodziny mogą jednak stanowić sygnał ryzyka, który uruchomi badanie łańcucha dostaw.
Przedstawiciel Komisji Europejskiej przekazał Reutersowi, iż służby otrzymywały nieformalne doniesienia o naruszeniach, w tym o nadmiernych nadgodzinach, ale nie zaobserwowały ostatnio wyraźnego wzrostu liczby zgłoszeń. Oficjalny wspólny punkt przyjmowania zawiadomień ma zacząć działać dopiero wraz z pełnym stosowaniem przepisów. Obecna fala zainteresowania jest więc przede wszystkim presją publiczną i próbą przygotowania gruntu.
Chiński model kosztowy uderza w europejski przemysł
Sprawa ma wymiar większy niż pojedynczy konflikt w fabryce. Według Reutersa deficyt Europy w handlu z Chinami wynosił w ubiegłym roku około miliarda dolarów dziennie. Bruksela dała Pekinowi czas do października na zajęcie się nierównowagą, która osłabia europejską produkcję i miejsca pracy.
Niskie płace, słaba ochrona zatrudnionych i nadprodukcja pomagają chińskim eksporterom obniżać ceny. Europejska firma przestrzegająca norm nie konkuruje wtedy wyłącznie wydajnością. Mierzy się z modelem, w którym część kosztów przerzucono na pracownika. Spór o wolny handel i protekcjonizm nie może pomijać tego podstawowego zniekształcenia.
Dla Polski oznacza to presję na zakłady, wynagrodzenia i zdolność utrzymania własnego przemysłu. Nie chodzi o zamykanie rynku z powodów ideologicznych. Chodzi o egzekwowanie jednej miary wobec producenta polskiego i zagranicznego. Szersze ambicje gospodarcze i polityczne Chin każą patrzeć na dostęp do europejskiego rynku jako na narzędzie wpływu, a nie bezwarunkowy przywilej.
Bruksela ma narzędzie, państwa muszą pilnować wykonania
Unijny zakaz może służyć polskiemu interesowi, jeżeli będzie stosowany na podstawie dowodów, sprawnie i jednakowo. Federalizacja nie jest tu potrzebna. Potrzebne są skuteczne organy krajowe, kontrola celna oraz przejrzyste postępowania, w których importer może przedstawić dokumenty, a decyzja podlega sądowej kontroli.
Polska powinna wykorzystać nowe przepisy do ochrony uczciwej konkurencji, zarazem pilnując, by Komisja nie zamieniła ich w uznaniowy instrument polityczny. Chińscy pracownicy pokazują, gdzie znajduje się realna dźwignia: przy bramie do wspólnego rynku. Warszawa ma dopilnować, aby ta brama chroniła polskiego pracownika i przedsiębiorcę.
Źródło: Reuters, Komisja Europejska, EUR-Lex.
Źródło: Bankier.pl














![Wytropią każdego i nie dadzą się oszukać. Oto niezwykli funkcjonariusze na Podkarpaciu {ZDJĘCIA]](https://static2.halorzeszow.pl/data/articles/xga-16x9-wytropia-kazdego-i-nie-dadza-sie-oszukac-oto-niezwykli-funkcjonariusze-na-podkarpaciu-zdjecia-1787773152.jpg)