Bruksela zatwierdza 6,1 mld euro dla Kijowa. Polska musi liczyć interes

dzienniknarodowy.pl 4 часы назад
Zdjęcie: Bruksela zatwierdza 6,1 mld euro dla Kijowa. Polska musi liczyć interes


Komisja Europejska 24 sierpnia zatwierdziła 6,1 mld euro na systemy obrony powietrznej i przeciwrakietowej, rakiety, amunicję oraz radary dla Ukrainy. Decyzję ogłoszono w 35. rocznicę niepodległości Ukrainy. Dla Polski oznacza to jedno: pomoc Kijowowi musi iść razem z twardym pilnowaniem naszego bezpieczeństwa.

Bruksela ogłasza pieniądze w dniu ukraińskiego święta

Komisja Europejska ogłosiła kolejną transzę wsparcia wojskowego dla Kijowa w chwili dobranej symbolicznie. 24 sierpnia Ukraina obchodzi 35. rocznicę ogłoszenia niepodległości, a do Kijowa przyjechali europejscy liderzy, w tym przewodniczący Rady Europejskiej António Costa, premier Luksemburga Luc Frieden, prezydent Mołdawii Maia Sandu i prezydent Estonii Alar Karis. Według relacji brytyjskich mediów w Kijowie pojawił się także premier Wielkiej Brytanii Andy Burnham.

Jak podał „The Guardian”, Ursula von der Leyen poinformowała, iż Unia Europejska zatwierdziła 6,1 mld euro pomocy wojskowej dla Ukrainy. Pieniądze mają trafić na obronę powietrzną i przeciwrakietową, rakiety, amunicję oraz radary. To nie jest gest ceremonialny. To odpowiedź na realną presję rosyjskich uderzeń, zwłaszcza rakietowych i dronowych.

Wojna Rosji i interes Polski

Polska ma w tej sprawie jasny interes narodowy. Rosja nie może wygrać wojny i wypchnąć swojej przemocy bliżej naszych granic. Pomoc dla państwa walczącego z Moskwą jest racjonalna, jeżeli wzmacnia bezpieczeństwo regionu i nie odbywa się kosztem polskiej tarczy, polskiej armii oraz polskich podatników bez kontroli.

Tu zaczyna się najważniejsze pytanie dla Warszawy. Bruksela lubi przedstawiać wielkie pakiety jako dowód własnej sprawczości, ale rachunek za europejską politykę obronną płacą państwa narodowe. Polska nie może być jedynie logistycznym zapleczem i politycznym wykonawcą decyzji podjętych gdzie indziej. Ma prawo wymagać, by każda transza pomocy była połączona z odbudową własnych zdolności.

Dziennik Narodowy pisał już, iż Ukraina chce wydać unijne miliardy na obronę nieba. Dzisiejsza decyzja potwierdza kierunek: priorytetem są pociski, radary i systemy przechwytujące. To rozsądne, bo bez obrony powietrznej miasta, elektrownie i zakłady przemysłowe pozostają zakładnikami rosyjskich salw.

Unijne miliardy, narodowe rachunki

Na stronie Komisji Europejskiej dotyczącej wsparcia dla Ukrainy zapisano, iż instrument Ukraine Support Loan przewiduje do 90 mld euro pomocy, z czego 60 mld euro ma wzmacniać obronność i przemysł obronny Ukrainy, a 30 mld euro funkcjonowanie państwa. Na 2026 rok decyzja Rady przewiduje do 45 mld euro, w tym 28,3 mld euro na zdolności obronno-przemysłowe.

To skala, której nie wolno przykryć samym językiem solidarności. jeżeli pieniądze idą głównie przez europejskie mechanizmy, polski rząd ma obowiązek pilnować udziału polskiego przemysłu, polskich firm logistycznych i polskich interesów bezpieczeństwa. Inaczej powstanie znany model: ryzyko na wschodniej flance, zyski w starych stolicach Unii, a Warszawa ma tylko potakiwać.

Przywódcy w Kijowie i sygnał dla Moskwy

Obecność europejskich przywódców w Kijowie ma znaczenie polityczne. Rosja ma zobaczyć, iż Ukraina nie zostaje sama w dniu własnej niepodległości. To sygnał potrzebny, bo Kreml rozumie przede wszystkim koszt, siłę i konsekwencję. Słowa bez dostaw są puste. Dostawy bez strategii też są słabe.

Według relacji mediów Andy Burnham ma zapowiedzieć wsparcie dla francusko-ukraińskich prac nad lokalną produkcją pocisków dalekiego zasięgu SCALP/Storm Shadow. To kolejny element tej samej układanki: Kijów ma nie tylko otrzymywać broń, ale stopniowo budować własną produkcję. Dla Polski to lekcja brutalnie prosta. Państwo, które nie ma własnej amunicji, własnych zapasów i własnego przemysłu, w kryzysie czeka w kolejce.

Dlatego w sporze o Patrioty dla Ukrainy polska odpowiedź musi być twarda: najpierw pełne zabezpieczenie polskiego nieba, potem pomoc w ramach realnych możliwości i gwarancji sojuszniczych. Przyjaźń między narodami nie zwalnia rządu w Warszawie z pierwszego obowiązku wobec Polaków.

Solidarność tak, dyktat nie

Nie ma sprzeczności między wsparciem Ukrainy przeciw Rosji a sprzeciwem wobec brukselskiego odruchu centralizacji. Polska prawica powinna umieć powiedzieć jedno i drugie naraz: Moskwa jest zagrożeniem, a Bruksela nie jest właścicielem polskiej racji stanu. Kto tego nie rozumie, myli realizm z poddaństwem.

Dzisiejsze 6,1 mld euro może realnie wzmocnić ukraińską obronę przed rakietami i dronami. Dobrze. Ale Warszawa musi zadać chłodne pytania: ile z tego wzmacnia polską flankę, ile wraca do przemysłu w naszym regionie, ile odciąża nasze zapasy, a ile buduje polityczny kapitał Komisji Europejskiej. Interes narodowy zaczyna się tam, gdzie kończą się zdjęcia z konferencji.

Źródło: Interia, The Guardian, Komisja Europejska.

Źródło: Interia Wydarzenia

Читать всю статью