Bruksela wkracza w prawo rodzinne. Spór o uznawanie rodzicielstwa w UE

dzienniknarodowy.pl 6 часы назад
Zdjęcie: Bruksela wkracza w prawo rodzinne. Spór o uznawanie rodzicielstwa w UE


Projekt unijnego rozporządzenia ma ułatwić uznawanie rodzicielstwa ustalonego w jednym państwie członkowskim na terenie całej Unii. Pod hasłem ochrony dzieci Bruksela proponuje jednak mechanizm, który może ograniczyć Polsce możliwość stosowania własnych zasad prawa rodzinnego, także w sprawach budzących zasadniczy sprzeciw moralny i prawny.

Co naprawdę proponuje Komisja Europejska

Komisja Europejska przedstawiła projekt rozporządzenia w grudniu 2022 roku. Jego celem jest ujednolicenie reguł jurysdykcji, prawa adekwatnego oraz uznawania orzeczeń i dokumentów dotyczących rodzicielstwa w sprawach transgranicznych. Projekt przewiduje także Europejskie Poświadczenie Rodzicielstwa. Według Komisji dokument miałby ułatwić wykazywanie więzi prawnej w innym państwie członkowskim.

Bruksela argumentuje, iż brak uznania rodzicielstwa może komplikować dzieciom sprawy spadkowe, alimentacyjne, szkolne i medyczne. Komisja szacuje, iż trudności mogą dotyczyć około dwóch milionów dzieci. Te problemy są realne i wymagają rozwiązań. Nie oznacza to jednak, iż każde rozwiązanie zaproponowane na szczeblu unijnym należy przyjąć bez kontroli jego skutków dla polskiego porządku prawnego.

Macierzyństwo zastępcze i pary jednopłciowe

Projekt obejmuje uznawanie rodzicielstwa dzieci mających dwoje rodziców tej samej płci oraz dzieci adoptowanych krajowo w innym państwie członkowskim. Komisja zaznacza, iż rozporządzenie nie ujednolica materialnego prawa rodzinnego i nie nakazuje państwom zmiany krajowych zasad ustalania rodzicielstwa. Jednocześnie przewiduje obowiązek uznania statusu już ustalonego w innym kraju Unii.

Właśnie tu leży sedno sporu. o ile jedno państwo dopuszcza rozwiązania odrzucone przez polskie prawo, ich transgraniczne uznanie może wywołać skutki prawne także w Polsce. Parlament Europejski w opracowaniu dotyczącym macierzyństwa zastępczego wskazuje, iż projekt może obejmować rodzicielstwo wynikające z takiej praktyki, gdy zostało ono ustalone w państwie członkowskim. Nie jest więc rzetelne twierdzenie, iż projekt wprost legalizuje w Polsce macierzyństwo zastępcze. Rzetelne jest natomiast pytanie, czy tylnymi drzwiami nie wymusi uznawania jego skutków.

Kompetencje państwa pod presją

Komisja sama przyznaje, iż materialne prawo rodzinne pozostaje kompetencją państw. Powołuje się zarazem na traktatową możliwość przyjmowania przepisów dotyczących transgranicznych aspektów prawa rodzinnego. Projekt ma być uchwalony jednomyślnie przez Radę po konsultacji z Parlamentem Europejskim. Polska nie jest więc bezsilna. Ma prawo i obowiązek bronić swoich zastrzeżeń.

Sprawy pochodzenia dziecka, adopcji i rodzicielstwa dotykają fundamentów ładu społecznego. Nie można sprowadzać ich do technicznego obiegu dokumentów. Dobro dziecka wymaga pewności prawnej, ale również ochrony jego godności i prawa do poznania pochodzenia. Rynek usług reprodukcyjnych niesie ryzyko uprzedmiotowienia kobiety i dziecka, zwłaszcza gdy zamożni zamawiający korzystają z trudnej sytuacji ekonomicznej innych osób.

Polska musi postawić jasne warunki

Polski rząd powinien domagać się jednoznacznych zabezpieczeń: poszanowania konstytucyjnej tożsamości państw, skutecznej klauzuli porządku publicznego oraz wyłączenia przypadków związanych z komercyjnym macierzyństwem zastępczym. Obrona tych zasad nie jest atakiem na dzieci. To sprzeciw wobec sytuacji, w której troska o dziecko staje się uzasadnieniem dla rozszerzania kompetencji Brukseli.

Stawką jest suwerenność Polski w jednym z najbardziej podstawowych obszarów prawa oraz ochrona rodziny przed faktycznym narzucaniem rozwiązań przyjętych gdzie indziej. Europa może współpracować bez kasowania różnic między narodami. o ile wymaga od państw rezygnacji z ich ładu moralnego i prawnego, przekracza granicę, na którą Warszawa nie powinna się zgodzić.

Źródło: Magna Polonia

Читать всю статью