Ceuta pod presją. Migranci znów stali się narzędziem nacisku na europejską granicę

dzienniknarodowy.pl 3 часы назад
Zdjęcie: Ceuta pod presją. Migranci znów stali się narzędziem nacisku na europejską granicę


Dziesiątki tysięcy ludzi przedostały się pod koniec lipca z Maroka do hiszpańskiej Ceuty. Brytyjski „The Times” ocenia, iż kryzys nosi znamiona celowej presji ze strony Rabatu, podobnej do działań Białorusi przeciw Polsce. Za polityczne rozgrywki zapłacili ludzie, którzy zginęli podczas przeprawy, oraz mieszkańcy miasta pozostawionego z chaosem na granicy.

Dziesiątki tysięcy ludzi na granicy

30 i 31 lipca do Ceuty, hiszpańskiego miasta położonego na północnym wybrzeżu Afryki, przedostały się dziesiątki tysięcy migrantów. Associated Press podawała szacunki sięgające 50–60 tys. osób. Wielu ludzi próbowało opłynąć falochron lub przekroczyć granicę lądową. Hiszpania skierowała wojsko do wsparcia służb granicznych, a znaczna część przybyszów później wróciła do Maroka.

Bilans wydarzeń jest tragiczny. Według relacji hiszpańskich mediów w wodach wokół Ceuty odnaleziono ciała co najmniej 57 osób. Setki małoletnich pozostały po hiszpańskiej stronie w bardzo trudnym położeniu. Każda ocena polityczna musi uwzględniać ich godność. Ludzie szukający drogi do Europy nie mogą być traktowani przez państwa jak środek nacisku ani pozostawiani na szlaku, na którym giną.

Pytanie o rolę Maroka

Brytyjski „The Times”, cytowany przez Bankier.pl, uznał chaos w Ceucie za prowokację Maroka i przykład wykorzystywania migracji jako broni. Były zastępca dyrektora Frontexu Gil Arias powiedział Associated Press, iż jest przekonany, iż marokańskie władze musiały wiedzieć o tak masowym ruchu ludzi i były w niego pośrednio lub bezpośrednio zaangażowane. To poważna ocena ekspercka, choć publicznie dostępne informacje nie przesądzają jeszcze pełnego przebiegu operacji ani odpowiedzialności Rabatu.

Podejrzenia nie pojawiły się w próżni. W maju 2021 roku do Ceuty przedostało się ponad 8 tys. osób, gdy stosunki Hiszpanii i Maroka gwałtownie się pogorszyły. Źródłem sporu było przyjęcie w Hiszpanii Brahima Ghalego, przywódcy Frontu Polisario, który domaga się niepodległości Sahary Zachodniej. Tamten kryzys pokazał, iż kontrola migracji może zostać wykorzystana jako element nacisku między państwami.

Polska zna ten mechanizm

Porównanie z polsko-białoruską granicą jest uzasadnione na poziomie mechanizmu. Od 2021 roku reżim Aleksandra Łukaszenki sprowadzał migrantów na Białoruś i kierował ich ku granicom Polski, Litwy i Łotwy. Unia Europejska uznała te działania za instrumentalizację ludzi w ramach presji hybrydowej. Polska Straż Graniczna do dziś odpiera próby nielegalnego przekraczania granicy, a strefa buforowa została przedłużona w 2026 roku.

Nie oznacza to, iż sytuacje w Ceucie i na Podlasiu są identyczne. Inna jest geografia, skala i układ polityczny. Wspólna pozostaje podstawowa lekcja: państwo, które nie kontroluje swojej granicy, wystawia bezpieczeństwo obywateli na decyzje sąsiada i działania przemytników. Ochrona granicy nie jest wymierzona w godność migrantów. Ma zapobiegać chaosowi, śmierci na niebezpiecznych trasach oraz szantażowi politycznemu.

Granice muszą należeć do państw

Europa potrzebuje procedur azylowych, które działają na przejściach granicznych, sprawnej identyfikacji przybyszów oraz możliwości skutecznego odsyłania osób bez prawa pobytu. Potrzebuje też twardych warunków współpracy z państwami tranzytowymi. Pieniądze i umowy nie mogą kupować chwilowego spokoju za cenę zależności od władz, które w dogodnym momencie mogą poluzować kontrolę.

Dla Polski stawka jest bezpośrednia. Presja na granice nie zniknęła, a doświadczenie Ceuty potwierdza, iż migracja bywa narzędziem polityki zagranicznej. Warszawa ma obowiązek bronić własnej granicy, nie pozwolić odebrać sobie prawa do decydowania, kto wjeżdża do kraju, i jednocześnie wymagać humanitarnego traktowania każdego człowieka. Suwerenność oraz godność można i trzeba chronić razem.

Źródło: Bankier.pl

Читать всю статью