Ceuta znów pod presją. Plaża El Trampolín pełna migrantów

dzienniknarodowy.pl 5 часы назад
Zdjęcie: Ceuta znów pod presją. Plaża El Trampolín pełna migrantów


Hiszpańskie służby w piątek 21 sierpnia ponownie usuwały z plaży El Trampolín w Ceucie ponad tysiąc migrantów. Dzień wcześniej przeniesiono stamtąd ponad 1200 osób, ale część wróciła. To pokazuje, iż sama relokacja bez kontroli granicy nie rozwiązuje kryzysu.

El Trampolín wraca do punktu wyjścia

Ceuta znów stała się obrazem bezradności europejskiej polityki migracyjnej. Jak podał hiszpański HuffPost, w piątek rano na plaży El Trampolín pojawiło się ponownie ponad tysiąc migrantów, choć poprzedniego dnia teren był już objęty dużą operacją służb. Władze próbowały odzyskać kontrolę nad wybrzeżem, ale fakty są twarde: problem został przesunięty o kilkaset metrów, a nie rozwiązany.

Według doniesień z Ceuty wielu ludzi wróciło na plażę, bo uznało, iż obecność w tym miejscu może pomóc w dostaniu się do tymczasowych punktów recepcyjnych. To mechanizm znany z innych kryzysów na granicach Europy. Gdy państwo wysyła sygnał, iż presja ulicy i obozowiska wymuszają kolejne ustępstwa administracji, ruch migracyjny natychmiast się do tego dostosowuje.

Dziennik Narodowy pisał już, iż Ceuta stała się lekcją dla Europy. Teraz ta lekcja ma dalszy ciąg. Granica nie jest pojęciem abstrakcyjnym. To konkretna linia, której państwo albo broni, albo pozwala, by presja humanitarna, medialna i polityczna rozmyła jego decyzje.

Miejsca tymczasowe nie zastąpią polityki granicznej

Rząd w Madrycie uruchomił tymczasowe miejsca pobytu. Euronews informował, iż w czwartek zapowiedziano 1800 miejsc w tymczasowych schronieniach, a lokalne media pisały wcześniej o około 4000 osób przebywających na plaży. Skala jest więc większa niż doraźna logistyka.

Administracja centralna i władze Ceuty przygotowują kolejne lokalizacje: boisko Montesa nr 3, teren dawnej fabryki guano oraz obiekty Hípica. Brzmi to jak plan zarządzania kryzysem, ale w praktyce jest przyznaniem, iż hiszpańska enklawa została przeciążona. Miasto ma ograniczone zasoby, a mieszkańcy widzą, iż normalne funkcjonowanie przestrzeni publicznej zależy od decyzji podejmowanych z opóźnieniem w Madrycie i Brukseli.

To jest stawka także dla Polski. Kto dziś patrzy na Ceutę jak na odległy problem Hiszpanii, nie rozumie natury presji migracyjnej. Wczoraj była Lampedusa, dziś Ceuta, jutro może być dowolny odcinek granicy Unii, także ten, który Polska chroni przed presją ze Wschodu.

Bruksela mówi o powrotach, organizacje o azylu

W tle trwa spór o kierunek działań. Część instytucji unijnych i lokalnych władz wskazuje na potrzebę powrotów osób, które weszły nielegalnie, przy zachowaniu ochrony dla grup wrażliwych. Organizacje praw człowieka naciskają na indywidualne procedury i dostęp do azylu. Państwo musi umieć robić jedno i drugie: rozpatrywać rzeczywiste przypadki ochrony, ale jednocześnie jasno egzekwować prawo.

Problem zaczyna się wtedy, gdy wyjątek staje się zasadą. jeżeli każda masowa próba wejścia kończy się stworzeniem kolejnych miejsc recepcyjnych, granica przestaje odstraszać. Wtedy cierpią także sami migranci, bo rośnie ryzyko kolejnych prób, prowizorycznych obozów, chaosu i wykorzystania ludzi przez przemytników oraz politycznych graczy po obu stronach Morza Śródziemnego.

W tym sensie presja na Ceutę nie jest epizodem. To test odporności państwa. Hiszpania może oczywiście zapewniać pomoc humanitarną, ale musi też pilnować, by pomoc nie stała się zaproszeniem do powtarzania scen z El Trampolín.

Polska powinna wyciągnąć wnioski

Polska prawica powinna mówić o Ceucie bez złudzeń i bez pogardy wobec ludzi. Migranci są osobami w trudnym położeniu. Odpowiedzialność za porządek, bezpieczeństwo i reguły ponosi jednak państwo. Bez tego nie ma ani humanitaryzmu, ani sprawiedliwości, ani bezpieczeństwa mieszkańców.

Ceuta pokazuje, iż polityka migracyjna oparta na improwizacji kończy się paraliżem służb i utratą zaufania obywateli. Polska nie może dopuścić, by podobna logika weszła do naszej polityki granicznej przez boczne drzwi. Najpierw kontrola, potem procedury. Najpierw interes obywateli, potem presja ideologii.

Źródło: Do Rzeczy, Euronews, HuffPost España.

Źródło: Do Rzeczy

Читать всю статью